28 czerwca
wtorek
Leona, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wybory w Katalonii najpewniej nie rozwiążą kryzysu

Ocena: 0
357

Czwartkowe przedterminowe wybory do parlamentu Katalonii najpewniej nie przyniosą rozwiązania kryzysu politycznego. Po referendum niepodległościowym z 1 października mieszkańcy tego najbogatszego regionu Hiszpanii patrzą w przyszłość z dużą niepewnością.

fot. PAP/EPA/MARTA PEREZ

Podjęta po październikowym plebiscycie próba odłączenia się Katalonii od reszty kraju pogrążyła Hiszpanię w najpoważniejszym kryzysie od 40 lat. Sytuacja w Katalonii znalazła się na drugim miejscu wśród obaw Hiszpanów, tuż za bezrobociem.

Zarówno przeprowadzane na zamówienie madryckiego dziennika “El Pais”, jak i wydawanych w Katalonii gazet “La Vanguardia” i “El Periodico” sondaże nie wskazują wyraźnych zwycięzców w wyścigu do regionalnego parlamentu w Barcelonie. Niemal pewne jest, że żadna z partii nie uzyska wystarczającego poparcia do samodzielnego sformowania rządu, co według politologów zwiastuje długie i skomplikowane negocjacje w sprawie koalicji. Od 2015 roku kataloński parlament był zdominowany przez ugrupowania popierające secesję.

Podziały na scenie politycznej sprzyjają trzem proniepodległościowym ugrupowaniom: Republikańskiej Lewicy Katalonii (ERC) aresztowanego w listopadzie byłego wicepremiera Oriola Junquerasa, blokowi Razem dla Katalonii (Junts Per Catalunya) przebywającego w Belgii zdymisjonowanego premiera Carlesa Puigdemonta, a także lewicowej Kandydaturze Jedności Ludowej (CUP).

Wprawdzie w niektórych sondażach separatyści wspólnie zdobywali bezwzględną większość mandatów, ale eksperci wskazują, że wciąż około 20 proc. uczestników ankiet nie chce ujawnić swoich preferencji. To właśnie ich decyzje mogą być kluczowe dla przyszłości regionu.

Niektórzy zwolennicy secesji, w tym Puigdemont, traktują wybory jako kolejne referendum niepodległościowe. Uważają się za zwycięzców plebiscytu z października. Za secesją opowiedziało się wówczas ponad 90 proc. głosujących, ale w głosowaniu wzięło udział tylko 2,28 mln spośród 5,3 mln uprawnionych. Politycy opowiadający się za oderwaniem się regionu są przekonani, że jeśli w czwartek zwyciężą, rząd centralny w Madrycie będzie zmuszony z nimi negocjować.

Puigdemont, poszukiwany w Hiszpanii m.in. za rebelię, wraz z czworgiem współpracowników schronił się przed aresztowaniem w Belgii i jeśli wróci do Hiszpanii, zostanie aresztowany. Były premier prowadził swą kampanię z Belgii, wielokrotnie odbywając ze zwolennikami wideokonferencje.

Niecały tydzień przed głosowaniem podczas mityngu w Katalonii apelował przez łącze wideo do obywateli o „pokonanie pesymizmu”. „Jeśli chcemy niezależnego państwa, głosujmy za niepodległością” - wzywał. Podczas kampanii wskazywał na konieczność obrony „honoru” Katalończyków, którzy zostali „poniżeni” przez rząd centralny Mariano Rajoya.

Hiszpański Senat pod koniec października zaaprobował bowiem przejęcie przez gabinet Rajoya władzy w Katalonii, by zahamować proces secesji. Zdymisjonowano kataloński rząd, rozwiązano parlament i rozpisano przedterminowe wybory. Była to reakcja na tajne głosowanie parlamentu w Barcelonie, który 27 października przyjął rezolucję o ustanowieniu niezależnej od Hiszpanii Republiki Katalonii.

W związku ze śledztwem w sprawie ich roli w ogłoszeniu niepodległości przebywający w Hiszpanii byli członkowie regionalnego rządu trafili do tymczasowego aresztu. Zarzuca się im rebelię, działalność wywrotową i malwersację, za co może im grozić do 30 lat więzienia. Większość już wyszła z aresztu za kaucją. Za kratkami pozostają tylko były wicepremier Oriol Junqueras i były szef katalońskiego MSW Joaquim Forn.

Mimo pobytu w areszcie Junqueras jest czołowym kandydatem ERC. Kampanię w jego imieniu prowadziła sekretarz generalna ERC Marta Rovira. Ugrupowanie podczas kampanii skupiało się na krytykowaniu łamania praw Katalończyków przez rząd w Madrycie. W partii można jednak zaobserwować podziały. Niektórzy politycy ERC chcą kolejnych zdecydowanych działań przeciwko Madrytowi, podczas gdy inni uważają, że na razie należy się z nimi wstrzymać i podjąć dialog z rządem centralnym.

Powstrzymanie dążeń niepodległościowych Katalonii prawie w pełni pochłania rząd w Madrycie. Od początku 2017 roku przygotowano tylko kilkanaście ustaw, w porównaniu z 48 w 2015 roku. Partie popierające jedność Hiszpanii oskarżają secesjonistów o spowodowanie wielkich szkód w Katalonii, która jest motorem hiszpańskiej gospodarki. Szacuje się, że od referendum swoje siedziby z Katalonii przeniosło ponad 2700 przedsiębiorstw.

Według wiceszefowej rządu w Madrycie Sorayi Saenz de Santamarii w ostatnich miesiącach Katalonii „zadano wielkie rany”, a teraz trzeba dążyć do tego, by „nie były one chroniczne”.

Telewizja TVE24 za faworytkę kampanii wyborczej uważa szefową liberalnej, centroprawicowej partii Ciudadanos w Katalonii Ines Arrimadas. Podczas kampanii 36-letnia polityk obiecywała, że będzie próbowała pogodzić Katalończyków, zajmując się bezrobociem, inwestycjami i turystami.

Według sondażu Centrum Badań Socjologicznych (CIS) z początku grudnia Ciudadanos może zdobyć nawet 32 miejsca w 135-osobowej izbie. TVE24 odnotowuje jednak, że Arrimadas nie może liczyć na wsparcie ze strony innych projednościowych partii, z wyjątkiem centroprawicowej Partii Ludowej (PP) Rajoya. Tym jednak sondaże dają zaledwie siedem miejsc. Problemem dla partii Arrimadas jest też brak poparcia ze strony katalońskich socjalistów, którzy sami zresztą są podzieleni.

W sondażach Ciudadanos idą łeb w łeb z ERC. Za tymi partiami plasują się: Junts per Catalunya Puigdemonta, socjaliści, regionalni sojusznicy skrajnie lewicowego Podemos, czyli Catalunya en Comu, CUP i PP.

– Wątpię, aby czwartkowe głosowanie przyniosło rozwiązanie sporu. Czeka nas kryzys polityczny i gospodarczy – powiedziała PAP Juana Sola z jednego ze sklepów odzieżowych w Barcelonie, zaznaczając, że po referendum zanotowała spadek obrotów.

Na słabsze zarobki narzeka też Dora Valencia z przylegającego do barcelońskiego Parku Guell sklepu z pamiątkami. Zapewnia, że choć przyjaźni się z wieloma separatystami, to nie zamierza głosować na partię proniepodległościową.

– To dzięki ich niezdrowym ambicjom Madryt ograniczył autonomię Katalonii, inwestorzy uciekają, a obroty w moim sklepie spadły o połowę – powiedziała PAP Valencia. – Nie zamierzam przenosić się do innego regionu. Chcę aby wszystko było tak jak dawniej, a turyści nie bali się tu przyjeżdżać – dodała.

Student jednej z barcelońskich uczelni i działacz CUP Bertran Miguel wyznaje, że nie wierzy już w dialog z Madrytem, “gdyż policja użyła niewspółmiernej siły, by zablokować kataloński plebiscyt”. Przypomniał, że ucieczka Puigdemonta i jego czterech ministrów do Belgii z obawy przed więzieniem była źle postrzegana na arenie międzynarodowej.

– Wybory nie rozwiążą raczej kryzysu. Wątpię bowiem, że w sytuacji wygranej separatystów Madryt zgodzi się przywrócić ograniczoną w październiku autonomię Katalonii – powiedział PAP Miguel.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 czerwca

Wtorek, XIII Tydzień zwykły - wspomnienie św. Ireneusza, biskupa i męczennika
Prowadź mnie, Panie, w swej sprawiedliwości
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 8, 23-27
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter