20 stycznia
poniedziałek
Fabiana, Sebastiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kryzys rządowy w Izraelu

Ocena: 0
613

Benjamin Netanjahu nie zdołał utworzyć rządu po przyspieszonych wyborach parlamentarnych, które odbyły się 17 września.

fot. PAP/EPA/ABIR SULTAN

Benny Gantz otrzymał misję utworzenia rządu

Teraz szansę uzyskał dotychczasowy lider opozycyjnych Niebiesko-Białych, Benny Gantz. Ale najprawdopodobniej i on nie odniesie sukcesu, co oznacza następne przyspieszone wybory.

Taki jest efekt prawa wyborczego. W Izraelu obowiązuje ordynacja z pozoru tylko podobna do polskiej – proporcjonalna i ze słynnym systemem podziału głosów d’Hondta. Ale okręg wyborczy stanowi cały kraj, a w efekcie łatwiej jest przejść próg (tylko 2 proc. głosów, gdy u nas 5 proc.), by znaleźć się w Knesecie. I na dokładkę praktycznie nie ma „premii” dla zwycięzcy głosowania. W Polsce największa partia zawsze uzyskuje więcej miejsc w sejmie, niż wynikałoby to z prostego przełożenia liczby głosów na liczbę posłów.

W efekcie parlament izraelski – Kneset – jest mocno podzielony. Dwa największe ugrupowania, Likud i Niebiesko-Biali, mają po 35 posłów (na 120). Inne partie mają ich po kilku, od czterech do ośmiu. Netanjahu był premierem od 2009 r. i musiał zawierać skomplikowane porozumienia koalicyjne z kilkoma mniejszymi ugrupowaniami. Ale teraz z koalicji wycofała się prawicowa i nacjonalistyczna partia Nasz Dom Izrael, złożona głównie z rosyjskojęzycznych Żydów pochodzących z terenów byłego ZSRR. Kieruje nią Awigdor Lieberman, którego działacze arabscy określają mianem „rasisty”, „mafiosa”, a nawet „neonazisty”.

Wobec porażki Netanjahu prezydent Reuwen Riwlin powierzył sformowanie rządu Gantzowi. Ten zaś obiecał doprowadzić do pojednania Izraelczyków umiarkowanych z żydowskimi ultraortodoksami, „arabskimi obywatelami” i „druzyjskimi braćmi”. Nowy rząd ma „dążyć do pokoju i rozprawić się ostatecznie z każdym wrogiem”. Ale szanse Gantza są jeszcze mniejsze niż Netanjahu. Tak więc kraj czekają prawdopodobnie nowe wybory. W efekcie Izrael będzie zajęty sam sobą i jego aktywność na arenie międzynarodowej zdecydowanie spadnie. Paradoksalnie, to może przyczynić się do osłabienia napięcia w regionie, podsycanego np. antyirańskimi działaniami Netanjahu.

Swoistym symbolem problemów, z jakimi boryka się Izrael, jest strajk dyplomatów tego kraju. Ministerstwo finansów chce wprowadzić niekorzystne sposoby rozliczania poniesionych przez nich wydatków (diet, kosztów przejazdów itp.), co oznaczałoby, że musieliby zwrócić państwu ogromne kwoty. Ambasada Izraela w Warszawie również została zamknięta, co utrudniło życie przede wszystkim podróżującym do Polski obywatelom tego kraju, np. w razie zagubienia paszportu nie mogli uzyskać pomocy ze strony swego konsula. Podobne strajki mają miejsce co kilka lat.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 stycznia

 Nikt nie przyszywa nowej łaty do starego ubrania
Dziś w Kościele: poniedziałek, II tydzień zwykły, wspomnienie św. Fabiana, papieża i męczennika
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 1Sm 15,16-23; Ps 50 (49),8-9.16b-17.21.23; Mk 2,18-22
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -