12 grudnia
środa
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Papież z Buenos Aires

Ocena: 0
1600

– Franciszek lubi być zwykłym i aktywnym księdzem – mówi argentyński dziennikarz Hector Lorenzo

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Z Hectorem Lorenzem, byłym pracownikiem Prefektury Domu Papieskiego, dziennikarzem z Argentyny, rozmawia Anna Artymiuk

 

Jak pan wspomina dzień wyboru kard. Jorgego Maria Bergoglia na Stolicę Piotrową?

To było ogromne wzruszenie, które wzrastało z każdym kolejnym dniem. Świadectwo papieża Franciszka mówiło mi o Jezusie – Jezusie z Buenos Aires. Chodzi o to, że Ojciec Święty zostawił w każdym miejscu, gdzie był, ślady Jezusa. Mieszkałem w stolicy Argentyny 50 lat. Znam drogi, po których chodził Jorge Mario Bergoglio. Cristina, moja żona, mieszkała we Flores, tej samej dzielnicy, gdzie wzrastał przyszły papież. Jako narzeczeni chodziliśmy do tego samego kościoła San José, gdzie młody Bergoglio usłyszał powołanie do kapłaństwa.

Znałem abp. Bergoglia, kiedy mieszkał w Buenos Aires, i spotkałem go po latach, podczas jednej z jego podróży do Rzymu. Jawił się jako zupełnie inna osoba niż ta, którą widzimy dzisiaj. Był bardziej na dystans, o wyrazie bardzo ascetycznym. To były lata ciężkiej konfrontacji z prezydentem Nestorem Kirchnerem (2003-2007), który upatrywał w osobie Bergoglia duchowego przywódcę opozycji. Rzeczywiście, kard. Bergoglio wypominał władzy łamanie praw człowieka, tworzenie niesprawiedliwych struktur ekonomicznych, które są podstawą wielkich nierówności społecznych.

 

Co wybór Argentyńczyka na Następcę św. Piotra wniósł do waszego narodu?

Wobec rosnącej przepaści między bogatymi i biednymi nie tylko w Argentynie, ale także w pozostałych państwach latynoamerykańskich, Franciszek wywołał wstrząs ewangeliczny: rozbudził chęć wcielenia w życie sprawiedliwości społecznej i potwierdzenia spójności między życiem i wartościami doktryny katolickiej.

Ponadto sprzeciwił się silnej presji imperializmu ekonomicznego, który próbuje narzucić styl życia będący owocem relatywizmu i kultury postmodernistycznej. Wprowadził powiew realizmu i autentyczności – spójność między tym, co się mówi, a tym, co się robi. Przypomniał pewność Bożego miłosierdzia, Boga, który miłuje nas bezgranicznie i zawsze nam przebacza. Wskazał na Kościół, który musi być zawsze ubogi dla ubogich. Kościół wychodzący, by leczyć każde zranienie. My, chrześcijanie, musimy wyjść, by konkretnie służyć wszystkim, jak pasterz, który oddaje się cały swej owczarni.

Arcybiskup i kardynał Bergoglio, zanim został papieżem, nie był specjalnie znaną osobistością. Za to w środowisku kościelnym znany był ze swojego ascetycznego trybu życia, głębokiej duchowości i wysiłku na rzecz konkretnej pomocy i rozwoju najuboższych dzielnic, villas miserias. Księża z jego archidiecezji cenili sobie bardzo jego troskę o duchowieństwo. Był znany księżom i osobom życia konsekrowanego przede wszystkim ze swojego udziału w CELAM (Rada Biskupów Ameryki Łacińskiej), gdzie przewodniczył redakcji dokumentu z Aparecidy w 2007 r. Tu widać sedno duszpasterstwa Franciszka: działanie na rzecz ubogich, inkulturacja wiary, promocja świeckich, zawierzenie wspólnotom kościelnym, impuls ewangeliczny dla rodzin, pobożność ludowa, każdy wyraz kultury i sztuki, które mówią o wartościach.
 

Co z doświadczenia argentyńskiego Franciszek wnosi teraz do Kościoła powszechnego?

Wnosi do Kościoła doświadczenie eklezjalne spotkania biskupów latynoamerykańskich w Aparecidzie – pełnego wymiany opinii i jednocześnie rzeczywistości ich ludności. Dokument z Aparecidy nie był sporządzony przy stole, ale zrodził się z nieustannej modlitwy, refleksji i dialogu. Możemy powiedzieć, że Jezus sam mógłby wytłumaczyć pochodzenie tego dokumentu: „Kto Mnie kocha, temu się objawię (por. J 14,21).

Nie należy zapominać, że słowa biskupów latynoamerykańskich z Aparecidy były okupione krwią ofiar bezdusznego liberalizmu ekonomicznego; mają za negatywny punkt odniesienia kulturę odrzucenia człowieka, odsłaniając pobożność „dobrych praktykujących”, obojętnych na potrzeby biednych. Biednych poddanych systemowi, gdzie potrzebny jest ten, kto ma, a któremu mają służyć ci, którzy nie mają. Podstawą tej hipokryzji jest korupcja obecna w Ameryce Łacińskiej. Nie inne czynniki rozpowszechnia się na całym świecie pod hasłem wolności bez ograniczeń, gdzie ofiary są zawsze te same – biedni.

Zatem wymiar duszpasterski i programowy dokumentu z Aparecidy proponuje pontyfikat Franciszka, by nasycić głód prawdy i sprawiedliwości, miłosierdzia i pokoju głoszonych przez Kościół na świecie. To tłumaczy, że ani w dokumencie, ani w nauczaniu Franciszka nie ma ani kropli ideologii, ale mamy do czynienia z Ewangelią wyznawaną, żywą i proponowaną.
 

Jaki jest przeciętny Argentyńczyk? Które z tych cech widać w papieżu Franciszku?

Nie istnieje „statystyczny” Argentyńczyk. W kraju o powierzchni 2 mln 791 tys. km2, długim na 3694 km, szerokim na 1423 km, o wszystkich typach klimatu: od pustyni najgorętszej po Antarktydę, poprzez bezkresną Pampę i Andy ze szczytem Aconcagua wysokim na 6962 n.p.m., po lasy i bagna, gdzie współżyją kultury autochtoniczne z różnorodną emigracją europejską. Zdecydowanie trudno mówić o typowej, jednorodnej kulturze. Można powiedzieć, że dla Argentyńczyków bardzo ważna jest tradycyjna rodzina. Blisko 92 proc. deklaruje się jako katolicy. Zamieszkuje, głównie w Buenos Aires, również liczna gmina żydowska, ok. 233 tys. osób. Argentyńczycy mają wiele zainteresowań kulturalnych, sportowych, artystycznych i w porównaniu do Europejczyków są mniej formalni. Ale między rdzennym mieszkańcem z Jujuy na północnym-zachodzie a tym z Buenos Aires lub z lasów na północnym-wschodzie albo z żyznej pampy różnice są ogromne.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -