5 grudnia
sobota
Sabiny, Krystyny, Edyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ks. prof. Szymik: Benedykt XVI to genialny diagnostyk rzeczywistości

Ocena: 0
2577

Jak brzmi najważniejsze orędzie, jakie kieruje do nas dzisiaj, szczególnie do młodych, Benedykt XVI?

Od lat rozmyślam nad dwoma jego zdaniami, przepastnymi w swej głębi: “Abba, Ojcze, można powiedzieć Bogu tylko razem z Chrystusem, bo tylko we wspólnocie z Nim podstawa świata odsłania się w taki sposób, że można ją afirmować. Bez Syna Ojciec pozostaje dwuznaczny i niepojęty”. Chciałbym je zadedykować wszystkim pogubionym i poranionym moim współczesnym siostrom i braciom. Na nasz bunt wobec Boga, na to wszystko, co się dzieje z nami i naszym zżyciem, można odpowiedzieć tylko Chrystusem, tylko więzią z Nim, nikim i niczym mniej. Nie ma innej drogi do Boga i sensu życia, losu. Tylko w Jezusie Chrystusie jest nasze zbawienie. I nasz Bóg, który w Nim okazuje się kochającym i wszechmogącym Ojcem. Ciemności niewiary ludzkiego serca i współczesności są potężne, ale potężniejszy jest Chrystus i z Nim – cokolwiek się dzieje z nami i ze światem, cokolwiek – zaczynamy mówić Bogu: Abba, Ojcze. Tu widać jaka to jest teologia i jaki poziom rozumienia współczesności.

Te słowa kierowane są przede wszystkim do młodego człowieka, który wręcz “wyje” pytaniem o sens życia, o Boga, nie wie jak się do niego zwracać i modlić. Tym bardziej, że młode pokolenie żyje już prawie całkowicie w sztucznej rzeczywistości wirtualnej…

Powtórzę: odpowiedzią na te pytania jest Chrystus. Ale – to bardzo ważne – by nie pomylić Chrystusa z kimś skrojonym pod nasze oczekiwania, z jakimś podrzędnym guru, potrzebny jest Kościół, z woli i założenia Chrystusa właśnie. Tylko Kościół jest naszą współczesnością z Chrystusem, nie ma innej.

Spotkałem się z opiniami, że Benedykt XVI to kolejny święty papież. Dostrzega Ksiądz Profesor w nim znamiona świętości?

Nie ważę się odpowiadać na to pytanie, co nie znaczy, że takich znamion nie dostrzegam, wręcz przeciwnie, widzę je wyraźnie. W każdym razie on sam napisał, że świętość jest jedyną przygodą godną ludzkiego życia. I że kto to zrozumiał, rozumie zarazem czym jest katolicyzm.

Znaliście się osobiście wiele lat….

Już pierwsze spotkanie z nim było przejmujące. Zostałem członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej w 2004 r. Mianował mnie jeszcze Jan Paweł II a naszym szefem był wówczas kardynał Ratzinger, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Obradowaliśmy w Domu św. Marty, w trzydziestu, przez cały tydzień. Pracowaliśmy od świtu do nocy. W tym czasie każdy z nas, po kilkanaście razy, zabierał głos. Z jednym wyjątkiem – Ratzinger pięć dni milczał. Cały czas robił notatki w zeszycie formatu A4, pamiętam, że pisał wiecznym piórem w kolorze złota. Jak tylko ktoś z komisji zabierał głos, Ratzinger podnosił głowę i bacznie się tej osobie przyglądał. Potem pisał dalej. Głos zabrał dopiero na sam koniec obrad. Wygłosił 15-minutowe przemówienie po łacinie, w którym zawarte były wszystkie najważniejsze wątki naszych prac i dyskusji łącznie z wytyczeniem kierunków i perspektyw. W życiu nigdy z czymś takim się nie spotkałem. Ratzinger dokonał syntezy kilkuset wypowiedzi wyrażonych w co najmniej sześciu językach. Przetworzył je, przemyślał, doprecyzował, pogłębił. Było to niesłychanie trudne intelektualnie, teologicznie, bardzo skomplikowane z punktu widzenia kierowania 30-osobowym międzynarodowym zespołem. I zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie. Ale największe wrażenie zrobiła na mnie jego pokora w tym wszystkim.

Chcę na koniec naszej rozmowy przeczytać wiersz, który jemu kilka lat temu dedykowałem, dziękując za „Jezusa z Nazaretu”. Nosi tytuł „Plan maksimum”:

stać przed Nim z pustymi rękami
i wyciągać je ku Niemu
(nie z rękami, które gdy pochwycą to mocno trzy mają, lecz z rękami,
które się otwierają, obdarowują, a tym samym są stale gotowe przyjąć)

nie wyć z wilkami,
ale cierpieć z powodu nieprawości.
Nie móc odwrócić nieszczęścia,
ale współcierpiąc, stanąć po stronie skazanych,
a tym samym – kochając w ten sposób –
stanąć po stronie Boga

pamiętać, że znakiem rozpoznawczym
Jego obecności jest nadmiar.

Mieć tylko Boga, czyli puste ręce

Ks. prof. Jerzy Szymik jest kapłanem archidiecezji katowickiej, teologiem i poetą. Profesor nauk teologicznych, wykłada teologię dogmatyczną. W latach 1986-2008 związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, gdzie był m.in. kierownikiem Katedry Chrystologii. Od 2005 r. pracownik Zakładu Teologii Dogmatycznej WTL Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, od 2014 r. Katedry Teologii Dogmatycznej i Duchowości WTL UŚ; od 2007 r. jako profesor zwyczajny. W latach 2004-2014 członek watykańskiej Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Od 2015 r. członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN, a od 1991 r. stały współpracownik “Gościa Niedzielnego”.

Jest autorem 60 książek naukowych, poetyckich, eseistycznych, laureatem nagród naukowych. Był również nominowany do nagrody „Totus” w dziedzinie kultury chrześcijańskiej. Jest laureatem nagrody dziennikarskiej „Ślad”, srebrnego medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, nagrody „Feniks” w kategorii nauk kościelnych za trylogię „Theologia benedicta”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 5 grudnia

Sobota, I Tydzień Adwentu
+ Dzień Powszedni
Pan jest naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą,
Pan naszym królem, on nas zbawi.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Iz 30,19-21. 23-26; Ps 147A,1-6; Mt 9,35 – 10, 1. 5-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter