23 października
wtorek
Marleny, Seweryna, Igi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ile można?

Ocena: 0
1697

Futbolowego zamieszania bardzo nam zazdroszczą Włosi czy Holendrzy, czyli najwięksi nieobecni turnieju w Rosji.

fot. PAP/Darek Delmanowicz

To nie jest felieton dla ludzi o słabych nerwach, na dodatek nerwach zszarpanych tym, co dzieje się wokół piłkarskiej reprezentacji Polski. Jeśli ktoś ma alergię na futbol, niech po prostu nie czyta.

Sytuacja była łatwa do przewidzenia. Dobrze pamiętam jeszcze, co działo się wokół drużyny Adama Nawałki przed dwoma laty. Teraz sytuacja musiała powrócić, i to z co najmniej zdwojoną siłą. Dlaczego? Bo wybór miejsca na przygotowania do mundialu znów padł na Polskę, a przygotowania reprezentacji w ojczyźnie oznaczają, że dostęp do piłkarzy nie jest tak utrudniony, jakby miało to miejsce na przykład podczas zgrupowania w Szwajcarii czy Portugalii. A że powtórka jest jeszcze mocniejsza – to efekt mundialu.

Mistrzostwa świata są najbardziej prestiżowym turniejem piłkarskim. Dlatego – chcemy czy nie – turniejem żyje naprawdę bardzo wiele osób, na co dzień zupełnie niezainteresowanych wyczynami podopiecznych trenera Nawałki. Z tym musimy się pogodzić wszyscy, w tym niżej podpisany. Żeby było jasne: też odczuwam chwilami zmęczenie materiału, też zdarza mi się myśleć: a niech już zaczną grać o wielką stawkę. A na tytułowe pytanie: „Ile można mówić o piłkarzach?” – odpowiedź jest oczywista. Można, i to niemal ciągle. Wszystko wynika z tego, że ludzi to interesuje. I nie mówię tego z pozycji dziennikarza, któremu kazano wchodzić z kamerą do pokoju Kamila Glika czy Wojciecha Szczęsnego.

Na szczęście tak nie jest, a niestety, znam redakcje, gdzie za podobny materiał dano by się pokroić. Mówię to, pamiętając o doświadczeniach ostatnich lat i tygodni. Rzeczywistość była i jest właśnie taka. Tłumy podczas zgrupowania w Arłamowie, zjeżdżające z odległych miejsc na drugi koniec kraju. Często tylko po to, by przez chwilę zobaczyć z bliska Roberta Lewandowskiego. Rozkręcona do granic szaleństwa marketingowa maszyna, sprawiając, że Grzegorz Krychowiak i spółka wyzierają z telefonów, laptopów i lodówek (kolejność dowolna). Plus wszelkie próby dotarcia do kadrowiczów – przez pracowników hoteli, dziennikarzy, ludzi ze sztabu. Często wręcz błagania o podpis na piłce lub koszulce. Życie w tych dniach kręci się wokół boiska.

Dlatego piłkarska monotematyczność, rozpoczęta w maju, będzie trwała w czerwcu oraz w lipcu. Tak być musi. Przy okazji tego święta na nasz kraj będą patrzyli też inni. Bo Polska na mundialu zagra – i proszę mi wierzyć, że tego futbolowego zamieszania bardzo nam zazdroszczą Włosi czy Holendrzy, czyli najwięksi nieobecni turnieju w Rosji.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP



Najczęściej czytane komentarze

 

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -