4 lutego
sobota
Andrzeja, Weroniki, Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

U braci grekokatolików

Ocena: 0
480

Parafia bł. Mikołaja Czarnieckiego w Warszawie wspiera codzienną modlitwą i pomocą materialną cierpiący Kościół na Ukrainie.

fot. Patryk Lubryczyński

Kościół greckokatolicki jest jednym z Kościołów wschodnich, które zachowują jedność ze Stolicą Apostolską, choć mają własną liturgię i tradycję. Parafia bł. Mikołaja Czarnieckiego została erygowana pięć lat temu, dekretem metropolity przemysko-warszawskiego abp. Jana Martyniaka. Decyzja o jej utworzeniu wynikała ze wzrostu liczby wiernych, którzy przybywali z Ukrainy do Polski.

 


JAK U SIEBIE

Parafia gościnnie korzysta z kaplicy przy kościele rzymskokatolickim NMP Matki Kościoła przy ul. Domaniewskiej 20 w Warszawie. – Lokalizacja odpowiadała nam ze względu na bliskość stacji metra. Spora grupa parafian nie ma samochodu. Ważna była też możliwość skorzystania z dolnego kościoła w godzinach porannych. Większość wiernych może znaleźć czas na liturgię tylko wcześnie rano. Zaraz po niej idą do pracy. W parafii liczebnie przeważają kobiety. Najczęściej pracują z osobami starszymi i samotnymi lub jako pomoce domowe – tłumaczy ks. Bogdan Kruba. W parafii jest wielu uchodźców wojennych z Ukrainy. Co niedzielę widać nowe twarze. Część osób na krótko zostaje w Warszawie . – Dla mieszkających w Polsce grekokatolików Kościół jest miejscem zachowania tożsamości religijnej. Tu czują się wolni, są u siebie – mówi kapłan.

Przy udziale wiernych parafia stara się przesyłać pomoc na Ukrainę. – Od początku wojny zorganizowaliśmy kilkanaście transportów darów. Przez ostatnie trzy niedziele prowadziliśmy zbiórkę leków i żywności. Zdarzają się także spontaniczne akcje pomocowe. Zbieraliśmy pieniądze dla syna parafianki walczącego na wojnie. Potrzebował wsparcia na nowy kask i odzież – wyjaśnia ks. Kruba. Równie istotna jest pomoc duchowa. – Wielu moich parafian, kiedy rozpoczęła się wojna, z dnia na dzień wyjechało walczyć na Ukrainę. Towarzyszę matkom w bólu po stracie najbliższych. Nieraz brakuje słów pocieszenia. Czasem wystarczy po prostu obecność i przytulenie. Najtrudniej jest wytłumaczyć dzieciom, dlaczego tata nie wraca, a mama chodzi smutna – opowiada duchowny.

W parafii ks. Bogdanowi pomaga o. Marek Blaza SJ, który jest multirytualistą, czyli sprawuje liturgię w trzech obrządkach: łacińskim, bizantyjsko-ukraińskim i bizantyjsko-rumuńskim. Po Boskiej Liturgii prowadzi 40-minutowe katechezy dla dorosłych, co tydzień z innym tematem przewodnim.

Prężnie działa również grupa modlitewna „Matek w Modlitwie”. Korzystają ze specjalnie przygotowanego modlitewnika. – Wspólnota modli się m.in. za swoje dzieci, żołnierzy ukraińskich i łaski dla Kościoła – mówi ks. Kruba.

 


DUCH LITURGII

Grekokatolicy po wejściu do cerkwi zapalają świece ofiarne (tak zwane „ofiarki”). Stawia się je w różnych intencjach. Światło świec symbolizuje żar modlitwy wierzących. Po ich zapaleniu wierny podchodzi do ikony, aby ją ucałować. Liturgia jest śpiewana, w czasie niej wierni kilkanaście razy czynią znak krzyża, od prawej do lewej strony. Celebrans przez całą liturgię znajduje się za ikonostasem, czyli pokrytą ikonami przegrodą we wnętrzu cerkwi. Pojawia się tylko, by wygłosić kazanie. Komunia jest udzielana pod dwiema postaciami, za pomocą specjalnej łyżeczki.

Parafianin Piotr Petreniy prowadzi chór parafialny, który śpiewa podczas Boskiej Liturgii. Pochodzi z zachodniej Ukrainy, okolic Iwano-Frankowska, przyjechał do Polski w 1999 r. – Zachęcam wiernych do śpiewania psalmów czy hymnów cherubinów. Niektóre części liturgii odśpiewują także dzieci – podkreśla.

Obecnie u grekokatolików trwa 40-dniowy post przygotowujący do świąt Bożego Narodzenia. Nazywany jest postem Filipowym, od imienia apostoła. – Dla mnie istotą postu bożonarodzeniowego jest wyciszenie serca przez modlitwę. Zobaczenie potrzeb drugiego człowieka – zaznacza pan Piotr.

Grekokatolicy na wigilię nie obdarowują się prezentami. Podarunki wręczają w święto św. Mikołaja, obchodzone u nich 19 grudnia. – Zachowujemy post w wigilię Bożego Narodzenia, nie spożywamy ani mięsa, ani mleka. Powszechną potrawą na wigilijnym stole jest kutia. Dzielimy się prosforą – maleńką bułeczką wytwarzaną z mąki, wody, soli i zakwasu. W niektórych regionach Polski przed spożyciem kroi się ją i dodaje do niej miodu. Część osób zachowuje tradycję, aby na wigilię zakładać stroje ludowe – dodaje Piotr Petreniy. Dzięki grekokatolikom w Warszawie można zrozumieć ducha Ukrainy i Kościoła katolickiego na Wschodzie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lutego

Sobota, IV tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter