19 marca
wtorek
Józefa, Bogdana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Król Dawid

Ocena: 0
1470

No nie! To się nie może zdarzyć! A jednak się zdarzyło.

fot. PAP/Grzegorz Momot

Wyszło szydło z worka: człek małej wiary ze mnie. Po pierwszej serii konkursu mistrzostw świata na skoczni normalnej miałem ochotę wyrzucić telewizor przez okno. Powstrzymałem się, ale głowę spuściłem bardzo nisko. I to ja! Ten sam gość, który w czasach gry w klubie w piłkę nożną zarażał wolą walki wszystkich kolegów. Bo wtedy nawet przy wyniku 0:3 ciągle mobilizowałem, pokrzykiwałem i powtarzałem, że walczy się do końca. Często zaklinałem rzeczywistość, twierdząc, że nigdy, ale to nigdy nie wolno się poddawać.

A teraz, przy okazji mistrzowskich zawodów w Seefeld, stało się inaczej. Być może miałem dość tego, co działo się w Austrii? Bo naszym reprezentantom długo nie wychodziło nic. Na treningach czy w kwalifikacjach było dobrze lub nieźle. A gdy przyszło do walki o medale,indywidualnie i drużynowo, wszystkie plany brały w łeb. I cieszyli się Niemcy, Austriacy czy Japończycy. Po pierwszej serii na skoczni normalnej nie mogłem się pogodzić z tym, że loteryjne, fatalne warunki tak wpłynęły na występy naszych reprezentantów. Aż przyszła druga seria i… z każdą kolejną minutą szczęka opadała mi coraz niżej. No bo jak to? Takie rzeczy na tak wielkiej imprezie się nie zdarzają! Można przebić się na podium z miejsca dziesiątego, no, nawet piętnastego. Ale nie z dwudziestego siódmego!!! No nie! To się nie może zdarzyć! A jednak się zdarzyło.
 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 10 (699), 10 marca 2019 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 24 marca 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -