29 czerwca
środa
Piotra, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wszystko mogę

Ocena: 4.9
2076

Dziewięć lat przed tą pielgrzymką spotkało go coś, na co niektórzy reagują słowami: „Dlaczego ja?”. On, dopiero po powrocie, zapytał: „Dlaczego mi się udało?”.

fot. archiwum prywatne

Z sześćdziesiątką na karku, z cukrzycą, ale i z wielkim entuzjazmem, w towarzystwie syna, Dariusz Lipiński ruszył rowerem z Paryża do Santiago de Compostela. – Camino jest drogą i fizycznie, i metaforycznie – mówi. – Jeśli tylko raz dasz się od niej odwieść, by choć skosztować wina w uroczej francuskiej wioseczce, okazuje się, że ostatecznie tracisz trzy godziny i 17 km. Podobnie w życiu: często zapominamy, co jest jego prawdziwym celem, bo zbyt często od niego zbaczamy.

Książkę, w której relacjonuje tę pielgrzymkę, zatytułował „Po kręgosłupie Europy”, ale po drodze ze smutkiem doświadczał tego, jak ten kręgosłup został przetrącony. – W Hiszpanii nieco mniej, ale Francja jest całkiem zlaicyzowana – mówi. – W Poitiers, niegdyś zwanym „miastem stu kościołów”, Mszę odprawia się już w niewielu z nich. Francja, niegdyś najstarsza córa Kościoła, staje się najmłodszą córką islamu. Nie zdziwiłbym się, gdyby pewnego dnia z wież katedry Notre-Dame rozległ się głos muezina.

Jednocześnie w drodze przez pola zaskoczył go nie tylko dźwięk dzwonów, ale i pieśń: „Ave, ave, ave Maryja, Zdrowaś, zdrowaś, zdrowaś Maryja”. Zakorzeniona w polskim śpiewniku wywodzi się przecież z Lourdes! Z kolei w miasteczku Saintes dowiedział się, że to właśnie jemu zawdzięczamy popularyzację modlitwy Anioł Pański. – Na europejskim szlaku każdy Europejczyk czuje się u siebie, nieważne: wierzący czy nie – mówi Dariusz Lipiński. – Mamy wspólny kod genetyczny: książki i cmentarze, muzykę i koncepcję człowieka, architekturę i sposób myślenia.

– Jako poseł dwóch kadencji i wiceprzewodniczący Komisji ds. Unii Europejskiej, patrzyłem na sprawy Europy z bieżącej, praktycznej perspektywy, w sposób zadaniowy. W czasie pielgrzymki i przygotowań do niej zacząłem głębiej zastanawiać się nad jej kondycją, i dziś nie mam wątpliwości, że demokracja swoje istnienie zawdzięcza chrześcijaństwu – dodaje. – Piszę o tym w książce, napisałem o tym artykuł i mam zamiar pisać coraz więcej.

Dariusz Lipiński porównuje dzisiejszą Europę do chorego psychicznie pacjenta, którego leczy się wciąż większymi dawkami tego samego nieskutecznego lekarstwa. Europa zresztą nie ma woli wyzdrowienia, bo wstydzi się tego, czym jest – zatraciła swoją tożsamość. – Uratować ją można tylko przez powrót do korzeni, a one są chrześcijańskie. Problem w tym, że chrześcijaństwa nie da się zadekretować – ono jest w sercu i mentalności. W Polsce jest to jeszcze do uratowania, ale to praca dla wielu instytucji i na wiele pokoleń – mówi.

Na pielgrzymim szlaku, zwłaszcza przemierzanym samotnie na siodełku po siedem godzin dziennie, instynktownie szuka się Boga. – Wśród przepastnych pól i bezkresów same nasuwają się słowa Księgi Mądrości: „Bo z wielkości i piękna stworzeni poznają i przez podobieństwo ich Stwórcę” – mówi pielgrzym Dariusz.

Jako doktor i wykładowca fizyki wie, że przypadek i cud łączy tylko jedno: niski stopień prawdopodobieństwa. Przypadek to może być ślepy traf, cud to zawsze Ingerencja. Dla niego cudem i największą pamiątką pielgrzymki jest lepsza relacja z Bogiem, którą osiągnął przez lepszą umiejętność modlitwy. Cudem jest dla niego w ogóle to, że się urodził, a kilkadziesiąt lat później jako sześćdziesięciolatek, na rowerze, z apteczką zaopatrzoną w insulinę, przebył najpiękniejszą Drogę w życiu.

Nie byłoby jej jednak, gdyby nie wydarzenie sprzed dziewięciu lat, kiedy zdiagnozowano u niego raka trzustki. – Przed operacją uporządkowałem życie sakramentalne: wyspowiadałem się, przystąpiłem do Komunii Świętej, przyjąłem sakrament namaszczenia chorych i – po 27 latach życia w związku cywilnym – wziąłem z żoną ślub kościelny.

Wtedy jednak okazało się, że są przerzuty na wątrobę. Konsylium lekarzy w Polsce i Niemczech zadecydowało o kolejnej operacji. Nie miałem na nią pieniędzy, a nagle się znalazły. – Tymczasem w trakcie operacji lekarz, wybitny niemiecki profesor chirurg, powiedział mojej żonie z niewiarygodnie głupią miną: „Przepraszam, ale żadnych przerzutów nie ma”. Nie lubię mówić o cudzie, bo nie chciałbym grzeszyć pychą, ale wymyka się to mojemu racjonalnemu pojmowaniu. I lekarzy też. Dziś wiem, że Bóg zadziałał, by moja wiara była gorętsza. Każdego dnia czytam Pismo Święte, a pielgrzymka do Santiago de Compostela uświadomiła mi, że „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 czerwca

Środa, XIII Tydzień zwykły - uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła
Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 8,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter