25 listopada
sobota
Erazma, Katarzyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dzieci biorą się z cudu

Ocena: 5
900

Im bardziej lekarze proponowali im in vitro, tym bardziej odmawiali. Nie można z Ewangelii wybierać sobie tego, co pasuje, a odrzucać to, co nie pasuje. A św. Józefowi postawili ultimatum.

fot. arch. rodziny Trzęsickich

Od ślubu mijały dwa lata. Było im dobrze: mieli świetne prace, którym poświęcali dużo czasu, podróżowali, spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Mieli wszystko, co potrzebne do szczęścia – tylko ani jednego z tych trojga dzieci, które sobie wymarzyli.

 

To mam być tym ojcem?

Lekarze ostrzegali Anię, że z poczęciem może nie być łatwo. W końcu jeden z nich wysłał młode małżeństwo do kliniki niepłodności. – Nieświadomi pierwsze kroki skierowaliśmy do kliniki Novum, wówczas najpopularniejszej – mówi Anna Trzęsicka. – A tam: badania co drugi dzień, diagnozowanie, farmakologia. Działaliśmy z Andrzejem jak automaty. I już po pierwszej nieudanej próbie poczęcia propozycja: sztuczna inseminacja. Nie zgodziliśmy się. Kiedy w kolejnym cyklu do zapłodnienia nadal nie dochodziło, lekarze zaczęli naciskać na in vitro. Na moją odmowę usłyszałam od lekarza: „To chce pani to dziecko czy nie?”.

– Lekarze dawali do zrozumienia, że albo działamy według ich planu, albo kończymy współpracę – dodaje Andrzej Trzęsicki. – Prawdopodobnie nie rokowaliśmy, więc nie chcieli na nas tracić czasu. Mieliśmy poczucie, jakbyśmy psuli im statystyki. Co chwila zmieniali się nam lekarze, ale każdy z nich dawał tylko jedno rozwiązanie: in vitro, na które nie mogliśmy się zgodzić z powodów światopoglądowych.

Ania była tym już zmęczona, choć trwało to zaledwie trzy miesiące. Na ostatnią wizytę szła i płakała, modląc się słowami Psalmu: „Pan jest światłem i zbawieniem moim, kogo mam się lękać, Pan obroną jest mojego życia, przed kim mam czuć trwogę”. Modliła się o siły do podjęcia decyzji: czy leczenie w Novum kontynuować, czy rzucić. Kiedy oznajmili lekarzom, że się wycofują, usłyszeli: „To państwa decyzja, jak państwo chcą”.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 34 (620), 20 sierpnia 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 30 sierpnia 2017 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły