10 grudnia
wtorek
Julii, Danieli, Bogdana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przeżyłem, żeby świadczyć

Ocena: 5
1086

Wielu mieszkańców Europy, wiedząc o cierpieniach chrześcijan, milczy, nie robi nic

fot. Radek Molenda / Idziemy

Z Habilą Adamu, bohaterem książki „Kalifat albo śmierć”, rozmawia Radek Molenda

 

W Nigerii od lat toczy się bój o duszę i tożsamość Afryki. Na czym on polega?

To głównie walka między tym, co niesie chrześcijaństwo, czyli Dobrą Nowiną o Jezusie Chrystusie, i tym, co niesie islam. A ten, gdy dotarł do Nigerii, przyniósł dżihad. Naszą, chrześcijan, metodą walki jest okazywanie miłości Bożej. Metoda islamu to przymus do przechodzenia na islam. Ten bój wciąż się toczy.

Ale też pamiętajmy, że Afryka to składanka różnych kultur i plemion, które wciąż próbują zyskać władzę nad innymi plemionami. W Nigerii posługujemy się ponad dwustu językami. Władze ostatecznie zdecydowały się uznać – obok urzędowego angielskiego – trzy z nich: joruba, hausa, którym posługują się głównie muzułmanie, oraz igbo, którym mówią przede wszystkim chrześcijanie.

 

Co oznacza być chrześcijaninem na północy Nigerii?

Oznacza to być gotowym w każdej chwili na śmierć za wiarę w Jezusa Chrystusa. Na północy Nigerii, gdzie jesteśmy wyraźną mniejszością, chrześcijanie zabijani są codziennie. Są miesiące, kiedy ginie kilkuset chrześcijan. A że jest nas coraz mniej, nikt się za nami nie wstawia. Nie mamy wolności wyznania, nie mamy prawa budować kościołów, a te, które są, są plądrowane, palone lub zamienia się je na szpitale. Nasi duchowni żyją w ukryciu. Często zmieniają miejsca pobytu, będąc szczególnym celem dla muzułmańskich bojówek Boko Haram. W naszym kościele w Postikum było dwustu wiernych. Obecnie zostało trzydziestu – głównie wdowy i sieroty. Jedni zostali zabici, inni uciekli z miasta.

W różnych częściach kraju, którym rządzą muzułmanie, prześladowania mają różny stopień. Na przykład w stanach Yobe i Borno jest demokracja, jednak nawet jeśli masz najlepsze kwalifikacje, to jeżeli jesteś chrześcijaninem, nie ma możliwości, byś był we władzach. Jesteśmy traktowani jako obywatele drugiej kategorii.

 

Sytuacja protestantów, do których Pan należy, i katolików jest w Nigerii taka sama?

Muzułmanie nie rozróżniają katolików i protestantów.

 

Co chrześcijanom pozwala trwać?

Naszą motywacją jest Słowo Boże. Ono zawsze daje nam siłę. Biblia mówi, że powinniśmy się radować, gdy jesteśmy prześladowani z powodu imienia Jezusa, ponieważ w ten sposób mamy nagrodę w niebie. Jesteśmy też bardzo szczęśliwi, gdy wiemy, że chrześcijanie w innych częściach świata modlą się za nas, gdy dostaniemy kartkę pocztową, list z wyrazami wsparcia, pocieszenia. W zeszłym roku w stanie Yobe, gdzie nasiliły się działania Boko Haram, chrześcijanom z innych stanów udało się zebrać kilkaset dolarów na wsparcie dla sześćdziesięciu pastorów. W tych momentach widzimy, że nie jesteśmy sami, że jesteśmy jedno w Jezusie Chrystusie. Ale nawet jeśli świat, a czasem nawet bracia, o nas zapomną, mamy Boga, który nas kocha, zawsze jest z nami, gotowy zaspokoić nasze potrzeby. Dlatego wierzymy, że jeśli jedne drzwi się przed nami zamkną, Bóg otworzy inne.

Wiedząc, że muzułmanie nie cenią postępu, a Boko Haram wręcz tępi przejawy kształcenia się wśród muzułmanów, zachęcamy nasze dzieci i młodzież, by się uczyły, zdobywały umiejętności, zostały lekarzami, pielęgniarkami itd. Wtedy – gdy muzułmanie zachorują – chrześcijanie będą im potrzebni. Nasze dzieci w szkole są prymusami, co odczytuję w całym naszym cierpieniu jako objaw błogosławieństwa, jakim otacza nas Bóg. Dam jeszcze inny przykład: moja żona jest nauczycielką chemii. W całej szkole są tylko dwie takie osoby. I muszą z nią współpracować, bo jeśli ją zwolnią, nie będzie muzułmanina, który by ją zastąpił.

 

To nie zmienia faktu, że w waszej parafii została jedna siódma wiernych. Jeśli większość chrześcijan w Nigerii wybiera śmierć dla Jezusa, to Kościół może przestać tam istnieć?

Kiedy opowiadam się po stronie Pana, On błogosławi mi na różne sposoby. Jeżdżę po świecie, Bóg otwiera mi wiele drzwi, dzięki Jego łasce spotykam wspaniałych ludzi. Niekiedy, zanim dojdzie do spotkania, trzeba złożyć podanie, pokornie prosić o audiencję. Ale kto powiedział, że nie mamy prosić? Byłem w wielu miejscach, spotkałem się z małymi, choć nie mniej ważnymi, i wielkimi tego świata. Kiedy chciałem pojechać do Ameryki, złożyłem podanie o wizę, ale Bóg chciał, że tego samego dnia spotkałem się z kimś z Ameryki. Usłyszał moją historię, wymieniliśmy się numerami telefonów i się rozeszliśmy. Kiedy ambasada odmówiła mi wizy, zadzwoniłem do niego, a on – do ambasady. Oddzwonili do mnie i przeprosili. A potem sami zaprosili, bym w Kongresie USA opowiedział o Boko Haram. To wszystko dzięki łasce Boga. Dzięki niej wciąż otrzymuję wiele pomocy od ludzi.

 

Jaka jest więc, mimo prześladowań, przyszłość Kościoła w Nigerii?

Kościół to my. Można zniszczyć budynek, ale nie naszą wiarę. Jeśli świat milczy o prześladowanych w Nigerii, to wierzę, że Bóg wyznaczy ludzi, którzy będą mówić w imieniu tych prześladowanych. To dlatego Bóg zachował mnie samego przy życiu. Książka „Kalifat albo śmierć” powstała dlatego, że Bóg dał mądrość jej autorom, by ją napisali, i tłumaczom, by ją przetłumaczyli na wiele języków. Choć nie było mnie przy jej powstawaniu, Duch Święty będzie prowadził wiele osób, które tę książkę przeczytają. Tam, gdzie ja nie przemówię, przemówi książka i świadectwa innych prześladowanych. I znajdą się ludzie, którzy się za nas będą modlić.

Na północy Nigerii chrześcijanie
zabijani są codziennie

Jestem pewien nie tylko, że Kościół w Nigerii ma przed sobą wspaniałą przyszłość, ale także – że przez to, co przechodzimy w Nigerii, Duch Boży przyprowadzi wiele osób do Jezusa Chrystusa.

 

W książce znajdziemy przejmującą historię Bahdriego – muzułmanina, który stał się chrześcijaninem i dlatego został wcielony siłą do Boko Haram. To częste w Nigerii?

Boko Haram nie szuka wojowników wśród chrześcijan. Stawia tylko pytanie: czy jesteś gotów umrzeć jako chrześcijanin? Bahdri nie umarł, ponieważ pochodził z szanowanej rodziny muzułmańskiej. I to ta rodzina wystarała się, by zamiast zabić „odszczepieńca”, wbrew jego woli wcielić go do Boko Haram, by na powrót został przykładnym muzułmaninem.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A., do listopada 2019 r. redaktor naczelny portalu idziemy.pl
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 grudnia

Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, II tydzień Adwentu,
wspomnienie św. Jana Diego Cuauhtlatoatzin
lub wspomnienie św. Leokadii, dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 35,1-10; Ps 85,9-14; Łk 5,17-26
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -