25 listopada
sobota
Erazma, Katarzyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wokół Zakopanego

Ocena: 0
318

Kościoły w Tatrach oblegane są przez cały rok jak największe światowe sanktuaria. Co tak przyciąga tutaj turystów, pielgrzymów i górali?

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Mimo napływu gości nie ma tam zgiełku. Jest za to cisza, piękno przyrody i ta szczególna atmosfera wyrosła z góralskiej mocnej wiary, silnych więzi rodzinnych i relacji między parafią a jej mieszkańcami.

 

Urzeczeni Małem Cichem

Wtulone między tatrzańskie szczyty Małe Ciche z Doliny Filipczańskiego Potoku urzeknie każdego. Licząca około 500 mieszkańców wieś w najgorętszym okresie rozrasta się do ponad 6 tys.

– To jedyna miejscowość na Podhalu, do której trzeba przyjechać „specjalnie”. Nie przebiega tędy żadna droga przelotowa, dlatego jest bardzo bezpieczna – mówi dominikanin o. Artur Musialski, proboszcz i przełożony Domu św. Józefa Oblubieńca w Małem Cichem. To powód, dla którego przyjeżdżają tutaj rodziny z dziećmi, ale także grupy oazowe, parafialne czy kolonijne. Niemal każdy dom ma tu kwatery, niektóre nawet dla grup liczących 150-200 osób. Sporo jest regionalnych karczem, gdzie można dobrze zjeść. Można stąd wyruszyć na Wiktorówki i na Rusinową Polanę. Zimą przyciągają rodzinne stoki narciarskie.

Miejscowy kościół otwarty jest przez cały dzień. Z charakterystyczną figurą świętego Józefa w ołtarzu głównym, ubieraną na uroczystości w… góralski strój.

W Małem Cichem jest nie tylko cicho, ale i święcie. Można tu doświadczyć, że wiara i życie codzienne to jedno. – Miejscowi przychodzą na liturgię w strojach regionalnych, a święta kościelne są obchodzone niezwykle uroczyście – opowiada o. Musialski. Na narodzenie Jezusa kobiety zakładają białe chusty, drugiego dnia Bożego Narodzenia, w święto męczenników – chusty czerwone, na uroczystość Zesłania Ducha Świętego – zielone. Roraty codziennie są poprzedzone godzinkami, a kościół pęka wtedy w szwach. – Ofiarność ludzi jest ogromna, bardzo chcą, żeby kościół piękniał, bo jest ich wizytówką i dumą – opowiada o. Musialski. W sobotni dzień w południe kościół jest już świeżo wysprzątany przez parafianki, plebania też lśni. Co kilka lat drewno budynku na zewnątrz i wewnątrz szorowane jest szczotkami.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 34 (620), 20 sierpnia 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 30 sierpnia 2017 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły