28 listopada
niedziela
Leslawa, Zdzislawa, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mojżesz - młodość w Egipcie

Ocena: 0
12108
Przykład Mojżesza pokazuje, że największe zagrożenia dla naszej wiary pojawiają się nie tyle ze strony osób spoza wspólnoty wierzących, co spośród jej szeregów – pisze ks. Jacek Stefański.
„Dzięki wierze Mojżesz, gdy dorósł, odmówił nazywania się synem córki faraona, wolał raczej cierpieć z ludem Bożym, niż zażywać przemijających rozkoszy grzechu. Uważał bowiem za większe bogactwo znoszenie zniewag dla Chrystusa niż wszystkie skarby Egiptu, gdyż patrzył na zapłatę” (Hbr 11,24-26).

W tych słowach autor Listu do Hebrajczyków odnosi się w skrócie do lat młodości Mojżesza. Skoro został adoptowany przez córkę faraona, to wychował się na dworze królewskim i – jak podaje nam św. Łukasz – „wprowadzono go w całą mądrość egipską, i potężny był w słowie i czynie” (Dz 7,22).

Wiedząc, że córka faraona nie była jego biologiczną matką, śledził z zainteresowaniem losy swoich rodaków, którzy byli niewolnikami w Egipcie. Znał swoje korzenie i sumienie zapewne nie dawało mu spokoju na widok okrutnych warunków życia współbraci. Dlatego też kiedyś, widząc Egipcjanina bijącego Hebrajczyka, zabił go, a ciało ukrył w piasku. Następnego dnia, widząc dwóch kłócących się rodaków, upomniał winowajcę.

Powyższe fakty ukazują nam Mojżesza jako człowieka mocno zaangażowanego w dzieje swojego narodu. Przebywanie wśród niewolników dzień po dniu i interesowanie się nimi potwierdzają, że nie był to jedynie wyraz emocjonalnego związku ze rodakami. Jego postawa była raczej konsekwencją decyzji, która zrodziła się z głębokiego przemyślenia i przekonania, iż bliższy mu jest świat współbraci niewolników aniżeli świat Egiptu. W związku z tym św. Ambroży pisze, że zanim Mojżesz zabił Egipcjanina bijącego Hebrajczyka, musiał już wcześniej „zabić” w sobie wszystko, co Egipt mógł mu zaoferować: życie w grzechu, zaszczyty, bogactwo i wszelkie zło udostępnione mu przez egipski dwór królewski. Tradycja żydowska dodaje, że Mojżesz nie tylko wiedział o swoim pochodzeniu, ale miał też świadomość, iż posiada w sobie ducha Boga Izraela. Z tej racji czuł się odpowiedzialny za swoich współbraci i wiedział, że musi robić wszystko, aby ich bronić przed okrutnością Egipcjan – nawet za cenę utraty stanowiska i uznania, którym się cieszył w środowisku faraona.

Postawa Mojżesza pozostaje wyzwaniem dla każdego z nas, ponieważ wiara wymaga nie tylko opowiedzenia się za Bogiem i Jego sprawiedliwością, ale również odrzucenia wszystkiego, co jest sprzeczne z wiarą. Taka jednoznaczna postawa zawsze zderza się z ideologią „tolerancji”. Jest to ideologia, która myli miłość zła z miłością dobra. Stąd też pytanie niektórych ludzi: Jak może miłość być grzechem, jeżeli dwie miłujące się osoby podejmują wspólne życie bez ślubu?

Błąd nie polega na tym, że miłość nie jest grzechem, lecz na tym, że grzech nie jest miłością. Jeżeli tego nie zrozumiemy, to grozi nam błędne przekonanie, które dokona spustoszenia w naszym myśleniu. Wówczas biblijna prawda, że Bóg jest miłością, zamieni się w mitologiczne stwierdzenie, że miłość jest Bogiem. Co więc mamy robić, aby nie doszło do takiej sytuacji? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy spojrzeć na kilka szczegółów dotyczących Mojżesza.


KTÓŻ CIĘ USTANOWIŁ?


Decyzja Mojżesza, aby stanąć po stronie Izraelitów, wiele go kosztowała. Kiedy bowiem upomniał Hebrajczyka, który uderzył współbrata, usłyszał gorzkie słowa pod swoim adresem: „Któż cię ustanowił naszym przełożonym i rozjemcą? Czy chcesz mnie zabić, jak zabiłeś Egipcjanina?” (Wj 2,14).

Mojżesz, rzecz jasna, miał prawo zwrócić uwagę winnemu Hebrajczykowi, nie tylko dlatego, że sam był członkiem dworu faraona, ale przede wszystkim dlatego, że kierował się sprawiedliwością. Była to sprawiedliwość zrodzona z autentycznego wczucia się w cierpienie swoich rodaków. Bo kiedy autor Listu do Hebrajczyków podaje, że Mojżesz „wolał raczej cierpieć z ludem Bożym, niż zażywać przemijających rozkoszy grzechu” (Hbr 11,25), stosuje termin, który pojawia się w Piśmie św. tylko w tym miejscu: „współcierpieć”. Autor zestawia to słowo z cierpieniem Chrystusa: „Mojżesz uważał za większe bogactwo znoszenie zniewag dla Chrystusa niż wszystkie skarby Egiptu, gdyż patrzył na zapłatę” (Hbr 11,26).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 28 listopada

Niedziela, I Tydzień Adwentu
«Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie».
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 21,25-28.34-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Spojrzenie w niebo (komentarz "Idziemy")

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter