17 sierpnia
środa
Zanny, Mirona, Jacka
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Asymilacja czy konflikt?

Ocena: 0
649

Asymilacja jest często naturalnym i samoczynnym procesem i nie ma w niej nic złego. - mówi prof. Andrzejem Wierzbickim, politologiem, kierownikiem Katedry Studiów Wschodnich WNPSM (UW), rozmawia Patryk Lubryczyński

fot. Patryk Lubryczyński

Uchodźcy wojenni z Ukrainy sprawili, że Polska jest ponad 41-milionowym krajem! To dla nas szansa czy problem?

Uwzględniając długookresowe procesy ludnościowe w naszym kraju, być może byłaby to szansa, choć migranci z Ukrainy sprzed wojny wypełniają już lukę na rynku pracy. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę skalę napływu uchodźców i możliwość wyraźnej zmiany struktury etnicznej ludności naszego kraju oraz uwzględnimy interesy państwa polskiego, a także zagrożenie dla zachowania samoistności narodu polskiego, jest to oczywiście problem.

 

Czy zatem powinniśmy asymilować ludność ukraińską?

W związku z migracją, a uchodźstwo jest przecież rodzajem migracji, prędzej czy później pojawia się problem asymilacji bądź integracji. Część Ukraińców, którzy przyjechali do nas wcześniej, bez problemu posługuje się językiem polskim, niektórzy nawet mają już polskie obywatelstwo. Asymilacja jest często naturalnym i samoczynnym procesem i nie ma w niej nic złego. Jeżeli chcemy mieć stabilną sytuację wewnątrzpolityczną i międzynarodową, to przy naszym położeniu geopolitycznym oraz sąsiedztwie – jest nieunikniona.

 

Nie wszyscy jednak się zintegrują. Czy grozi nam powstanie mniejszości narodowej, może nawet rosyjskojęzycznej, „w obronie” której Rosja będzie ingerować w nasze sprawy?

Bardziej obawiałbym się wewnętrznego zagrożenia ze strony ludności ukraińskokulturowej i ukraińskojęzycznej, która jest mniej liczna niż rosyjskojęzyczna ludność ukraińska, ale za to bardziej ekspansywna i roszczeniowa, próbująca narzucać otoczeniu swoje warunki, np. język, stosunek do przeszłości. To jeszcze nie jest może w istotny sposób zauważalne, ale to kwestia czasu. Mogą pojawić się oczekiwania uwzględniania ukraińskiej wersji wzajemnej przeszłości, np. dotyczącej Wołynia, i ekspansja języka ukraińskiego. Już obecnie pojawiają się głosy niejako w imieniu tej zbiorowości, aby nauczanie dzieci i młodzieży ukraińskiej w polskich szkołach odbywało się zgodnie z ukraińskimi standardami w zakresie treści programów. Od dłuższego czasu obserwuję sytuację społeczną migrantów ukraińskich. Część z nich wyrażała zdziwienie wobec braku możliwości porozumiewania się w języku ukraińskim w różnych sytuacjach życiowych. Obecnie skala problemu może wzrosnąć. Nie można wykluczyć nadużywania statusu ofiary czy uchodźcy.

Odnoszę wrażenie, że weszliśmy w nowy etap procesu państwo- i narodotwórczego. Polska przestanie być państwem monoetnicznym i pojawią się zjawiska charakterystyczne dla państw wieloetnicznych, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Polacy jako naród utracą część swojej dotychczasowej samoistności. Przestaniemy być krajem, który znamy i z którym obecnie się identyfikujemy. Czy to dobrze, czy źle, to zależy od przyjętej przez nas perspektywy…

 

A czy da się włączyć ukraińską młodzież do polskiego systemu edukacji, nie będąc jednocześnie posądzonym o polonizację?

Nauczanie w polskim systemie edukacji powinno odbywać się zgodnie z przyjętym w naszym państwie ustawodawstwem i wynikającymi stąd tzw. standardami nauczania. Można oczywiście podjąć starania w celu zapewnienia zajęć z języka ukraińskiego. Język ukraiński jako język nauczania oraz treści odnoszące się do historii, kultury i literatury Ukrainy mogą być nauczane w wybranych klasach czy placówkach. Każde inne rozwiązanie, nawet o tymczasowym charakterze, nie może wchodzić w grę. Nie wyobrażam sobie „dualnego” systemu edukacji, w którym nauczanie mogłoby się odbywać według standardów innego państwa.

 

W niedawno przeprowadzonym badaniu CBOS 91 proc. Polaków przychylnie odniosło się do przyjmowania uchodźców z Ukrainy. Jednak czy nie zbliżamy się do momentu zmęczenia pomaganiem i odwrotu trendu?

Myślę, że entuzjazm w sposób naturalny powoli słabnie. Natomiast rzeczywiste, jak Pan określił, „zmęczenie” jeszcze jest przed nami. Dojdzie do niego wyraźna niechęć, gdy nasi obywatele zaczną uświadamiać sobie, kto będzie ponosił konsekwencje wysiłku włożonego w pomoc dla uchodźców, a przede wszystkim jej koszty.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 sierpnia

Środa, XX Tydzień zwykły – wspomnienie św. Jacka, prezbitera
Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 20, 1-16a
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter