24 maja
piątek
Joanny, Zuzanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak opowiadać historię

Ocena: 0
548

Dobrze, jeśli historia wywołuje emocje, bo to pobudza do debaty publicznej. Podstawowym warunkiem jest jednak dążenie do prawdy. - mówi dr. Paweł Ukielski, wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, w rozmowie z Moniką Odrobińską

fot. Monika Odrobińska

W momencie, gdy rozmawiamy w siedzibie Muzeum Powstania Warszawskiego, jego dyrektor Jan Ołdakowski otwiera wystawę w Osace. Japończycy interesują się naszym zrywem z 1944 r.?

Pięć lat temu naszą placówkę odwiedził burmistrz Hiroszimy. Zauważył podobieństwo historii naszych miast, obróconych w gruz i odrodzonych, i tak jesienią 2023 r. wystawa „Warszawa. Feniks z popiołów” zagościła w budynku dawnego oddziału Banku Japonii. To miejsce symboliczne, bo jako jedno z niewielu przetrwało wybuch bomby w 1945 r. Po Osace wystawa trafi do Sapporo, Tsurugi, Jokohamy, może także do Tokio.

Jej narrację trzeba było dostosować do odbiorcy, dlatego w Japonii nacisk położyliśmy na zniszczenie i odbudowę. Ta część historii ma dziś szczególne znaczenie, bo mówi o nadziei. Podobnie odczytała ją pierwsza dama Ołena Zełenska, która wyszła z muzeum opowiadającego o unicestwionym mieście i zobaczyła, jak znów tętni ono życiem.

 

W 2015 r. Polska Organizacja Turystyczna przyznała MPW nagrodę specjalną za promowanie Polski za granicą. Jak przekazuje ono tam swoją historię?

Od lutego w Compiègne pokazujemy wystawę wzbogaconą o oryginalne eksponaty, co wymagało dopełnienia wielu procedur. Wierzymy, że medalik, opaska powstańcza, listy, ulotki czy archiwalne zdjęcia przemówią do francuskich odbiorców, tym bardziej że prezentowane są w byłym obozie internowania i deportacji, największym we Francji.

Z kolei w przypadku wystawy w Tbilisi narrację oparliśmy na wartościach szczególnie bliskich Gruzinom: walce z uciskiem, dążeniu do wolności, niezależności, godności, oporze wobec totalitaryzmu. W Centrum im. Begina w Jerozolimie zaprezentowaliśmy zdjęcia z warszawskiego getta i Warszawy przed jego utworzeniem. Ze względu na trwającą wojnę nie mogliśmy uczestniczyć w wernisażu, ale wiemy, że wystawa cieszy się zainteresowaniem.

Z kolei pokazywana przez nas wystawa w Niemczech spina klamrą sto lat Warszawy – stolicy II RP i współczesnej Rzeczypospolitej. Jej punktem kulminacyjnym jest powstanie warszawskie. W tej opowieści nacisk położyliśmy na Polskie Państwo Podziemne i sześcioletnią walkę z okupantem oraz przesłanie, że mimo dwóch totalitaryzmów, tłamszących nasze dążenia wolnościowe i skazujących nas za nie na najwyższy wymiar kary, przetrwaliśmy i dziś mieszkamy w wolnym kraju.

 

Dwadzieścia lat temu MPW zapoczątkowało nurt narracyjny w polskim muzealnictwie. Czy to ta formuła gwarantuje niegasnące zainteresowanie jego ekspozycjami?

Rzeczywiście, narracyjność była ożywczym, wręcz rewolucyjnym czynnikiem, który pokazał, że historię można opowiadać w sposób niekonwencjonalny. Na świecie trend ten pojawił się niewiele wcześniej, jako muzeum zaliczamy się więc do tej awangardy.

Jednak sama forma nie wystarczy, atrakcyjna musi być jeszcze treść. Powstanie warszawskie od zawsze rezonuje w Polakach, i to jest ta treść, która stanowi o sile przekazu naszej placówki. Jest nią też ładunek ponadczasowych ideałów, pozwalający z przesłaniem trafić do młodszych odbiorców. Opowiadanie o powstaniu warszawskim jest też o tyle łatwiejsze, że jego historia jest klarowna – mamy w niej jasny podział na dobro i zło, słuszność i barbarzyństwo.

Nasze muzeum jest interaktywne i multimedialne. Te cechy nie są jednak gwarancją sukcesu same w sobie. To jedynie narzędzia i tylko umiejętne korzystanie z nich pozwoli odbiorcy zanurzyć się w opowiadanej historii.

W muzeum, które od początku łączy powstańców z wolontariuszami urodzonymi w wolnej Polsce, następuje też sztafeta pokoleń. Ostatnio uruchomiliśmy program „Korzenie pamięci”, zachęcający do składania świadectw przez potomków powstańców. W przekazie historycznym ważne jest bowiem, by kolejne pokolenia czuły się spadkobiercami poprzednich.

 

Mimo popularności narracyjnego muzealnictwa nie brakuje krytyków zarzucających mu sprzedawanie historii za pomocą tanich emocji. Czy w przekazie historycznym da się ich uniknąć?

Tak, w kalendarium. Ale takim przekazem nikogo nie zainteresujemy. Ekspozycje muzealne są dużą syntezą, muszą przemawiać do szerokiego spektrum odbiorców. Mają opowiadać historię przy zachowaniu proporcji zarówno między konkretnymi jej fragmentami, jak i między faktami a emocjami. Historii powstania warszawskiego nie da się ani opowiedzieć, ani zrozumieć bez emocji, bo to one legły u jego źródła. Ruszyli na nie młodzi, którzy zbuntowali się przeciw wieloletniemu życiu w stanie zagrożenia i traktowania jak podludzi.

Wracając do pytania, dobrze, jeśli historia wywołuje emocje, bo to pobudza do debaty publicznej. Podstawowym warunkiem jest w niej jednak dążenie do prawdy. Na muzealnikach spoczywa więc odpowiedzialność za tworzenie wystaw w taki sposób, by trudno im było zarzucić fałsz czy manipulację.

 

W widocznym podziale na narrację męczeńsko-bogoojczyźnianą i fajnopolacką, jak marsz za czekoladowym orłem, czy prześmiewczą, jak w serialu „1670”, MPW zdaje się zachowywać złoty środek. Jak to robić?

Staramy się opowiadać historię w sposób należycie poważny, ale pozwalający odnaleźć się w niej jak najliczniejszym grupom. Z jednej strony organizujemy wydarzenia podniosłe, jak spotkania z prezydentami państwa i Warszawy, z drugiej – spektakle teatralne i koncerty rockowe. Głównym elementem wspólnototwórczym jest doroczne śpiewanie piosenek powstańczych, które zasypuje podziały polityczne czy pokoleniowe.

Wyznacznikiem sposobów prezentowania historii powstania warszawskiego jest dla nas zawsze wrażliwość powstańców. Jeśli coś ich razi, rezygnujemy z tego. Tak było np. z gadżetami w naszym sklepiku. Powstańcy nie mieli nic przeciwko przypinkom czy magnesom z symbolem Polski Walczącej, bo sami malowali go na murach, ale już sprzeciwili się sprzedawaniu opasek powstańczych, bo to ich świętość.

Jakąkolwiek narrację przyjmiemy, ważne jest zachowanie w niej dobrego smaku. Brytyjczycy znani są z kpiarskiego stosunku do siebie samych, co nie przeszkadza im w zachowaniu silnej tożsamości narodowej. Dla mnie dobrym przykładem satyry wytykającej Polakom ich przywary przy zachowaniu sympatii do bohaterów jest serial „Ranczo”.

 

A jak w przekazie historycznym ukazywać to, co trudne?

Otwarcie. Najgorsze, co można zrobić i dla pamięci, i dla własnego wizerunku, to fałszowanie historii. Jednocześnie ważne jest ukazywanie opisywanych wydarzeń w pełnym kontekście. Czyli jeśli mówimy o kolaborantach wśród Polaków, należy zaznaczać, że były to decyzje jednostkowe, a nie część polityki państwa, bo ono w latach 1939–1945 pozostawało pod okupacją. I że odpowiedzialność za degenerację jednostek ponoszą w głównej mierze Niemcy, którzy terrorem zniszczyli prawno-etyczną tkankę naszego społeczeństwa.

 

Jak kształtować narrację historyczną, wby była naszą soft power w polityce międzynarodowej?

Tak jak to robimy do tej pory. Mimo pewnych niedostatków na tle innych państw nie wypadamy źle. Mówię to jako członek władz Platformy Europejskiej Pamięci i Sumienia. Powołując IPN, mówiliśmy, że to taki nasz Instytut Gaucka. Dziś to nasz IPN jest wzorem dla innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które zresztą zazdroszczą nam nie tylko poważnej debaty publicznej wokół tematów historycznych, ale także budżetów przeznaczanych na działania okołohistoryczne.

W prowadzeniu skutecznej polityki historycznej nie pomaga głęboki spór polityczny, ale na poziomie fundamentalnym jesteśmy w stanie przekraczać bariery, co pokazuje choćby ustanowienie 1 marca Dniem Żołnierzy Wyklętych, co procedował Lech Kaczyński, a podpisał Bronisław Komorowski.

W kreowaniu naszej narracji historycznej za granicą jesteśmy zapóźnieni o lata PRL, tego nie nadrobi się nawet w trzy dekady. Ale przybywa instytucji, które w Polsce i na świecie podnoszą świadomość historyczną i naprawdę mają sukcesy, by wspomnieć choćby działalność Instytutu Pileckiego i jego berlińskiej filii.

 


Paweł Ukielski (1976) – historyk i politolog, wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, b. zastępca prezesa IPN, członek Rady Wykonawczej Platformy Europejskiej Pamięci i Sumienia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 maja

Piątek, VII Tydzień wielkanocny
Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Wspomożycielki Wiernych
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 10, 1-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter