8 lipca
środa
Edgara, Elzbiety, Eugeniusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Papież Rodziny

Ocena: 0
530

Jan Paweł II pragnął, żeby ludzie umiłowali miłość. Miłością jest Bóg, człowiek nią się staje. - mówi prof. Stanisław Grygiel, przyjaciel Jana Pawła II w rozmowie z Anną Artymiak

fot. Irena Świerdzewska

Stanisław Grygiel (1934) – filozof, filolog i wykładowca. W latach 1963-1980 redaktor naczelny miesięcznika „Znak”. Wykładowca filozofii na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Od 1980 r. w Rzymie. Wykładał na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim, kierował katedrą Karola Wojtyły w Instytucie Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. Był konsultorem Synodu Biskupów dla Europy (1991) i Papieskiej Rady ds. Rodziny. Publikuje w czasopismach polskich i włoskich. Wraz z żoną Ludmiłą należeli do grona przyjaciół Jana Pawła II.


Jak trudna polska historia wpływała na kształtowanie się osobowości św. Jana Pawła II, rocznik 1920?

W tragedii narodu polskiego, jaka rozegrała się w okresie II wojny światowej oraz wtedy, kiedy deptał go but komunistycznej głupoty i złości, Karol Wojtyła uczył się myśleć heroicznie i heroicznie żyć. Uczył się zdobywać wolność oraz dawać świadectwo godności osoby ludzkiej. Czystość myśli przywiązywanej do prawdy oraz czystość działania kształtowanego miłością do dobra uodporniały go na Złego, który robił wszystko, żeby człowiek upokorzył sam siebie. Znamienny jest fakt, że abp Karol Wojtyła był jedynym polskim biskupem ordynariuszem, który nie złożył przyrzeczenia lojalności komunistycznej władzy. Wpatrywał się w Tego, na którego wskazując, Piłat wypowiedział: Ecce Homo!. Z ludzi wprawiała go w podziw postać metropolity księcia Adama Stefana Sapiehy, jego duszpasterska troska o powierzonych mu ludzi i niezłomność w czasach zarówno hitlerowskiego, jak i stalinowskiego terroru. Kiedy otrzymał nominację na arcybiskupa Krakowa, z jego ust padły słowa: „Ja następcą wielkiego Adama Stefana księcia Sapiehy?”. Od równie niezłomnego czcigodnego sługi Bożego bp. Jana Pietraszki, kapelana metropolity Adama Sapiehy i duszpasterza akademickiego, uczył się, jak przygotowywać młodych ludzi do przyjęcia daru miłości.

Myślę, że doświadczenie głupoty i złości zarówno niemieckiego, jak i sowieckiego okupanta kazało Karolowi Wojtyle szukać wyjścia z nich i pytać o źródło strumienia prawdy i dobra przepływającego przez osoby, które walczyły o wolność. Wiara mówiła mu, że strumień ten poczyna się w akcie stworzenia wszechświata oraz człowieka w Tym, o którym dane było Piłatowi wypowiedzieć prorocze słowa. Wiara mówiła mu, że, nawracając się do Początku, człowiek odradza się. Zdobywa Bożą wolność, dzięki której może współpracować z Bogiem stwórczo pracującym „aż do tej chwili” (J 5,17). Duch Święty, do którego Karol Wojtyła modlił się wiedziony przykładem swojego ojca, nauczył go czytać człowieka w świetle Słowa, w którym Bóg stwarza go mężczyzną i kobietą, oraz w świetle świadectwa, jakie daje temu Słowu sumienie (por. Rz 2,15). W zawierzeniu się Słowu oraz w moralnym doświadczeniu osoby ludzkiej poczyna się myślenie i działanie św. Jana Pawła II, których owocem są antropologia adekwatna i teologia ciała.

 

 

Papież Franciszek nazwał św. Jana Pawła II „papieżem rodziny”. Na czym polegało to jego szczególne posługiwanie rodzinie?

Świętemu Papieżowi zależało na wspólnotach małżeńskich, rodzinnych i narodowych, ponieważ w nich człowiek istnieje i spełnia się jako osoba, czyli jako miłość prawdy i dobra, których źródłem jest akt stworzenia „wszechświata i historii” w „ośrodku”, którym jest Słowo Boga (por. Redemptor hominis, 1). Szukał on paradygmatu miłości w Miłości, którą jest Bóg, a Jej „obrazu i podobieństwa” w miłości, która wydarza się od Początku „aż do tej chwili” pomiędzy mężczyzną i kobietą (por. Rdz 1,27). Stwórca wskazał na miłość łączącą mężczyznę i kobietę w „jedno ciało” (Rdz 2,24) jako na paradygmat wszystkich innych więzi międzyludzkich. Dlatego nie zrozumie narodu i społeczeństwa ten, kto nie rozumie małżeństwa i rodziny, a nie zrozumie małżeństwa i rodziny ten, kto nie patrzy na nie w świetle aktu stworzenia człowieka mężczyzną i kobietą. Językiem opowiadającym miłość jednoczącą mężczyznę i kobietę w „jedno ciało” mówimy nawet o miłości jednoczącej człowieka z Bogiem. Twórca antropologii adekwatnej i teologii ciała osadzonych w akcie stworzenia i w doświadczeniu moralnym miłości łączącej ludzi w jedno nie może nie być „papieżem małżeństwa i rodziny”.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 8 lipca

Środa, XIV Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana z Dukli, prezbitera
Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105, 2-7; Mt 10,1-7
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter