31 marca
wtorek
Beniamina, Dobromierza, Leonarda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czy Europa ma przyszłość?

Ocena: 0
1033

Jedność Europy jest możliwa tylko wtedy, jeśli zgadzamy się gdzie biją jej źródła. - mówi prof. Marek Cichocki w rozmowie z Michałem Komorkiem

prof Marek Cichocki | fot. arch. Teologii Politycznej

Był Pan negocjatorem traktatu lizbońskiego z ramienia Polski, a teraz w książce „Północ i Południe” krytykuje Pan proces integracji europejskiej. Co się zmieniło?

Nie mam zastrzeżeń co do politycznych czy gospodarczych aspektów tego projektu, jakim jest Unia Europejska. Jestem sceptyczny jedynie wobec kulturowego wymiaru integracji europejskiej. Nie oznacza to jednak sprzeciwu wobec UE jako takiej.

 

Co się więc Panu nie podoba?

Jakikolwiek projekt ogólnoeuropejski musi respektować naszą europejską różnorodność: wielorakość naszych doświadczeń historycznych i społecznych oraz odmienność naszych tożsamości narodowych. Ujednolicanie Europy, a z taką próbą dziś mamy do czynienia w ramach UE, jest niemożliwe i niepożądane.

 

Dlaczego?

Nasza cywilizacja to mieszanina różnych tożsamości, które wypływają ze wspólnego źródła. Jedność w przypadku Europy jest możliwa tylko wtedy, jeśli zgadzamy się co do tego, gdzie biją te źródła. Natomiast to, w jaki sposób, odnosząc się do tych wspólnych korzeni, próbujemy później radzić sobie z historyczną przygodnością – to już jest istotna odmienność państw i narodów, którą musimy uznać.

Współczesny projekt europejski nie odzwierciedla tej rzeczywistości. Próbuje się nam arbitralnie narzucić nowy model Europy, konstruowany z pominięciem wspólnych nam źródeł naszej cywilizacji i bez uwzględniania odmienności naszych tożsamości. Tymczasem w procesie integracji koniecznie należy uwzględnić tę europejską różnorodność. Powinniśmy budować system, w którym odmienne narodowe tożsamości znajdą dla siebie miejsce. Tylko wtedy powstanie mechanizm efektywnej współpracy. Natomiast ujednolicanie Europejczyków na siłę wydaje mi się prostą drogą do tego, żeby Europę zniszczyć.

 

Budowa wspólnej tożsamości musi więc zakładać wspólne korzenie i respektować różnice. Kiedy tak nie jest, to integracja staje się niemożliwa?

Albo przynajmniej znajduje się w poważnych tarapatach. Spory w kwestii rozwiązania konkretnych problemów ekonomicznych czy społecznych są w UE nieuniknione. Kiedy jednak łączą nas wspólne wartości, np. powszechne poszanowanie życia ludzkiego, to mimo tych wszystkich kłótni nadal tworzymy wspólnotę na poziomie aksjologicznym.

Jestem przekonany, że wspólnota europejska rozpadnie się, jeżeli nie zatroszczymy się o te kwestie. Nie da się integrować tylko wybranych elementów – społecznych, politycznych czy ekonomicznych. W procesie integracji warunkiem koniecznym jest istnienie wspólnoty wartości, ponieważ różnice na poziomie aksjologicznym wyjdą w momencie próby. Integracja nie będzie skuteczna, jeżeli nie będziemy zgadzać się w kwestiach fundamentalnych: czym jest wolność człowieka, co to jest ludzkie życie albo kiedy się ono zaczyna.

Tu zaczyna się problem, ponieważ dzisiaj nie mamy pewności, czy w Europie istnieje ciągle jeszcze taka wspólnota na poziomie aksjologicznym. To mnie najbardziej nurtuje, kiedy zastanawiam się nad kryzysem współczesnej Europy. Aby na to pytanie odpowiedzieć, należy sięgnąć do źródeł naszej cywilizacji. Jednym z nich niewątpliwie jest chrześcijaństwo. Tymczasem wydaje się, że obecnie żyjemy w Europie, w której pewne grupy społeczne, pewne siły polityczne czy nawet pewne rządy narodowe mogą głosić, że chrześcijaństwo nie należy już do źródeł tej cywilizacji. Że nie jest naszym wspólnym punktem odniesienia. I ze w związku z tym trzeba budować Europę tak, jakby chrześcijaństwo tym źródłem nie było.

 

To może nie ma już wspólnoty wartości w Europie?

Moim zdaniem ona ciągle istnieje, wbrew temu, co sądzą niektórzy. To widać, kiedy zderzamy się z inną niż nasza cywilizacją. Zgodzi się Pan przecież, że Europejczykowi trudno by było odnaleźć się w chińskim społeczeństwie.

 

Chiny to dla mnie przykład abstrakcyjny. Inaczej jest z muzułmanami…

Patrząc na muzułmańskich imigrantów w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii widzimy, jak wiele nas od nich dzieli. I ciągle czujemy, że bliżej nam do Europejczyków. To dowodzi, że ciągle mamy jeszcze jakąś wspólnotę. Takie doświadczenie daje też nadzieję, że istnieje jeszcze pole do dyskusji o wspólnych wartościach i że możemy pracować nad jakimś wspólnym fundamentem. Albo przynajmniej pokazywać te momenty, w których okazuje się, że bez wspólnej aksjologicznej podstawy nie da się dalej istnieć jako wspólnota.

Powinniśmy podejmować działanie zmniejszające dystans, który nas dzieli od reszty Europy. A to oznacza gotowość do rozmowy w kwestiach podstawowych. Zakładam przy tym, że ciągle istnieje coś takiego, jak wspólnota europejskich wartości. Jeżeli się mylę i wspólna tożsamość nam się już rozpadła zupełnie, to taka perspektywa nie ma sensu. Możemy wtedy jedynie skupić się na doraźnych problemach.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 31 marca


Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie.

Dziś w Kościele: Wtorek, V Tydzień Wielkiego Postu
Czytania liturgiczne (rok A, II): Lb 21,4-9; Ps 102,2-3.16-21; J 8,21-30
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ Wielkopostne Kościoły Stacyjne
31 marca –  Parafia Najczystszego Serca Maryi (ul. Chłopickiego 2, DW-P)
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE

Tygodnik Idziemy dostępny w e-wydaniu!
Zachęcamy także do prenumeraty wydań drukowanych.

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter