19 czerwca
wtorek
Gerwazego, Protazego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pustelnia na Kalatówkach

Ocena: 5
638

Są porównywane do Porcjunkuli św. Franciszka z Asyżu. Wszystko tu jest jak relikwia św. brata Alberta, który niżej wybudował pustelnię dla sióstr, na szczycie pustelnię dla braci.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Opiekun najuboższych, mistyk, utalentowany malarz był też świetnym organizatorem i wynalazcą. Można się o tym przekonać w Pustelni Brata Alberta na Kalatówkach, gdzie stoi pustelnia, którą zbudował, i cudowny krzyż, z którego Chrystus miał przemawiać do świętego. Są także przedmioty codziennego użytku, jak wykonany przez brata Alberta telefon zapewniający łączność w albertyńskiej rodzinie.

Kalatówki licznie odwiedzane są przez turystów i pielgrzymów.

– Zawsze było to miejsce szczególne. Przychodziłem tu od dziecka z rodzicami, przynajmniej raz w sezonie bywaliśmy na Kalatówkach. I przychodziłem później, zanim zostałem pracownikiem Tatrzańskiego Parku Narodowego. To moje specjalne miejsce, w którym jest spokój, cisza, dobry nastrój do modlitwy. Wzrastałem w takim klimacie – mówi Stanisław Wierzbanowski, podleśniczy Leśnictwa Kuźnice.

 

Ubóstwo i telefon

W obchodzonym Roku św. Brata Alberta ruch na Kalatówkach jest wzmożony. – Dziennie potrafi przyjść 600 osób – mówi s. Antonina, przełożona domu.

Jak u podnóża Tatr znaleźli się albertyni, którzy przecież prowadzili krakowskie przytułki dla najuboższych?

– Święty brat Rafał Kalinowski podsunął bratu Albertowi myśl, żeby wybudować pustelnię dla braci i sióstr, by mogli odpocząć po ciężkiej pracy, nabrać sił dla ciała i dla ducha na dalszą pracę – opowiada s. Aleksandra, albertynka z Kalatówek. Chodziło także o względy zdrowotne. Bracia i siostry, pracując wśród bezdomnych, zapadali na gruźlicę, a tutejszy mikroklimat był idealny na podratowanie zdrowia. – Brat Albert mówił, że jeśli zabraknie domów pustelniczych, to nie będzie można prowadzić przytulisk dla ubogich, bo zabraknie też u braci i sióstr wytrwałości i sił do ich obsługi – mówi s. Aleksandra.

Kard. Albin Dunajewski napisał bilecik do hrabiego Zamoyskiego, posyłając doń brata Alberta, „dobrego człowieka, w Krakowie wspierającego najuboższych”. Hrabia, właściciel Zakopanego i Tatr, miał powiedzieć: „Bierz bracie, co chcesz i ile ci się podoba”. Brat Albert wybrał Kalatówki. Zgodnie z regułą ubóstwa przyjął grunt na użytkowanie pod budowę pustelni, nie w wieczyste posiadanie.

Pustelnię Świętego Brata Alberta na Kalatówkach, z kaplicą Świętego Krzyża, zaczęto wznosić wiosną 1898 r. Budowali ją bracia albertyni, z pomocą górali, pod kierunkiem brata Alberta, a przy projekcie prawdopodobnie pomagał zakopiański „super architekt” Stanisław Witkiewicz, ojciec Witkacego. Brat Albert pomyślał też, że taka pustelnia potrzebna jest siostrom albertynkom. Dlatego po czterech latach na zboczu Krokwi, 20 minut pieszo dalej zbudowano drugą pustelnię, do której przenieśli się bracia. Brat Albert został w małej chatce obok sióstr, miał przecież trudności w chodzeniu z powodu protezy, bo nogę stracił w powstaniu styczniowym.

Chatka miała służyć kapłanom przychodzącym odprawić Mszę świętą. Tu brat Albert przygotował dla siebie maleńką ascetyczną celkę bez sprzętów, poza drewnianym łóżkiem i stolikiem. Do wzniesionej obok kaplicy przywiózł krucyfiks od ojców paulinów w Krakowie: pociągiem do ostatniej stacji kolei w Chabówce, dalej bracia nieśli procesyjnie krzyż na Kalatówki, wzbudzając duże zainteresowanie. – Podobno Witkiewicz bardzo płakał, kiedy odnawiał krzyż – opowiada s. Aleksandra. Przed krucyfiksem brat Albert spędzał długie godziny, zatopiony w kontemplacji. Mówi się, że Chrystus przemawiał z krzyża do brata Alberta.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły