17 czerwca
poniedziałek
Laury, Marcjana, Alberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Praca może poczekać

Ocena: 4.5
1098

Kiedyś biegły do pracy na osiem godzin, a teraz na dwie. Chciały robić karierę, ale wypisały się z wyścigu szczurów, żeby więcej czasu spędzić ze swoimi dziećmi. Pracują troszkę, bo lubią i chcą zarabiać.

fot. arch. prywatne

Małgorzata Zalewska jest mamą czwórki dzieci i pracuje jako nauczycielka matematyki w prywatnej szkole w Kobyłce. Uczy jedną klasę czwartą, co oznacza pięć lekcji tygodniowo, do tego dwie godziny kółka matematycznego i kilka godzin lekcji indywidualnych. Tylko tyle i aż tyle. Uczniowie pochłaniają dużo uwagi – poszli do szkoły jako sześciolatki, nieraz trzeba zatroszczyć się o ich emocje, opowiedzieć dowcip, zrobić zabawę ruchową, wysilić kreatywność.

Przez resztę dnia Małgorzata jest mamą: pomaga własnym dzieciom w lekcjach, gra z nimi w szachy, gry planszowe, czyta im książki, Biblię i gotuje pyszne obiady. W weekendy zwiedzają muzea.

– Uważam, że nie jest możliwe być na sto procent mamą i jednocześnie na sto procent pracownikiem – dzieli się – choć wmawiają nam to media, pokazując, że wszystko da się pogodzić. Owszem, da się pogodzić logistykę i obowiązki, można wynająć nianię, kucharkę i sprzątaczkę, ale będąc daleko, zaniedbuje się to, co jest głębiej, co niekoniecznie jest widoczne: uczucia. A my kobiety wierzymy w kłamstwa, czujemy się mniej wartościowe, bo inne mamy pracują.

Takie poglądy miała nie od zawsze. Kiedy pierworodna Maja była mała, posłali ją z mężem do żłobka. Po urodzeniu Kuby i Antka Małgorzata pracowała w weekendy, a wieczorami udzielała korepetycji. W czwartej ciąży pracowała na 1,5 etatu. Dzieci spędzały czas wolny w świetlicy, były odbierane przez obce osoby.

– Chciałam pracować jak najdłużej, ale dzieci dopytywały, kiedy w końcu pójdę na zwolnienie. Bardzo męczyła je moja nieobecność i świetlica. Kiedyś spróbowałam przyjrzeć się sobie z boku i dotarło do mnie, że moja praca dzieci nie uszczęśliwia, wiele chwil mi umyka, pewnych rzeczy nie zatrzymam, czasu nie cofnę. Dzieci kiedyś wyprowadzą się z domu, na odbudowanie relacji i dobrego wychowania może być za późno, a do pracy przecież mogę pójść później. Najmłodsza Idalka odmieniła moje spojrzenie, przestałam się miotać, zaangażowałam się w życie dzieci. Nie mam już poczucia, że skoro nie jestem aktywna zawodowo, to jestem gorsza. Kiedy zaproponowano mi pracę na 30 godzin tygodniowo, odmówiłam.

 

Macierzyństwo i spełnienie

Zofia Pankowska ma sześć córek, najstarsza jest już pełnoletnia, a najmłodsza w tym roku poszła do zerówki. Wszystkie jako przedszkolaki wolały bawić się drewnianymi łyżkami i miseczkami niż kolorowymi zabawkami. Latem łapały żaby, zbierały kwiaty i robiły babki z piasku. Dziś każda pasjonuje się zupełnie czymś innym.

– Mam córkę w klasie wojskowej, mam miłośniczkę koni, wynalazczynię, plastyczkę, najmłodsza swój wolny czas poświęca na szycie lalkom akcesoriów i ubrań. A ja lubię, kiedy córki zajmą się swoją pasją, wtedy ja mogę zająć się swoją – mówi Zofia. – Pasja szycia jest we mnie od zawsze, dotychczas realizowałam ją w małym zakresie, między obowiązkami domowymi. To nie była praca zarobkowa, niemniej marzenie o własnej firmie mam od dawna. W życiu pracowałam w kilku firmach, ale nie za długo. Praca zawodowa, obowiązki domowe i rozwożenie dzieci do szkoły – to wydawało się zbyt wiele do wciśnięcia w 24 godziny. Poświęcenie nie było adekwatne do pieniędzy, jakie w tym czasie zarobiłam.

Po kilku latach życia w Warszawie całą rodziną wyprowadzili się do wsi Łosie, właściwie do lasu. Od wielkiego ogródka jest tylko kilkadziesiąt metrów do zakola przepięknej rzeczki Rządzy. W rzeczce są płycizny, w sam raz do zamoczenia dziecięcych stópek, są też miejsca, gdzie można popływać, jest maleńka plaża. Dziewczynki i mama uwielbiają spędzać tam letnie dni.

– Mieszkanie w dzikiej okolicy, z dala od rodziny zmusiło nas do pełnej samodzielności. Urodziły się kolejne dzieci i moja praca poza domem stała się niemożliwa. Często słyszałam pytania, czy nie chcę wyrwać się z domu, bo to kariera zawodowa czyni kobietę spełnioną. Dla mnie spełnieniem jest moja rodzina i córki, które już snują plany własnego życia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 czerwca

Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu.

Dziś w Kościele: poniedziałek XI tydzień zwykły
+ wspomnienie św. brata Alberta Chmielowskiego, zakonnika
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 6,1-10; Ps 98 (97),1bcde. 2-3b.3c-4; Mt 5,38-42.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)