20 lutego
wtorek
Leona, Ludomira, Zenobiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Daniel Pittet: Modlę się za pedofilów

Ocena: 0
44

– Postanowiłem, że aż do śmierci będę modlił się za wszystkich pedofilów świata, bo nie wiedzą jakiego zła się dopuszczają – mówi Daniel Pittet, ofiara księdza pedofila, któremu przebaczył.

fot. pixabay.pl

Daniel Pittet jest autorem książki „Ojcze, przebaczam ci”, która właśnie ukazała się na polskim rynku księgarskim.

„Dziś wiemy, że do 80 proc. gwałtów na świecie dochodzi w rodzinie, do 19 proc. w ramach spędzania wolnego czasu, np. na zajęciach sportowych, a do 1 proc. – to bardzo niewiele! – w Kościele, zresztą ze strony nie tylko duchownych, ale i świeckich pracowników kościelnych” – dodaje.


Paweł Bieliński: Jak dziecko może wytrzymać ponad 200 gwałtów?

Daniel Pittet: Gwałcił mnie zakonnik, ale równie dobrze mógł to być mój wujek, ktokolwiek. Dziś wiemy, że do 80 proc. gwałtów na świecie dochodzi w rodzinie, do 19 proc. w ramach spędzania wolnego czasu, np. na zajęciach sportowych, a do 1 proc. – to bardzo niewiele! – w Kościele, zresztą ze strony nie tylko duchownych, ale i świeckich pracowników kościelnych.

Kiedy jest się zgwałconym jeden raz, jest to o ten jeden raz za dużo. Jest się złamanym aż do śmierci. Nic się na to nie poradzi. Ale gdy jest się gwałconym tyle razy... W dodatku ten ksiądz robił zdjęcia pornograficzne. Sam te fotografie wywoływał, a ja stałem obok i na to patrzyłem. Byłem złamany, ale w końcu zobojętniałem.

Nie miałem możliwości reagowania, bo ten zakonnik mnie utrzymywał, płacił za moje rozrywki, wyjazdy na obozy, na przykład powołaniowe. Bywałem u niego. W klasztorze musieli wiedzieć, że był gwałcicielem. Natomiast zwykli ludzie mówili, że jestem biednym, zalęknionym, chorym chłopcem, którym ksiądz się zajmuje. Nikt z nich by mi nie uwierzył, gdybym powiedział przez co przechodziłem.

W szkole miałem coraz gorsze oceny. Uznano jednak, że to z powodu śmierci mojej babci, która się mną opiekowała, więc mam prawo być zagubiony. Posłano mnie nawet do psychiatry. Ale nikt nigdy mnie o „to” nie pytał. Nigdy więc nikomu o „tym” nie powiedziałem. Wyjątkiem była siostra mojej babci, przełożona generalna Sióstr św. Pawła, która widząc mój dzienniczek, zapytała mnie, co robię w środy, soboty i niedziele. Odpowiedziałem, że chodzę do ojca Joëla Allaza. Zdecydowała: „Więcej do niego nie pójdziesz”. Gdy mu to powiedziałem, zgwałcił mnie po raz ostatni i oświadczył, że nie jest już mną zainteresowany.

 


Mimo wszystko nie obraził się Pan na Kościół ani nie stracił wiary?

Większość osób zgwałconych przez duchownych traci wiarę. Już nie potrafią wierzyć. Ci, którzy tak jak ja nadal wierzą w Jezusa Chrystusa należą do rzadkości. Dlatego dużo się za nich modlę. Modlę się też za pedofilów. Bo oni do mnie przychodzą, choć sam nie wiem czemu. Odkryłem, że cierpią bardziej ode mnie. Każdego ranka budzą się z myślą, czy policja już po nich przyszła, czy jeszcze nie. Trzeba o tym mówić.

Najwięcej księży pedofilów jest w zakonach, bo prowadzą szkoły i tworzą zamknięte środowiska. Wiem o tym, bo przez pięć lat sam byłem mnichem benedyktyńskim w Einsiedeln. Każdy chce tam być świętym. A kiedy ktoś ma coś na sumieniu, mówi się: „Ale przecież wygłasza świetne kazania, dobrze pracuje z młodzieżą”. Księża pedofile to najczęściej ludzie dosyć zdolni, mający łatwość przemawiania, tak jak o. Allaz. Kiedy głosił kazanie ludzie płakali. A ja widziałem go nagiego, gdy robił ze mną te wszystkie świństwa. Było jakby dwóch ludzi w jednym człowieku.

Wyleczenie pedofila jest praktycznie niemożliwe. Musi się nim zajmować wyspecjalizowana gałąź psychiatrii. Trzeba go poddać terapii, bo jeśli się tego nie robi, nadal będzie gwałcił. Tu nie ma cudów. To jest poważna choroba. Ale gdy w 1989 roku poinformowałem mojego biskupa o poczynaniach o. Allaza, on tego nie rozumiał. Przekazał sprawę przełożonym zakonu kapucynów, do którego ten ksiądz należał, by się nią zajęli. A oni wysłali go do Francji, gdzie był proboszczem siedmiu parafii. Zgwałcił tam ponad sześćdziesiąt dzieci. Nie potrafił przestać. Nadal by to robił, gdyby nie został zamknięty w klasztorze. Był uzależniony od seksu z dziećmi. W sumie zgwałcił ponad stu chłopców, z których siedmiu popełniło samobójstwo.

Mnie gwałcił przez kilka lat, ale inni duchowni pomogli mi się z tego podnieść. Dostałem życiową szansę. Dziś mogę powiedzieć, że niczego bym nie zmienił w moim życiu. Bo to, co przeżyłem, pozwoliło mi być wolnym, pomimo cierpienia, które pozostanie do końca życia, pomimo kilku depresji, które przeszedłem. A jednak mogłem ożenić się, mieć sześcioro dzieci, a także zrobić wiele rzeczy dla Kościoła. Na przykład udało mi się wydać książkę ze świadectwami osób konsekrowanych, która została wydana w 15 językach, w nakładzie 5 mln egzemplarzy, z których 1,5 mln zostało rozdanych podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Dzięki tej książce spotkałem papieża Franciszka. To on nadał jej tytuł „Aimer, c’est tout donner” (Kochać to oddać wszystko).

Od roku jeżdżę po Europie i widzę, że w każdej rodzinie świata są osoby, które cierpią, bo były zgwałcone. A jako dziecko myślałem, że byłem jedyny na świecie. Teraz wiem, że mam wielu braci i sióstr, którzy dzwonią i piszą do mnie. Powiedzie się w życiu tym spośród nich, którym uda się przebaczyć gwałcicielowi. Bo jeśli nie jesteś w stanie przebaczyć, ciągle o nim myślisz, o tym, jakby go zabić.

Modliłem się dziś przy grobie ks. Jerzego Popiełuszki. Powiedziano mi, że jego matka przebaczyła zabójcom. Dlaczego przebaczyła? Bo to jedyne, co można zrobić, by nie popaść w chorobę. Ta pani była wolna.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły