16 października
wtorek
Gawla, Ambrozego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pamiętam ten dzień

Ocena: 0
724

Ta data zmieniła na zawsze Polskę i Polaków: wczesnym wieczorem 16 października 1978 r. radio i telewizja, choć cenzurowane i kontrolowane, podały wiadomość, że krakowski kardynał Karol Wojtyła został wybrany na papieża.

fot. Wydawnictwo Salezjańskie

W Krakowie biły dzwony i ludzie w euforii wyszli na ulice, w Warszawie rozświetliły się wypełnione kościoły. Gazety następnego dnia były powściągliwe, ale ludzie niemal nie mówili o niczym innym. Wszyscy zastanawiali się, co teraz będzie. Jak wspominamy tamten dzień?

 

Ewa Heine

dziennikarka Polskiego Radia

O wyborze Wojtyły na papieża dowiedziałam się w radiu. Cenzura nie była wstanie tego ukryć. Mówił o tym cały świat, a więc i w Polsce nie można było tego przemilczeć – zdyskredytowałoby to wiarygodność radia w opinii słuchaczy. Ta wiadomość musiała zostać podana do wiadomości publicznej od razu. Nie mogła być utajona, schowana gdzieś na tylnych stronach gazet. To było zbyt wielkie wydarzenie.

Moją reakcją była wielka radość, ale myślę, że większość Polaków zareagowała w ten sposób. Zapragnęłam jak najszybciej pojechać do Rzymu. Chciałam zobaczyć papieża Polaka na własne oczy, chociaż zdawałam sobie sprawę, że nie będzie to łatwe. Następnego dnia po ogłoszeniu decyzji, w warszawskim kościele św. Michała modliłam się o to bardzo gorąco do Ducha Świętego. Proszę sobie wyobrazić, że zaraz potem zadzwoniła do mnie Alina Młynarska-Raue, znajoma, którą poznałam w trakcie poprzedniej wizyty w Rzymie, i zaprosiła do siebie. Pojechałam, nie mogłam odmówić, skoro Duch Święty prawie natychmiast wysłuchał mojej modlitwy i bez kłopotu dostałam paszport. Pierwsze dni po wyborze Jana Pawła II spędziłam w Rzymie. Udało mi się nawet być na pierwszej audiencji generalnej.

Także dla Włochów wybór Polaka to była rewolucja. Znajoma Włoszka opowiadała mi z przejęciem, że niefortunnie przegapiła okazję spotkania z papieżem. Nie odebrała w porę telefonu od swojego krewnego, biskupa, do którego Jan Paweł II przyszedł w odwiedziny na herbatę. Papież, którego można spotkać u znajomych na herbacie – w Italii to była całkowita nowość.

 

Tadeusz Fiszbach

w latach 1975-1982 pierwszy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, poseł na sejm

To było wielkie zaskoczenie. Myśmy się tego nie spodziewali, że Polak może zostać papieżem. Ani ja osobiście, ani wśród władz nie mówiło się o takiej możliwości. Niemniej przyjąłem tę wiadomość z głębokim wzruszeniem, a także z nadzieją. Oczywiście, jako pierwszy sekretarz w Gdańsku nie mogłem tej nadziei publicznie okazywać, z wiadomych względów. Władze w kierownictwie partii od początku były negatywnie nastawione do wyboru polskiego kardynała, z Warszawy płynęły do nas instrukcje, jak reagować. Zakazywano poruszać ten temat publicznie, nie można było się angażować, okazywać poparcia czy radości – ale my w Gdańsku wiedzieliśmy swoje.

Ja, chociaż należałem do partii, to byłem człowiekiem wierzącym, i decyzja o wyborze Karola Wojtyły była dla mnie osobiście bardzo ważna. Od początku czułem się związany z nauczaniem Jana Pawła II, był zawsze dla mnie wielkim autorytetem. Po latach, kiedy byłem marszałkiem w sejmie kontraktowym, dostałem od papieża różaniec, z którym nie rozstaję się do dziś. Noszę go w odświętnym garniturze, na sercu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI