22 czerwca
piątek
Pauliny, Tomasza, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak to robił ks. Wojtyła?

Ocena: 0
1598

Nie wiem, ile działań mających osłabiać rozpętany przez komunistów antysemityzm podjął krakowski kardynał

„Jestem jedynym człowiekiem w Polsce, który znał osobiście Edith Stein” – te słowa musiały zrobić wrażenie na gościach zaproszonych przez krakowskiego metropolitę kard. Karola Wojtyłę na niezwykły odczyt 6 kwietnia 1968 r. Odbył się on w domu biskupów krakowskich przy Franciszkańskiej 3, a wygłosił go prof. Roman Ingarden, który uczoną nie tylko znał i z nią studiował, ale też utrzymywał z nią wieloletnią korespondencję. Termin wykładu zatytułowanego „O badaniach filozoficznych Edith Stein” nie był przypadkowy – pisałam już nieraz, że był to wieczór całkowicie poza rozpętanym w całym kraju przez partyjne dyrektywy antysemickim tsunami, przed skutkami którego bronił ludzi krakowski metropolita. Kardynał Wojtyła niejako demonstracyjnie odciął się od tego i postanowił dla przykładu pokazać wtedy jej postać – zamordowanej z powodu żydowskości niemieckiej zakonnicy, której dzieło znał, cenił i podziwiał. Skoro na różne sposoby przypomina się teraz – w półwiecze Marca ‘68, bo pod taka nazwą przeszły do historii – tamte straszne wydarzenia, to trzeba przypomnieć i tę wyrazistą sytuację. I nawet napisać: cóż za wymowny przykład na dzisiejsze czasy!

A przy okazji: kard. Wojtyła nie mógł przecież wiedzieć, że jako papież przeprowadzi za kilkanaście lat beatyfikację i kanonizację Edith Stein oraz że ogłosi ją patronką Europy. Homilia beatyfikacyjna (Kolonia, 1 maja 1987 r.) była pełna wspaniałych odniesień do żydowskiego dziedzictwa karmelitanki, a w uroczystości, mimo wzburzenia niektórych środowisk żydowskich, niezadowolonych z tej decyzji Kościoła, uczestniczyło aż 28 członków rodziny Stein, z którymi po Mszy papież witał się i rozmawiał.

Wróćmy jednak do Marca ‘68.

„Rzecz wydarzyła się 28 lutego 1969 r.: Podczas wizytacji kanonicznej parafii Bożego Ciała na Kazimierzu w Krakowie Ksiądz Kardynał wyraził życzenie odwiedzenia gminy żydowskiej. Ksiądz proboszcz ustalił w porozumieniu z prezesem gminy p. Maciejem Jakubowiczem czas i miejsce odwiedzin. Prezes prosił, by zachował przepis o nakrywaniu głowy przy wchodzeniu do synagogi. W towarzystwie ks. proboszcza Kardynał, ubrany w czarną sutannę i płaszcz, udał się na ulicę Szeroką. Był to piątek i Żydzi zgromadzili się na modlitwę. Przed synagogą powitał Ks. Kardynała Prezes. Po dość długiej rozmowie Ks. Kardynał wszedł do synagogi i tam, stojąc z tyłu, pozostał dłuższy czas. Później z proboszczem udali się do drugiej czynnej synagogi, gdzie zastali tylko jednego modlącego się Żyda. Ks. Kardynał w późniejszej rozmowie wspominał, że otrzymywał co roku życzenia od prezesa Jakubowicza i nie wiedział, kim był wysyłający (na podstawie relacji ówczesnego ks. proboszcza i zapisu w księdze wizytacji. „Kalendarium życia Karola Wojtyły”, s. 329)” – przytaczam za tekstem ks. A. Bonieckiego z „Tygodnika Powszechnego” z 27 kwietnia 1986 r.

Nie wiem, ile działań mających osłabiać rozpętany przez komunistów antysemityzm podjął krakowski kardynał, ale ten przykład może też się dzisiaj komuś przyda.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły