20 lipca
piątek
Czeslawa, Hieronima, Malgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Plan Angeli Merkel

Ocena: 0
1684

Decydujący głos w kwestii rozdziału uchodźców, z 22 września 2015 r., pochodził z Polski, od minister Teresy Piotrowskiej.

fot. Gudrun Senger

Z niemieckim dziennikarzem Robinem Alexandrem rozmawia Anna Meetschen

 

„Kryzys uchodźczy znalazł na razie tylko prowizoryczne rozwiązanie” – pisze Pan w swojej najnowszej książce „Angela Merkel i kryzys migracyjny. Dzień po dniu”. Czy zatem to nie koniec kryzysu? Czego jeszcze można się spodziewać?

Największa fala uchodźców z lat 2015 i 2016 została zatrzymana. Udało się to dzięki dwóm działaniom. Po pierwsze, kraje wschodnioeuropejskie i Austria zamknęły wspólnie trasę bałkańską. Po drugie, z inicjatywy Angeli Merkel Unia Europejska zawarła porozumienie z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem, który od tego czasu przeszkadza przemytnikom w ich działaniach. Ale to wszystko nie rozwiązuje jeszcze podstawowego problemu, gdyż do Europy chcą przybyć setki tysięcy ludzi, głównie z Afryki. Europa znowu szuka więc jakiegoś wyjścia. Czy będą to zamknięte granice? A może porozumienie z państwami północnoafrykańskimi, które ze swej strony zabiegają o to, aby zatrzymać uchodźców? Kiedy tak się stanie, ceną będzie to, że do Europy będą przybywać ludzie legalną drogą w tak zwanych kontyngentach – taki jest przynajmniej plan Merkel.

Decydujący głos w kwestii rozdziału uchodźców, z 22 września 2015 r.,
pochodził z Polski, od minister Teresy Piotrowskiej.

Angela Merkel powiedziała, co też Pan przytacza w książce, że opanowanie kryzysu w 2015 r. było „wybitnym sukcesem naszego tak silnego kraju”. Obywatele sąsiednich państw, w tym Polski, uważają jednak, że była to ogromna porażka Niemiec.

Jesienią 2015 r. niemiecki rząd, jak to opisuję w mojej książce, stracił kontrolę nad sytuacją. Przyjęcie do Niemiec tak wielkiej liczby migrantów nie było zaplanowane. A ponieważ rząd nie chciał i nie mógł zamknąć własnych granic, przeforsował rozlokowanie uchodźców na całą Europę. Decydujący głos w Radzie Unii Europejskiej ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych w kwestii rozdziału uchodźców, z 22 września 2015 r., pochodził z Polski, od ówczesnej pani minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej. Jednakże owo rozlokowanie uchodźców nie funkcjonuje. Z jednej strony są państwa, które w ogóle nie chcą przyjmować uchodźców, a z drugiej strony wielu uchodźców nie chce za nic w świecie być przydzielonym do Polski, Węgier czy Czech; chcą tylko do Niemiec. Dlatego w największych politycznych tarapatach Angela Merkel chwyciła się ostatniej deski ratunku: bardzo wątpliwego porozumienia z Erdoganem. Całe to działanie nie było politycznym bohaterstwem. Ale rząd to nie kraj. W Niemczech wiele osób – burmistrzowie, wspólnoty parafialne, wolontariusze – z wielkim wysiłkiem organizowało i pomagało, aby pomimo chaotycznej sytuacji żaden uchodźca w Niemczech nie zamarzł i nie cierpiał głodu. To jest osiągnięcie, które można docenić, nie będąc zwolennikiem polityki migracyjnej Angeli Merkel.

 

Dlaczego Merkel otworzyła granice dla uchodźców i migrantów? Czy było to spowodowane „imperatywem humanitarnym”, jak stwierdziła, czy też nieumiejętnością podjęcia decyzji w tak trudnej chwili? Pojawiły się również teorie, że za tym wszystkim stoi plan, aby zniszczyć Europę.

Nie ma żadnego planu. Dwa wizerunki Merkel, które krążą w Europie, nie mogłyby być bardziej sprzeczne. Jedni ukazują Merkel jako świętą. Na ilustracji na stronie tytułowej niemieckiego „Spiegla” została ona ukazana jako Matka Teresa. Drudzy przedstawiają Merkel jako wiedźmę, osobę demoniczną, która planuje coś złego, czyli islamizację Europy. Są więc ilustracje ukazujące Merkel w islamskim czadorze. Oba te wizerunki są całkowicie fałszywe, gdyż Merkel nie jest ani świętą, ani wiedźmą. Jest politykiem, który działa zgodnie z interesami i który w tym szczególnym momencie stracił kontrolę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI