22 maja
środa
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Oryginał, nie fotokopia | święta motywacja

Ocena: 5
1080

Kim był chłopak, który stał się wyraźnym znakiem, zwłaszcza dla współczesnej młodzieży, często wychowywanej w dobrobycie, a jednak zagubionej i niepotrafiącej się odnaleźć?

fot. ks. Waldemar Turek

Sarkofag z relikwiami bł. Carla Acutisa 

Umbryjskie miasteczko Asyż kojarzy się natychmiast ze św. Franciszkiem; nie byłoby dzisiejszego Asyżu i jego sławy bez Biedaczyny, który na stałe wpisał się w historię chrześcijaństwa. Przy jego relikwiach gromadzą się ciągle młodzi i starzy, Włosi i pielgrzymi z niemal wszystkich kontynentów. Widziałem to po raz kolejny także kilka tygodni temu, kiedy udałem się na krótką pielgrzymkę do Asyżu i zatrzymałem na dłuższą chwilę przy grobie świętego.

Jednak tym razem głównym celem mojego pobytu w Asyżu nie były miejsca związane ze św. Franciszkiem i św. Klarą, lecz kościół, w którym znajdują się relikwie bł. Carla Acutisa. Stoi w połowie drogi między bazyliką św. Franciszka i kościołem św. Damiana. Fasada jest prosta, surowa. Przed wejściem umieszczono napis, z którego wynika, że jest to pierwsza katedra Asyżu, kościół Matki Bożej Większej, który w maju 2017 r. stał się, razem z przylegającym doń biskupstwem, Sanktuarium Ogołocenia. Upamiętnia ono gest młodego Franciszka wyrzekającego się dóbr doczesnych, aby naśladować Jezusa i żyć zgodnie z Ewangelią. Według tradycji kościół został zbudowany w IV w. przez św. Sawina, drugiego biskupa Asyżu, i powiększony w IX w. – w okresie, z którego pochodzi krypta. W 1035 r. tytuł katedry przyznano bazylice św. Rufina, zbudowanej przez biskupa Ugona, w której przechowywane są relikwie świętego patrona miasta.

 


NIEZWYKŁA "KARIERA"

Po wejściu dostrzegam surowy kształt wnętrza, harmonię kolorów, fragmenty zabytkowych fresków; można przypuszczać, że świątynia była kiedyś bogato zdobiona. Trumna z relikwiami bł. Carla Acutisa znajduje się w lewej nawie bocznej. Zbliżam się wolno, aby nie przeszkadzać modlącym się przy niej pielgrzymom. Patrząc na trumnę i widoczne w niej ciało błogosławionego, odnosi się wrażenie, jakby zasnął i zaraz miał się przebudzić: pogodna twarz, ciemne, dosyć długie włosy, starannie uczesane.

Miejscowy arcybiskup Dominik Sorrentino wyjaśniał swego czasu, że w momencie ekshumacji na cmentarzu w Asyżu w 2019 r. znaleziono je w stanie normalnego rozkładu. Ponieważ jednak od pochówku nie minęło wiele lat, jego części pozostawały w anatomicznym związku. Zastosowano technikę konserwacji i integracji z należytym profesjonalizmem i czcią, jak to bywa w przypadku wystawiania ciał błogosławionych. Szczególnie udana była rekonstrukcja twarzy za pomocą maski silikonowej.

Kamień, z którego składa się sarkofag, zachowuje lekkość nadawaną przez „oderwanie” od podstawy, jakby wznosił się do nieba. Na szkle, które pozwala obejrzeć relikwie, widnieje symbol Eucharystii, tak drogiej Carlowi. Płaskorzeźby paneli zwieńczających grobowiec ilustrują sceny z życia błogosławionego.

Mam świadomość, że modlę się przed relikwiami człowieka, który w krótkim czasie osiągnął niezwykłą „karierę” duchową. Przypomina mi się „nasz” św. Stanisław Kostka, zmarły w wieku niespełna 18 lat. Patrzę na kilkanaście osób zgromadzonych przy trumnie; jedna z pań, około pięćdziesiątki, nie potrafi powstrzymać łez…

 


PATRON INTERNETU

Carlo Acutis urodził się w 1991 r., kiedy jego rodzice przebywali w Londynie ze względu na pracę ojca. Jednym z jego przodków był polski dyplomata Jan Perłowski (zm. 1942), którego wnuczka Maria Henrietta Perłowska była babką Carla. Z powodów zawodowych rodzina wróciła do Mediolanu, gdzie Carlo uczęszczał do szkoły podstawowej i gimnazjum, a następnie do liceum klasycznego. W wieku siedmiu lat przyjął Pierwszą Komunię Świętą. Znane stało się jego powiedzenie: „Eucharystia jest moją autostradą do nieba”. Ciągle pogłębiał swoją wiarę i od kiedy został uczniem gimnazjum jezuickiego, codziennie uczęszczał na Mszę i co tydzień się spowiadał. Oddany Maryi, wpatrywał się w przykłady świętych, zwłaszcza Franciszka z Asyżu, Dominika Savio i Alojzego Gonzagi.

W swoim krótkim życiu pasjonował się informatyką, dając świadectwo swojej wierze także przez tworzenie stron internetowych, np. o cudach eucharystycznych i kulcie świętych. Niektórzy mają nadzieję, że zostanie ogłoszony patronem internetu. Lubił podróżować, grać w piłkę, interesował się muzyką i grał na saksofonie. W wieku 15 lat zachorował na białaczkę, bardzo szybko postępującą. Zmarł w szpitalu w Monza 12 października 2006 r.

Jego śmierć nie położyła kresu jego świadectwu wiary, gdyż za życia potrafił za pośrednictwem internetu tkać sieć miłości w imię Jezusa Chrystusa w czasach, w których kryzys wartości dotyka wielu ludzi. Obecnie istnieje ponad dwieście stron internetowych poświęconych jego historii, a dzięki jego przykładowi chrześcijańskiego życia doszło do wielu nawróceń.

Ciało Carla zostało pochowane, zgodnie z jego wolą, na cmentarzu w Asyżu. W 2019 r. jego doczesne szczątki zostały przeniesione do Sanktuarium Ogołocenia. Beatyfikacja odbyła się w Asyżu 10 października 2020 r. W czerwcu 2022 r. abp Sorrentino zdecydował, że ciało Carla powinno być trwale widoczne wewnątrz sarkofagu.

 


BIEDACZYNA I NASTOLATEK

Trochę przypadkowo spotkałem się ze wspomnianym arcybiskupem Asyżu ponad rok temu w Warszawie. Przywiózł wtedy relikwie błogosławionego do Nuncjatury Apostolskiej oraz świeżo wydaną w języku polskim swoją książkę „Oryginały, nie fotokopie. Karol Acutis i Franciszek z Asyżu”. Nie ukrywam, że trochę zaskoczyło mnie to zestawienie dwóch wielkich chrześcijan, żyjących jednak w odległych od siebie epokach, prezentujących odmienne mentalności i zainteresowania. Arcybiskup tłumaczył, że książka narodziła się ze spotkania z grupą młodych ludzi w Stanach Zjednoczonych, do których miał mówić o św. Franciszku i jego pojmowaniu życia ewangelicznego. Zastanawiał się, jak ten temat przedstawić młodym ludziom epoki Facebooka, WhatsAppa, Instagrama. Wtedy przyszedł mu na myśl właśnie Carlo Acutis, chłopak naszych czasów, pasjonat komputerowy. Zaczął więc mówić o Jezusie i Ewangelii, łącząc Franciszka z Asyżu i Carla Acutisa. Uznał, że warto poszukać podobieństw między świętym z Asyżu i nastolatkiem, który podążał śladami Biedaczyny.

Z pewnością – tłumaczył arcybiskup – Karol nie był franciszkaninem, ale bywając w Asyżu, w naturalny sposób chłonął charyzmat Franciszka. Wyraził życzenie, aby go tu pochowano, został więc „asyżaninem z wyboru”. Tuż przed śmiercią powiedział swojemu kierownikowi duchowemu: „Asyż to miejsce, w którym czuję się najszczęśliwszy”. Zapytany o tytuł książki, arcybiskup odpowiedział, że wedle świadectwa matki Carla jej syn zwykł mawiać: „Wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako fotokopie”.

Chodzi – konkludował abp Sorrentino – o dwie oryginalne historie, odległe od siebie w czasie, połączone jednak wspólnym motywem przewodnim, którym jest otwarcie się na promienie Bożego Światła, wskazujące właściwą drogę młodym ludziom w każdym czasie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest kapłanem diecezji płockiej, filologiem klasycznym i patrologiem, pracownikiem Stolicy Apostolskiej

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 maja

Środa, VII Tydzień wielkanocny
Wspomnienie św. Rity z Cascii
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 21, 15-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter