21 listopada
środa
Alberta, Janusza, Konrada
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Syberyjskie dzieci

Ocena: 0
2160

W latach 1919-23 blisko tysiąc syberyjskich dzieci, polskich sierot z rodzin rozrzuconych po carskim imperium, zostało wyrwanych z bolszewickiego piekła

„Pamiętam ognisty dotyk rozpalonych ulic Buchary, opasanej piaskami Kara-Kum (…). Czuję jeszcze żarzący się suchy oddech pustyni, widzę »szkielety ludów« wdeptane w ruchome piaski, a nad nimi Wielki Krzyż Południa: zarazy, głodu, ognia i wojny. To nie „Oda do młodości”. To były prawdziwe szkieletów ludy, ale nie bez ducha. Ich Duch to wielki rodowód wiary praojców; On woła, wciąż woła o pamięć o i to, »żeby Polska była Polską«. Jego wołanie jest wciąż żywe, a w wędrówkach sypkich barchanów pustyni śpiewa niestrudzenie »Jeszcze Polska nie zginęła«. Ojcze nasz, któryś jest w niebie, daj posłuch temu wołaniu! Bo to jest polskich męczenników głos wielki, z dalekiego i gorącego Uzbekistanu”.

Tak po latach wspominała maj 1942 r. Stefania Siemińska-Rokita, która na zesłaniu musiała razem z nieznanym Uzbekiem pochować mamę, bo ta umarła z głodu; potem skromna nauczycielka wiejskich szkół pod Słupskiem, osoba wielkiej wiary i miłości Boga i Polski, jedna z setek tysięcy sybiraczek. Wywieziona była z mamą i braćmi z Pińska. Do końca długiego życia (1922-2005) z miłością i wielką wrażliwością opisywała sybiracki los i dawała świadectwo niezachwianej wiary i miłości Boga i Polski.

Data tej wywózki – 10 lutego 1940 r. – nie jest obecna w naszej narodowej pamięci tak mocno jak kilka innych dat związanych z wielkimi, najczęściej tragicznymi czy dramatycznymi, momentami polskich dziejów. A powinna, bo tamtego 10 lutego, w dzień straszliwego mrozu, sowiecka władza rozpoczęła na zagarniętych 17 września 1939 r. terenach pierwszą z trzech wielkich – masowych – wywózek Polaków na Syberię. Na listach znalazły się przede wszystkim rodziny oficerów wojskowych i policjantów, którzy już byli pozamykani, skrzętnie spisani i wkrótce czekała ich śmierć w katyńskim lesie. Teraz należało zrobić porządek z ich żonami i dziećmi. Następni do wywózki byli osadnicy wojskowi z rodzinami i pozostały „element” patriotyczny: nauczyciele, urzędnicy państwowi, leśnicy, lekarze, weterynarze i właściciele ziemscy, od skromniutkich osadników po arystokrację.

Sprawdziły się niemiecko-sowieckie układy z 23 sierpnia poprzedniego roku: po obu stronach granicy wyznaczonej paktem Ribbentrop-Mołotow sprawnie pracowała machina wyniszczania polskiej inteligencji: zapełniały się doły śmierci i rosły szeregi „robotników” zmuszanych do niewolniczej pracy w łagrach i kacetach. I rosły nowe pokolenia syberyjskich dzieci, do których zaliczał się wszak już Józef Konrad Korzeniowski, czyli Joseph Conrad.

W latach 1919-23 blisko tysiąc syberyjskich dzieci, polskich sierot z rodzin rozrzuconych po carskim imperium, zostało wyrwanych z bolszewickiego piekła dzięki staraniom niemal dziś nieznanego Polskiego Komitetu Ratunkowego Dzieci Dalekiego Wschodu. Ich powrót był możliwy dzięki niezliczonym rzeszom ludzi, zwłaszcza Polaków z USA.

Zwłaszcza w roku stulecia Niepodległej Rzeczypospolitej trzeba pamiętać o syberyjskich dzieciach z różnych pokoleń. One wszystkie zawsze chciały wracać do Polski.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -