30 marca
czwartek
Anieli, Kwiryna, Leonarda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polskie Cztery Skocznie?

Ocena: 0
311

Sportowo okres świąteczno-noworoczny kojarzy mi się tylko i wyłącznie z tą imprezą. Turniej Czterech Skoczni zawsze bardzo mocno działał na moją wyobraźnię.

Może dlatego, że w zimowym czasie w Polsce nie ganiało się za piłką? Ani na łąkach z kolegami, ani na ligowych boiskach, bo w latach mojej młodości stadionów z podgrzewanymi murawami po prostu nie było. Tę wyobraźnię dzieciaka skoczkowie rozgrzewali tak bardzo, że… Trochę mi wstyd, ale co tam. Opowiem.

Po każdym konkursie jak najszybciej biegłem do pokoju, zamykałem dokładnie drzwi i zaczynałem swoje zawody. Jak one wyglądały? Brałem do ręki zabawkę – mały wojskowy samochodzik. Mój konkurs polegał na tym, że puszczałem samochodzik po dywanie, a on zatrzymywał się na różnych przeszkodach: szafie, krześle, maszynie do szycia. Odległość od startu mierzyłem długością stóp. I tak powstawała klasyfikacja. Nazwiska miałem wymyślone, więc oczywiście było kilku Finów, Niemców, Austriaków, a i ze dwóch Polaków także. Potrafiłem tak się bawić godzinami. I była to naprawdę przednia zabawa (proszę tego nie czytać swoim dzieciom – i tak nie uwierzą). To jedno z przyjemniejszych wspomnień z dzieciństwa, i to wspomnień mocno tkwiących w mojej głowie.

Dlatego z tym większą niecierpliwością czekam na tegoroczną edycję konkursu. Bo dla Polaków zapowiada on się fascynująco. W roku 2001 turniej wygrał Adam Małysz. To był ten jeden jedyny raz. Wtedy nasz zawodnik był najlepszy. I teraz marzy mi się powtórka z pięknej historii. Początek sezonu Pucharu Świata daje podstawy do optymizmu. Kamil Stoch i Maciej Kot są w dobrej formie. Nie gorzej prezentują się ich koledzy z reprezentacji Polski. I to na pewno nie jest przypadek. Stefan Horngacher tchnął w naszą kadrę nowego ducha. A najbardziej ujął mnie swoim podejściem. Po sukcesach swoich zawodników kilka razy podkreślał, że do takich sytuacji musimy się przyzwyczaić. I traktować je jako chleb powszedni. Bo taki jest cel pracy jego i zawodników.

Przez lata na skoczni dominowali Niemcy, Finowie czy ostatnio Austriacy. Każda z tych nacji miała lidera kadry, ale też innych zawodników, którzy regularnie wskakiwali do czołówki Pucharu Świata. U nas teraz może być podobnie. Naturalnym liderem jest podwójny mistrz olimpijski Kamil Stoch. Na szczęście w czołówce nie czuje się samotny i to na pewno też ułatwia mu zadanie. Przełom roku na skoczni będzie więc biało-czerwony? Nie mam nic przeciwko!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

- Reklama -

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły