19 lipca
piątek
Wincentego, Wodzislawa, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kościół a polityka

Ocena: 0
1498

Kościół wobec życia politycznego to temat październikowych Dialogów w Katedrze w Łodzi. Na pytania odpowiadał abp Marek Jędraszewski.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Dlaczego Kościół zajmuje się tematami politycznymi, a nie poświęca się tylko i wyłącznie religii? (kobieta, lat 21)

Ludzie przychodzą do Kościoła z całym bagażem problemów osobistych i społecznych. Szukają na nie odpowiedzi i z otrzymaną nauką idą do świata. W stwierdzeniu, że Kościół „wtrąca się do polityki”, jest połowa zagadnienia. Tak jakby polityka nie wtrącała się do Kościoła i nie chciała wpływać na Kościół. Bywa, że polityka chce wpływać na Kościół w sposób mocny, niekiedy arogancki, a czasem przez przemoc i prześladowania. Skoro są dwa podmioty: Kościół i polityka – to nie ma tylko jednej strony, która działa.

Znamy przykłady ingerencji państwa w Kościół, kiedy nie chciało ono, by Kościół istniał, a tym bardziej, by jego głos rozbrzmiewał w przestrzeni publicznej. Trzy pierwsze wieki działalności Kościoła to czas prześladowań. Imperium Rzymskie wobec chrześcijaństwa toczyło walkę zmierzającą do wyniszczenia go. W roku 313, gdy Kościół wyszedł z katakumb i mógł cieszyć się wolnością, chrześcijanie zaczęli wpływać na cesarza, żeby w cesarstwie nie było kary śmierci przez ukrzyżowanie. I tak się stało. Innym skutkiem wpływu Kościoła było zaniechanie w cesarstwie walk gladiatorów, okrutnych widowisk.

Wielokrotnie w historii Kościół domagał się sprawiedliwości w tym świecie, bronił spraw najświętszych (np. życia nienarodzonych). Czy Kościół ma milczeć? Czy ma być obojętny wobec zła?

Bywa tak, że niektóre partie polityczne zarzucają, iż Kościół miesza się do polityki, ale w innych sytuacjach burzą się, że Kościół nie zajmuje stanowiska, nie zabiera głosu w takiej lub innej sprawie politycznej. Trzeba wiele osobistego namysłu, ale i odwagi myślenia, by nie dać się ponieść wrzawie medialnej, która chce sterować naszym myśleniem i postępowaniem, niekiedy wbrew nam samym.

 

Czy Kościół dopasowuje swoje nauki i praktyki do bieżącej sytuacji politycznej w danym kraju? (mężczyzna lat 47)

Wiemy, że polityka jest czymś płynnym, gdyż związana jest z dniem dzisiejszym. W polityce często toczy się spór, który nie powinien być sporem dla samego sporu, ale powinien zmierzać ku temu, by dany problem został optymalnie rozwiązany. Takie myślenie o polityce wymaga założenia, że jest jakieś dobro wspólne dla wszystkich partii politycznych. Partie, które biorą udział w sporze, muszą mieć na uwadze dobro wspólne – w tym wypadku mowa o dobru Polski. Ale bywa niestety, że zamiast dobra wspólnego partie te mają na celu własne dobro, zapominając o celu nadrzędnym – mowa tu o partyjnictwie.

Kościół musi brać udział w debacie politycznej tam, gdzie chodzi o dobro wspólne, o sprawy związane z moralnością, czystością wiary i obroną tego, co trzeba nazwać prawem naturalnym, zapisanym w duszy człowieka: czyń dobro, a zła unikaj! Kościół jest strażnikiem Dekalogu, będącego jasną i praktyczną interpretacją prawa naturalnego, które zostało nam dane przez Pana Boga. Kościół musi bronić sprawiedliwości przed niesprawiedliwością. Przykładem jest św. Stanisław ze Szczepanowa, męczennik. (...) Przykładem jest Ojciec Święty Franciszek, który broni mieszkańców Aleppo. Wszyscy mówią o złamanych porozumieniach, o grze interesów, o chęci pozyskania przyczółków w tej części świata, a Kościół upomina się o tych, którym głos odebrano. Tak jak Jan Paweł II mówił w imieniu ludzi Solidarności, gdy był w Gdańsku: „Mówię do was i za was!”. Kościół musi się stawać głosem prześladowanych, skrzywdzonych i biednych, czy się komuś to podoba, czy nie. Czy ktoś to nazwie wtrącaniem się do polityki? To nie jest wtrącanie się ani nie jest to relatywizowanie nauki Kościoła, ale stanie przy trwałych wartościach.

Rok 1937 to był czas zbliżającej się wojny, przerażających dwóch totalitaryzmów. Pierwszego marca tegoż roku papież Pius XII wydał Encyklikę Mit Brennender Sorge, w której potępił nazizm, a 19 marca – encyklikę Divini Redemptoris, potępiającą komunizm. Encykliki te wzbudziły wściekłość, że papież i Kościół miesza się w sprawy suwerennych państw. Ale czy wolno było milczeć? Wielka jest tradycja Kościoła, która wskazuje, jak sprawy człowieka nie są mu obojętne.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -