23 maja
czwartek
Iwony, Dezyderego, Kryspina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Będziemy Polakami?

Ocena: 5
572

Wyrzucenie z podstawy programowej do historii wydarzeń budujących dumę narodową przy obecnej władzy nie dziwi. Ale czemu ma służyć zmiana sformułowania „zasięg ekspansji arabskiej” na „wpływ cywilizacji muzułmańskiej na Europę”?

fot. xhz

We wstępie do zmienionej podstawy programowej wykreślono zapis: „Historia jest skarbnicą zbiorowej pamięci”, do której sięga się, by „zrozumieć dzień dzisiejszy” i „współtworzyć wspólnotę wartości”. – Znikają też takie pojęcia, jak „miłość do ojczyzny”, „przywiązanie do tradycji”, „heroizm”, „chwała” – mówi Agnieszka Pawlik-Regulska, nauczycielka i prezes stowarzyszenia Nauczyciele dla Wolności. – Nadrzędnym celem edukacji historycznej w podstawówce ma być „rozbudzanie zainteresowania przeszłością” i, co znamienne, „budowanie szacunku dla dokonań innych narodów”.

 


MOCARSTWA, NIE ZABORCY

Kolejne propozycje zmian idą właśnie w tym kierunku. W nauczaniu historii na poziomie podstawowym zabraknie zwycięstwa grunwaldzkiego, obrony Jasnej Góry, wkładu Polaków w walkę o niepodległość USA. „Zaborcy” zamieniają się w „mocarstwa”, uczniowie nie dowiedzą się o metodach ich działań, np. Kulturkampfie. W podstawie programowej doceniany jest wysiłek zbrojny Polaków w czasie I wojny światowej, ale wykreślono z niej mające wówczas miejsce „prace państwowotwórcze”. Wypadły powstania wielkopolskie i śląskie, z „osiągnięć gospodarczych II RP” zrezygnowano na rzecz „oceny życia społeczno-gospodarczego”. Nie ma obrony poczty w Gdańsku, Westerplatte czy „odzyskania suwerenności przez Polskę” po 1989 r.

Umniejsza się wkład Polaków we własną historię, ale też straty doznane od innych narodów. – Taki redukcjonizm wykoślawia podejście do polskości – mówi historyk i rektor Collegium Intermarium dr Artur Górecki. – Jako były dyrektor Departamentu Kształcenia Ogólnego i Podstaw Programowych w MEiN wiem, że czasami ponad prawdę i rzeczywiste racje stawia się koniunkturalne interesy. W tym kontekście może oburzać, ale nie dziwi propozycja zamiany w podstawie programowej „rzezi wołyńskiej” na „konflikt polsko-ukraiński” czy rezygnacja z oceny postawy aliantów i ZSRR wobec powstania warszawskiego. Wypadło też omawianie form zniewalania Polaków przez reżim komunistyczny: terror fizyczny, cenzurę, propagandę. A jeśli uczeń nie dowie się o skali represji sowieckich, nie zrozumie np. postawy żołnierzy wyklętych czy później opozycjonistów. Nie będzie też w stanie zrozumieć sytuacji Kościoła katolickiego i jego przywódców, choćby Prymasa Tysiąclecia. W propozycjach zmian widać też cięcia w kwestiach relacji polsko-niemieckich.

Dotąd nauczyciel historii miał sprawić, że „uczeń ocenia z perspektywy polskiej i europejskiej polityczne i cywilizacyjne znaczenie bitwy warszawskiej”; teraz ma wymagać, by oceniał „znaczenie bitwy warszawskiej”. Podobnie umniejszana jest rola Kościoła, którą sprowadzono do kultury i życia codziennego. Ocalała, co prawda, rola Kościoła dla stosunków politycznych i społecznych w PRL, ale uczniowie nie usłyszą już o wpływie Jana Pawła II na przemiany społeczno-polityczne. – Podstawa programowa rezygnuje z refleksji nad znaczeniem przyjęcia chrztu w 966 r. dla tworzenia polskiej państwowości – ubolewa dr Górecki. – Można na ten temat dyskutować, ale nie wolno przejść wobec niego obojętnie, gdyż jest to wydarzenie, które określiło formę naszego bytu narodowego.

 


JĘZYK EUROPEJSKI

Tym, co zwraca uwagę w nowej podstawie, jest język. To nie tylko manieryczne dopisywanie „uczennic” tam, gdzie się pojawiają „uczniowie”. O wiele bardziej symptomatyczna jest rezygnacja z dotychczasowych sformułowań zgodnych z prawdą historyczną na rzecz określeń pozornie neutralnych. Dotychczas miało się mówić o „wykuwaniu się” polskich granic po 1918 r., odtąd ma to być „kształtowanie się granic”, tak jakby odbywało się ono bez udziału samych Polaków i tych, którzy z odzyskaniem przez Polskę niepodległości nie chcieli się pogodzić. Zamiast „prześladowań Kościoła w okresie stalinizmu” jest sformułowanie „relacje państwo-Kościół w okresie stalinizmu”.

– Zabiegi semantyczne są ważne, wie o tym każdy rewolucjonista – mówi dr Górecki. – Chodzi o takie opisanie wydarzeń i zjawisk, by już sam język narzucał sposób ich rozumienia. Ten język nie jest neutralny, on ma przygotować grunt pod fałszowanie historii. Jeśli nie nakreślimy kontekstu historycznego, w którym ratowanie żydów przez Polaków oznaczało być albo nie być ich całych rodzin, a nierzadko kamienic, to z tych, którzy nie angażowali się w pomoc, łatwo będzie zrobić szmalcowników. A stąd już niedaleko do „polskiego współsprawstwa” Holocaustu. Takie zabiegi to otwarcie całego pasa transmisyjnego dla tego typu „wiedzy” do szkół w postaci odpowiednich materiałów dydaktycznych, szkoleń dla nauczycieli. To wstęp do indoktrynacji.

Agnieszka Pawlik-Regulska dwukrotnie uczestniczyła w obradach sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży; jedna dotyczyła zmian w podstawach programowych. – Większość czasu zabierały tam przepychanki polityczne. Kiedy doszło do merytorycznej wymiany zdań, naszej strony najpierw nie dopuszczano do głosu, a potem dano nam na wypowiedź minutę, choć inni dostali pięć. Otwartość MEN na głosy społeczne jest wybiórcza. Nie otrzymałam odpowiedzi na pytanie, gdzie można się zapoznać z wnioskami z ponad 50 tys. uwag do podstaw programowych wniesionych przez obywateli w ramach prekonsultacji, na które otrzymaliśmy zaledwie tydzień.

MEN twierdzi, że zmianom w podstawie programowej przyświecała intencja odciążenia uczniów. Nasi rozmówcy nie mają złudzeń, że za tymi działaniami stoją cele ideowe i polityczne. – Obecny rząd wykształci obywateli wolnych od wszystkiego, również od przywiązania do ojczyzny – mówi Agnieszka Pawlik-Regulska. – Wpisuje się to w szerszy kontekst polityki UE. Szkoły mają współtworzyć Europejski Obszar Edukacyjny, który będzie nas obowiązywał, jeśli europarlamentarzyści przegłosują zmiany w traktatach unijnych.

 


NIEWIEDZA NARZĘDZIEM PRACY

– Zapowiadane zmiany traktatów unijnych mają ograniczyć suwerenność państw członkowskich w obszarze kultury i edukacji. Wytyczne OECD – mówi dr Górecki – już dawno idą w kierunku pisania wspólnych programów nauczania i podręczników dla uczniów UE. Dotyczy to nie tylko historii i języków narodowych. Podręczniki do biologii przedstawiać będą jedynie słuszną wizję człowieka, jego płciowości i seksualności.

Czym będzie skutkować pozbawiona formacji patriotycznej, dumy narodowej i ocierająca się o kłamstwo edukacja historyczna? Dr Górecki obawia się, że szkoły będą wypuszczać ludzi przygotowanych do wykonywania zawodu w wąskich specjalizacjach, ale niezdolnych do samodzielnej oceny rzeczywistości, w tym rozumienia zjawisk społecznych i politycznych. – Proponowane zmiany dają wyobrażenie o kierunku całościowym, bo podstawa programowa to tylko część układanki – tłumaczy. – Niestety, ugruntują one to, co od lat 90. XX w. jest nieszczęściem polskiej edukacji, czyli porzucenie wzorców czerpanych z edukacji klasycznej, z której wyrasta kultura christianitas, a dotyczących kształtowania intelektu i woli, na rzecz kształtowania człowieka, na którego jest w danej chwili zapotrzebowanie (polityczne lub gospodarcze). Widać to również w zoperacjonalizowanym języku podstaw programowych: „uczeń wie”, „uczeń potrafi”, jakby edukacja była instrukcją obsługi, a nie formacją ku pełni człowieczeństwa. Tak wykształcony człowiek, wyzuty z tradycji i podatny na manipulację, ma być niczym więcej niż narzędziem na rynku pracy. Bez umiejętności wyboru prawdy i dobra nigdy nie zyska samosterowności. Celem klasycznej edukacji zaś jest wiedza mądrościowa, polegająca na umiejętności łączenia luźnych elementów w całość, odróżniania dobra od zła, piękna od brzydoty. Bez relatywizowania, z którym mamy do czynienia dzisiaj.

Cytowany w periodyku „Wszystko co najważniejsze” Wojciech Roszkowski podsumowuje bez ogródek: „Dla ucznia niewiedza może zaowocować gorszymi perspektywami życiowymi, u ministra edukacji może być groźną bronią w obezwładnianiu społeczeństwa”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 maja

Piątek, VII Tydzień wielkanocny
Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Wspomożycielki Wiernych
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 10, 1-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter