29 marca
niedziela
Wiktoryna, Helmuta, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czy Europa ma przyszłość?

Ocena: 0
1025

 

Ale jak prowadzić dialog z ludźmi, którzy np. negują prawo do życia i żądają aborcji na życzenie?

To nie jest łatwe, zwłaszcza że druga strona nie wydaje się skłonna do rozmowy. Ale mam przekonanie, że radykałowie, których można spotkać po obu stronach dzisiejszych sporów, tylko głośno krzyczą. Natomiast nie mają aż tak wielkiego wpływu na rzeczywistość. Zdecydowana większość ludzi jest gotowa do dyskusji o wartości ludzkiego życia, o tym, dlaczego powinno się je raczej chronić, niż niszczyć.

 

Dziś do głosu dochodzą przeciwnicy dialogu z Europą. Pojawiają się pomysły, że powinniśmy spisać ją na straty i zająć się sobą.

Chrześcijanin nie powinien nikogo spisywać na straty. Takie podejście jest sprzeczne z naszymi wartościami. A do tego nieroztropne. W Europie jest bardzo wielu ludzi gotowych z nami rozmawiać. Być może dziś są oni zastraszeni przez radykalną mniejszość. Być może stracili trochę wiary w siebie. Być może to wynika z jakiejś gnuśności. Ale mimo wszystko nie możemy ich spisywać na straty. Przecież oni są naszymi naturalnymi partnerami do tego, żeby odbudowywać europejską cywilizację.

 

Czy jednak po drugiej stronie jest takie pragnienie? Wydaje się raczej, że Europa woli nas zmieniać, np. gdy za pomocą unijnego prawa narzuca obce nam wartości.

Ale przecież Unia nie może tego zrobić. Nie ma takich możliwości. Takie działanie byłoby sprzeczne z europejskim poczuciem wolności. Ciągle ta wolność jest w Europie szanowana, i to także pokazuje, że tworzymy jeszcze jakąś wspólnotę.

 

Nawet jeżeli nie sięga po przemoc prawną, to siła oddziaływania kulturowego jest tak duża, że z czasem przerobią nas na swoją modłę. Może powinniśmy przeprowadzić atak uprzedzający?

Nie traktujmy Europy jako centrum oddziaływania, bo wtedy sami skazujemy się na rolę peryferiów. Musimy wyjść ze schematów takiego myślenia. Dlatego między innymi napisałem „Północ i Południe”. Nie możemy Europy spisać na straty, bo to tak, jakbyśmy sami się skreślili. Polska tożsamość jest elementem europejskiej kultury. To jest nasza cywilizacja, tak bardzo nasza, że przez dwa wieki o nią walczyliśmy.

Kiedy sobie wreszcie uświadomimy, że my też należymy do Europy, na równych prawach, to zmienia się nasz punkt widzenia. Zamiast się bronić i tłumaczyć, zaczynamy pytać. Dlaczego oni tak myślą? Dlaczego, podporządkowując się różnym radykałom, niszczą to, bez czego projekt Unii Europejskiej nie przetrwa?

 

Może boimy się, że gdybyśmy zaczęli się otwierać, wchodzić w dialog, to zatracimy własną tożsamość?

Tożsamość jest naszym najsilniejszym spoiwem. Wspólnota doświadczeń historycznych i wspólne wartości trzymają nas razem. To jest solidny fundament, na którym możemy stanąć.

To przekonanie, o którym pan mówi, to społeczny i kulturowy, a także polityczny, syndrom, który wynika z naszych doświadczeń historycznych. Przez ostatnie wieki byliśmy w Europie politycznie słabi. I to historyczne doświadczenie wyrobiło w nas takie obronne postawy. To tak, jak mówił Stefan Kisielewski: jeżeli wsadzić wyżła pod szafę, to wyjdzie z tego jamnik. Ale ten proces jest odwracalny. Jeżeli z wyżła dało się zrobić jamnika, to gdy jamnik wyjdzie spod szafy, znowu zacznie skakać i przypomni sobie, że jest wyżłem.

 

Nazywa Pan Europejczyków barbarzyńcami, którzy dzięki chrześcijaństwu nawrócili się ku dobru. Dzisiejsze społeczeństwa zachodnie nie uważają się za barbarzyńców ani nie chcą się nawracać. Przypominają raczej cywilizowane pogaństwo. Może to jest przyszłość Europy?

Mieliśmy już w historii XX-wiecznej Europy przynajmniej dwie wielkie próby stworzenia cywilizowanego pogaństwa. Skończyły się w obozie koncentracyjnym i w gułagu. Pomijając nawet skalę przemocy, z jaką mieliśmy do czynienia w systemach totalitarnych, nadal sądzę, że to cywilizowane pogaństwo wiązałoby się z pewnym gwałtem na człowieku i jego wolności, które trudno by było nam Europejczykom zaakceptować.

Pytanie o przyszłość Europy łączy się nierozerwalnie z pytaniem o przyszłość chrześcijaństwa w Europie. Fala sekularyzacji, która zalała Stary Kontynent, to poważna zmiana. Jeżeli ten proces będzie postępował, gdyby – powiedzmy – chrześcijaństwo wyemigrowałoby z Europy, to byłaby to największa od dwóch tysięcy lat zmiana w na naszym kontynencie. Pojawi się wtedy pytanie, czy możliwa jest tożsamość europejska bez chrześcijaństwa. Moim zdaniem nie.

Dopóki jednak tak nie jest, dopóki w Europie są chrześcijanie, to ciągle jest nadzieja na nawrócenie i odrodzenie Europy. Być może straszne doświadczenia XX wieku, z którymi jeszcze sobie nie poradziliśmy, sprawiają, że to odrodzenie Europy jest dziś trudniejsze, ale ciągle możliwe.

 

Czyli jest Pan optymistą.

Nie, raczej nie jestem fatalistą.

 


Marek Aleksander Cichocki (1966) – filozof, germanista i politolog, doktor habilitowany nauk humanistycznych. Współtwórca i redaktor „Teologii Politycznej”. Pracuje w Collegium Civitas. Od 2007 r. był doradcą społecznym prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. traktatu konstytucyjnego i przyszłości UE. W 2019 r. otrzymał Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza za książkę „Północ i Południe. Teksty o polskiej kulturze i historii”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 29 marca

Kto we Mnie wierzy, choćby umarł, żyć będzie.
Dziś w Kościele: V Niedziela Wielkiego Postu
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ez 37,12-14; Ps 130,1b-8; Rz 8,8-11; J 11,1-45
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ Wielkopostne Kościoły Stacyjne
29 marca – Konkatedra MB Zwycięskiej, Parafia Bożego Ciała na Kamionku (ul. Grochowska 365, DW-P)
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE

Tygodnik Idziemy dostępny w e-wydaniu!
Zachęcamy także do prenumeraty wydań drukowanych.

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter