2 lipca
sobota
Jagody, Urbana, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czas zakręcić rosyjski kurek

Ocena: 0
680

W czasie toczącej się wojny agresor wciąż zarabia miliardy na sprzedaży gazu, węgla czy ropy. Czy Polska jest w stanie szybko odciąć się od paliw kopalnych z Rosji?

Na jednej ze stron internetowych jest licznik, wskazujący, ile Unia Europejska zapłaciła Rosji za paliwa kopalne od 24 lutego, czyli od dnia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Cyfry zmieniają się co chwila – w trakcie pisania artykułu było to 30 miliardów 989 milionów euro. Aby zmusić Rosję do porzucenia agresywnych zamiarów, trzeba spowodować, by ten licznik stanął.

Rosja, inaczej niż Polska i inne kraje Europy Środkowej, zreformowała swą gospodarkę w niewielkim stopniu. Podstawą tworzenia budżetu tego państwa są zyski ze sprzedaży surowców, przede wszystkim ropy i gazu. Jeśli sprzedaje ich mniej (lub cena spada), musi ciąć wydatki. A wojna kosztuje, i to dużo. Wystrzelenie jednej rakiety typu Iskander oznacza wydatek ok. 10 mln dolarów. Ukraińcy dowodzą, że zestrzelili ok. 120 rosyjskich śmigłowców – to strata rzędu 18 miliardów dolarów. Szacuje się, że dzienny koszt prowadzenia „specjalnej operacji wojskowej” na Ukrainie wynosi 20 miliardów dolarów.

Jest i drugi aspekt całej sprawy. Moskwa skutecznie szantażowała różne kraje możliwością „zakręcenia kurka” z ropą czy gazem. A Europa jest mocno od nich uzależniona. Chodzi o to, by owego uzależnienia się pozbyć.

Polski rząd zadeklarował rezygnację z rosyjskich surowców – najszybciej z węgla, do końca roku z gazu, a w nieco dłuższym czasie z ropy. Czy jest to możliwe?

 


„CZARNE ZŁOTO”

Dla wielu zdumiewający jest fakt, że Polska, mająca przecież własny węgiel, importuje go z Rosji. W 2020 r. w naszym kraju zużyto 62,6 mln ton „czarnego złota”. Około 80 proc. pochodziło z krajowego wydobycia, ale reszta, czyli około 12,9 mln ton, to import. Ponad 9 mln ton importowanego węgla pochodziło w 2020 r. z Rosji.

Niestety, nasz węgiel jest gorszej jakości niż zagraniczny. Ten ze Śląska ma wysoką zawartość popiołów (do 40 proc.), siarki (do 1,2 proc.) oraz metali ciężkich. To oczywiście nie oznacza, że nie może być wykorzystany – wymaga jednak większych nakładów na systemy ochrony środowiska. Indywidualni odbiorcy i koksownie potrzebują też węgla o szczególnych parametrach – brył średniej i dużej wielkości – a nasze kopalnie takiego nie dostarczają.

Także jego wartość opałowa jest dość niska. Mierzymy ją w megadżulach na kilogram (MJ/kg); w przypadku polskiego jest to 14 MJ/kg, a importowanego – 24 MJ/kg. Tymczasem nasz węgiel jest dość drogi. Powody są różne i trudno je tu opisywać.

W dalszym ciągu węgiel stanowi podstawę produkcji energii elektrycznej w naszym kraju. W 2021 r. kamienny – prawie 50 proc., brunatny – ok. 25 proc., a resztę stanowił gaz, olej czy fotowoltaika (3 proc.).

Oczywiście, z rosyjskiego węgla można zrezygnować dość łatwo. Możliwe jest to zwłaszcza teraz – przez najbliższe pół roku powinno być ciepło, więc zużywać będziemy mniej energii. Na dłuższą metę możliwe jest z jednej strony zwiększenie wydobycia w polskich kopalniach, a z drugiej – zwiększenie importu z innych krajów, np. Czech, Australii, Mozambiku, USA lub Kolumbii. Jednak może to oznaczać wzrost cen. Powód jest prosty: w większości przypadków „czarne złoto” będzie transportowane statkami, i to na dość dużą odległość. To zaś będzie kosztować więcej niż przewóz koleją z nieodległej przecież Rosji. W przeszłości wykorzystywano do tego celu tzw. linię LHS, szerokotorową, ale surowiec docierał do nas nawet przez Kaliningrad.

 


CZYSTSZE PALIWO

Polska zużywa dużo gazu, uznawanego za paliwo zdecydowanie czystsze niż węgiel. W 2020 r. było to około 20 miliardów metrów sześciennych, a szacunki dotyczące roku kolejnego mówiły o miliardzie więcej. W 2020 r. sprowadziliśmy prawie 18 miliardów metrów sześciennych gazu, z czego 55 proc. pochodziło z Rosji.

Warto przy okazji zauważyć, że chodzi o gaz ziemny. Jak czytamy na stronie PGNiG, „W czasach, gdy szukamy ekologicznego i najmniej uciążliwego sposobu ogrzewania domów to właśnie gaz ziemny często brany jest pod uwagę jako jedna z alternatyw – nie emituje tak wiele zanieczyszczeń, jak ogrzewanie węglowe i pozwala ogrzewać budynek niemal bezobsługowo (zautomatyzowane kotły). Gaz jest wykorzystywany nie tylko w gospodarstwach domowych, ale i w przemyśle oraz energetyce”. Na świecie wydobywany jest przede wszystkim w USA, Rosji i Iranie – a w naszym kraju na Podkarpaciu, w Wielkopolsce i w województwie lubuskim. Warto zauważyć, że początki jego wydobycia w Polsce datują się na 1854 r.

Od pewnego czasu dywersyfikujemy źródła pochodzenia naszego gazu. W 2015 r. otwarty został terminal LNG (gazu skroplonego) w Świnoujściu. Decyzja o jego budowie zapadła w 2003 r., a prace trwały od 2009 r. Wybudowano dwa zbiorniki o pojemności 160 tys. m sześc., co pozwala na odbiór do 5 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie, z możliwością zwiększenia zdolności odbiorczej do 7,5 mld m sześc. Oprócz samego terminalu LNG powstała też infrastruktura portowa do obsługi statków LNG oraz gazociąg przyłączeniowy Szczecin–Świnoujście.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Będę słuchał tego, *
co Pan Bóg mówi:

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 14-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter