23 lipca
poniedziałek
Stwosza, Bogny, Brygidy
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sto pięć rakiet nad Syrią

Ocena: 0
1450

Amerykańskie, brytyjskie i francuskie wojska zaatakowały Syrię. Rakiety zniszczyły obiekty, w których siły rządowe miały produkować i przechowywać broń chemiczną.

fot. PAP/EPA/YOUSSEF BADAWI

Stało się to 14 kwietnia, tydzień po tym, jak z Syrii napłynęły informacje o ataku chemicznym na opozycję, o ciężko chorych, zatrutych ludziach, w tym kobietach i dzieciach. Władze Syrii odrzucają oskarżenia o użycie broni chemicznej, a wspierająca syryjskiego prezydenta Baszara Asada Rosja zarzuca Waszyngtonowi, Londynowi i Paryżowi dokonanie bezprawnego ataku na niepodległe państwo. Napięcie na Bliskim Wschodzie dramatycznie wzrosło.

Polska poparła ataki. – Uczciwe państwa nie mogą dopuścić do tego, żeby niewinni ludzie byli zabijani przy użyciu broni chemicznej. Wspieramy te działania, ponieważ były one potrzebne – mówił prezydent Andrzej Duda.
 

   
Obce wojska muszą wyjechać
Abp Jean-Clement Jeanbart z Aleppo apeluje, aby obce wojska opuściły Syrię, bo ich obecność uniemożliwia osiągnięcie pokoju.
– Nie pozwalają, by Syria się odrodziła. To przerażająca rzecz. Jesteśmy zasmuceni i zatroskani. Ludzie cierpią i nie wiedzą już, czego oczekiwać, żyją w ciągłej obawie przed nowymi atakami czy spadającymi bombami. To co się dzieje, przerasta każdy rozum i ludzkie odczucia – powiedział ordynariusz katolików obrządku melchickiego w Aleppo. Dodał, że ludzie przestali już komukolwiek ufać. Ile razy bowiem pojawia się choćby maleńka nadzieja na dialog, zostaje zgaszona kolejnymi bombami. Sytuację tę nazwał diaboliczną.
Abp Jeanbart zwrócił uwagę na ciągłą obecność w Syrii obcych sił, które wspierają własne interesy geopolityczne, co uniemożliwia osiągnięcie pokoju. – To co się tutaj dzieje – stwierdził – to nie jest działanie naszego ludu, ale pochodzi z zagranicy. Zdecydowana większość walczących to obcokrajowcy lub fundamentaliści, którzy uważają, że inni nie mają prawa do tego, aby tutaj żyć. Oni muszą opuścić nasz kraj, aby Syryjczycy mogli rozpocząć między sobą rozmowy, które pozwolą im znaleźć odpowiednie rozwiązania./RV
 

Zniszczyć sarin

Jak poinformowali Amerykanie, Brytyjczycy i Francuzi, ich samoloty i okręty wystrzeliły łącznie 105 rakiet. Miało to miejsce o godz. 4 czasu lokalnego. Na filmach z Syrii widać było świetliste smugi przecinające czarne niebo.

Wkrótce potem w świat poszła szczegółowa relacja. W Pentagonie przedstawiono mapy i zdjęcia sprzed i po ataku. Głównym celem był ośrodek badawczo-rozwojowy Barzeh w Damaszku, gdzie, według amerykańskiego szefa Połączonych Sztabów gen. Josepha Dunforda, znajdowało się centrum badań i produkcji broni chemicznej i biologicznej. 57 rakiet typu Tomahawk oraz 19 innych trafiło – i „wstępne oceny wskazują, że cel został zniszczony”, co powinno „cofnąć syryjski program broni chemicznej o lata”.

Strona syryjska zaprzeczyła, jakoby w Barzeh badano broń chemiczną. Władze w Damaszku dowodzą więc, że rakiety uderzyły w cywilne centrum badawcze. Tym niemniej już w 2017 r. BBC cytowała niepodaną z nazwy „zachodnią agencję wywiadu”, że w Barzeh, podobnie jak w dwu innych ośrodków, produkowano zabronioną amunicję chemiczną i biologiczną. Tym niemniej Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej ONZ (OPCW) przeprowadziła inspekcję tych ośrodków w lutym i listopadzie 2017 r. i nie stwierdziła naruszenia konwencji. Ale cała historia broni chemicznej w Syrii pełna jest niejasności, bo każdy mówi co innego, a inspektorzy międzynarodowi mają trudności w zbadaniu faktów.

Syryjczycy potwierdzili, że miał miejsce atak na obiekty wojskowe w prowincji Homs, ale udało się spowodować, że rakiety zboczyły z celu. Z kolei zdaniem Rosjan, datujący się z czasów ZSRR system obrony przeciwlotniczej Syrii zadziałał, zestrzeliwując aż 71 rakiet (co – obserwując podobne starcia gdzie indziej – wydaje się zupełnie nieprawdopodobne). Według Rosjan, cele koalicji były inne: cywilne lotniska w Damaszku i Homs, wojskowe bazy lotnicze w Dumajr, Mardż Ruhajil i Shajrat i Mezzeh. Tylko 30 zostało skierowanych na ośrodki rzekomej produkcji broni chemicznej.


Gaz w Dumie

Duma to liczące 110 tys. mieszkańców (a przynajmniej tylu było tam przed rozpoczęciem wojny w Syrii) miasto położone ok 10 km od Damaszku. Jest centrum regionu Ghouta, peryferii syryjskiej stolicy. W styczniu 2012 r. wojska rządowe opanowały Dumę po dużej bitwie z siłami. Ale w październiku tego roku Wolna Armia Syryjska znów zajęła większość Dumy. Rozpoczęło się wielomiesięczne starcie. W początku 2018 r. główną siłą opozycyjną walczącą z wojskami rządowymi była wspierana przez Arabię Saudyjską koalicja Dżajasz al-Islam – Armia Islamu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI