24 czerwca
sobota
Jana, Danuty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jan Żabiński - człowiek, o którego upomniało się Hollywood

Ocena: 4.5
317

Za życia znany jako popularyzator zoologii, współtwórca ocalenia żubrów, dyrektor stołecznego ZOO i osobowość radiowa, po śmierci Jan Żabiński zyskał międzynarodową sławę bohatera ratującego Żydów podczas okupacji. Związany z tym film w piątek trafia do kin.

fot. Wikimedia Commons / domena publiczna

Urodził się w 1897 r. w Warszawie jako syn Józefa Żabińskiego i Heleny z domu Strzeszewskiej. Zamiłowanie do zwierząt zaszczepiła mu matka. W latach młodzieńczych pasjonował się również lekkoatletyką, zwłaszcza biegami. Był wieloletnim rekordzistą Warszawy w biegu na 100 m (z wynikiem 11,1 s).

W roku 1919 wstąpił do odrodzonego Wojska Polskiego – za udział wojnie polsko-bolszewickiej 1920 dostał pierwszy Krzyż Walecznych (drugi otrzymał w 1944). Po służbie wojskowej studiował na Uniwersytecie Warszawskim i w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, zdobywając tytuł inżyniera agronomii i doktora fizjologii (w roku 1946 roku habilitował się z zoologii na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie). Wykładał w szkołach średnich i na wyższych uczelniach. Gdy tylko zaczęto emitować polskie audycje radiowe (1926), zaczął wygłaszać pogadanki o zwierzętach.

 

Pośród zwierząt

Na SGGW Jan Żabiński poznał Antoninę Erdman, która pracowała jako archiwistka. Antonina stała się jego żoną, najbliższą współpracowniczką i znakomitą opiekunką zwierząt.

Był organizatorem Ogrodu Zoologicznego w Warszawie i jego drugim dyrektorem (1929). Funkcję tę pełnił – z przerwą w okresie wojny – do marca roku 1951, gdy odwołano go ze stanowiska ze względu na działalność w AK.

Już w latach 30. za najważniejsze zadanie takich ogrodów Żabiński uważał zachowanie gatunków zagrożonych wymarciem. Warszawskie Zoo było wtedy uważane za jedno z najlepszych w Europie. Wśród sukcesów można wymienić przyjście na świat w 1937 r. słonicy Tuzinki – 12. słonia urodzonego w niewoli, rozmnożenie po raz pierwszy w niewoli likaonów oraz koni Przewalskiego. Obok Jana Sztolcmana to właśnie głównie Żabińskiemu zawdzięczamy fakt, że na wolności można oglądać żywe żubry i podziwiać konie typu tarpana.

W modernistycznej willi na terenie zoo (zwanej Willą Pod Zwariowaną Gwiazdą) małżeństwo opiekowało się chorymi zwierzętami, często w niekonwencjonalny sposób. Gdy lwica nie chciała karmić małych lewków, Jan postanowił skorzystać z mleka... własnej siostry, która również niedawno urodziła.

"Nie wystarczy badać zwierząt z bezpiecznej odległości – trzeba z nimi mieszkać, żeby naprawdę poznać ich obyczaje i psychologię" – powiedział kiedyś.

 

Żydzi zamiast lwów

Jesienią 1939 w Warszawie miał się odbyć doroczny zjazd członków Międzynarodowego Stowarzyszenia Dyrektorów Ogrodów Zoologicznych. Wybuchła jednak wojna i 3 września zoo zostało zbombardowane. Część zwierząt zginęła, niektóre zjedzono podczas oblężenia, inne uciekły. Lwy trzeba było zastrzelić ze względów bezpieczeństwa. Wiele z pozostałych (w tym Tuzinkę) Niemcy wywieźli do innych ogrodów. Część zwierząt niemieccy oficerowie zastrzelili podczas polowania urządzonego na terenie ZOO na Sylwestra 1940.

Mieszkający z żoną i dziećmi w willi Jan Żabiński oficjalnie zajmował się hodowlą świń dla niemieckich żołnierzy. By mógł zdobywać dla nich odpady, zezwolono mu na wstęp do getta. W późniejszych latach okupacji część terenów ogrodu podzielono na uprawne działki dla mieszkańców miasta.

Nieoficjalnie Jan Żabiński działał w podziemiu – utrzymywał się z lekcji udzielanych na tajnych kompletach Wydziału Lekarskiego, Stomatologicznego i Farmaceutycznego UW, ukrywał na terenie zoo broń i materiały wybuchowe oraz Żydów przeszmuglowanych z getta. Jako kryjówki służyły między innymi opuszczone pomieszczenia dla lwów. By dać lokatorom willi sygnał do ukrywania się, Antonina grała na fortepianie lub nuciła melodię z operetki "Piękna Helena" Offenbacha – "Jedź, jedź, jedź na Kretę!". Chowali się na stryszku, w szafach ściennych, czy ewakuowali do bażanciarni tunelem, którego wejście znajdowało się w piwnicy. Willa stała na terenie często odwiedzanym przez Niemców – nie przypuszczali, by działo się tam coś nielegalnego. Zdarzały się jednak niebezpieczne incydenty – w pewną niedzielę przez okno willi wyskoczyła psychicznie chora, innym razem pijany niemiecki oficer przerwał Antoninie Offenbacha i zaczął grać zakazaną "Etiudę Rewolucyjną" Chopina.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły