27 października
wtorek
Iwony, Sabiny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak grom

Ocena: 0.3
1438

Zamieszanie powstałe wokół braci Lewandowskich – biegacza Marcina i trenera Tomasza – jest ogromne.

fot. pixabay.com/CC0

Są burze z piorunami, po których wychodzi słońce i wszystko wygląda jeszcze piękniej. Są też jednak sytuacje, gdy spadające z nieba gromy są tak zaskakujące, że nic już nie jest takie jak wcześniej. Obawiam się że wiadomość, która zaskoczyła fanów lekkiej atletyki, należy do tej drugiej kategorii. Zamieszanie powstałe wokół braci Lewandowskich – biegacza Marcina i trenera Tomasza – jest ogromne. Nie brakuje głosów mówiących o wielkiej aferze. Ja całej sytuacji tak bym nie nazwał, bo, po pierwsze, negocjacje dotyczące dalszej współpracy szkoleniowca z PZLA trwały od jakiegoś czasu, a po drugie, prawdopodobne jest, że chociaż częściowo sprawę uda się załatwić i dalsza praca Tomasza Lewandowskiego z niektórymi zawodnikami będzie nadal trwać. Bo o tym, że jest on jednym z najlepszych fachowców na świecie, nie trzeba nikogo przekonywać. I dlatego też czekał na zmianę warunków dalszej współpracy ze związkiem, czyli, mówiąc wprost, oczekiwał podwyżki. Działacze PZLA brak porozumienia tłumaczą tym, że zaproponowali najwyższy kontrakt, na jaki pozwalają przepisy. Cytuję wiceprezesa Tomasza Majewskiego: „Ogranicza nas rozporządzenie ministra sportu, które określa wysokość wynagrodzenia trenerów kadry narodowej w sportach indywidualnych”. O jaką kwotę chodzi? Mniej więcej 9 tys. złotych plus ewentualne dodatki w przypadku medali na imprezach mistrzowskich.

Rozumiem trenera – jest kimś w środowisku i chce poczuć się bardziej doceniony. Rozumiem działaczy – mają związane ręce. Z jednego powodu nie rozumiem jednak żadnej ze stron. Skoro negocjacje trwały od dawna i skoro wszyscy wiedzieli, że pewnej granicy przeskoczyć się nie da, to dlaczego nie szukano innego wyjścia? Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że nie dałoby się porozumieć ze sponsorami gotowymi dodatkowo wspomóc pensje szkoleniowca. I są sposoby, by zrobić to w zgodzie z przepisami. To byłoby wyjście najprostsze. A tak Marcin Lewandowski na pół roku przed igrzyskami olimpijskimi pewnie nadal będzie współpracował z bratem, ale za to Adam Kszczot, Andżelika Cichocka i Patrycja Wyciszkiewicz na kilka miesięcy przed imprezą czterolecia znaleźli się pod ścianą. I niestety, rzuca to cień na działalność PZLA. Bo w bardzo ważnym i niesamowicie istotnym momencie postawiono w trudnej sytuacji naszych czołowych zawodników. Nawet jeśli każdy z nich znajdzie szybko jakieś wyjście, to nie da się ukryć, że będzie to tylko i wyłącznie wyjście awaryjne. A mam wrażenie – i to wrażenie graniczące z pewnością – że rywale Polaków na olimpijskich bieżniach z takich dróg na kilka miesięcy przed walką o medale nie muszą korzystać.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana,
a droga występnych zaginie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 4, 32 – 5, 8; Ps 1, 1-4 i 6; Łk 13, 10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter