7 kwietnia
wtorek
Rufina, Celestyna, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kto wesprze nauczycieli?

Ocena: 0
915

Wysoki próg selekcji i wysokie płace wystarczą, by nauczycielami zostawali najlepsi - mówi prof. Bogusław Śliwerski, pedagog, w rozmowie z Moniką Odrobińską.

fot. Monika Odrobińska/Idziemy

W tych dniach mamy się dowiedzieć o wynikach sondażu wśród nauczycieli o preferowanych formach wznawianego protestu. Jak Pan odbiera kolejne doniesienia o strajkach?

W tym roku z zawodu odeszło 30 tys. nauczycieli, co dotknęło szkoły zwłaszcza w dużych miastach. Pedagodzy to grupa głęboko spauperyzowana, która wiosną postanowiła zmienić swoją sytuację. Związki zawodowe deklarowały stanięcie po ich stronie, najpierw jednak zdradziła ich „Solidarność” podpisując porozumienia z rządem, którym sprzeciwiało się 80 proc. strajkujących. A potem zdradził ZNP, który bez referendum zawiesił strajk.

Dobrą stroną protestów było uświadomienie sobie przez nauczycieli, że są wspólnotą i do tego nie potrzebują stron związkowych, powrócili więc do idei utworzenia samorządu zawodowego w postaci Izb Nauczycielskich – postulatu z 1981 r. W swojej walce czują się jednak osamotnieni, dlatego przewiduję, że do czynnych strajków już nie dojdzie.

 

Obietnice rządu, już zresztą realizowane, nie satysfakcjonują ich?

W żadnym razie, i władze oświatowe to wiedzą. Jeśli obecny stan się utrzyma, do zawodu nie będą przychodzić młodzi ludzie – jak wynika z badań zleconych przez Fundację Kaleckiego. Oni są dziś nastawieni na zarobki.

 

Jakie płace byłyby więc dla nauczycieli satysfakcjonujące?

Jeszcze w PRL profesor psychologii społecznej Zbigniew Zaborowski na podstawie badań określił, że w środowisku nauczycielskim powinny obowiązywać dwa progi płac. W pierwszych latach pracy płaca powinna zaspokajać potrzeby zarówno bytowe, jak i kulturalne nauczyciela i jego rodziny, a po kilkunastu latach – stać się pierwszą pensją w rodzinie. Żeby dobry informatyk po studiach poszedł nie do banku, ale do szkoły, powinien mieć zaoferowaną pensję minimum 10 tys. zł.

Tak jest np. w Szwajcarii, gdzie zarobki są w ogóle wysokie. Tam do zawodu, a wcześniej na studia pedagogiczne, idą więc kandydaci, których średnia wynosi 4,5 w skali pięciostopniowej. To elita, dlatego ma wysokie wymagania płacowe; z drugiej strony społeczność lokalna wie, że od nich może wymagać.

 

Dlaczego więc u nas nauczycieli nie można wynagradzać sowiciej?

Oto jest pytanie. Nie można przecież płacić ludziom kiepsko tylko dlatego, że stanowią bardzo liczną – 600-tysięczną – grupę pracowniczą. Wciąż panuje u nas kult nauczyciela-siłaczki. Zaledwie 30 proc. z tych 600 tys. ma dobrze zarabiającego małżonka i może sobie pozwolić na pracę w szkole, bo to ich pasja. Reszta ma się znacznie gorzej.

 

Oprócz pasjonatów są nauczyciele fatalni. Czy uzasadnione jest zatem mówienie: „Czego tu wymagać od nauczycieli, skoro tak mało zarabiają”?

Zgadzam się. Nauczycielka biologii mojej córki zadaje dzieciom przepisywanie ćwiczeń, a sama krąży między ławkami wpatrzona w smartfon. Poziomu nauczania nie bada w Polsce żadna niezależna od państwa instytucja, jak to ma miejsce w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. A wypalonych zawodowo nauczycieli jest mnóstwo.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 kwietnia


«Co masz uczynić, czyń prędzej!»

Dziś w Kościele: Wtorek w Wielkim Tygodniu
Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 49,1-6; Ps 71,1-6b.15.17; J 13,21-33.36-38
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter