25 października
poniedziałek
Darii, Wilhelminy, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Norwid o modlitwie

Ocena: 0
797

Obchodzimy dwusetną rocznicę urodzin Cypriana Norwida: poety, prozaika, dramatopisarza, rysownika, malarza, grafika, rytownika, rzeźbiarza – wybitnego, wszechstronnego artysty i myśliciela, który wywarł ogromny wpływ na polską literaturę i szerzej: kulturę XX wieku.

fot. xhz

W wierszu „Do Bronisława Z.”, powstałym już w Domu Świętego Kazimierza, na nieco ponad trzy lata przed śmiercią, poeta napisał znane słowa: „Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, / Dwie tylko: poezja i dobroć… i więcej nic…”. Niewątpliwie poezja i dobro zajmują istotne miejsce w Norwidowskim systemie aksjologicznym, jednak lektura pism poety dowodzi, że równie ważne były dla niego takie wartości, jak miłość, prawda, praca czy wolność (zwłaszcza wewnętrzna, osobista), ale także wiara i religia. 

 


WIERZĘ 

W jednym z wczesnych listów, pisanych w trudnym okresie pobytu w Ameryce, poeta wyznawał Marii Trębickiej: „O sobie pisać nie śmiem – jestem więcej niż samotny – więcej niż chory, bo stargany zupełnie – więcej niż… […] jedną tylko rzeczą – jedną tylko – jedyną – pocieszyć mogę o sobie, a ta wszelako wielka jest – to jest: WIERZĘ”. To bardzo istotne wyznanie: wiara jawi się tu jako ostatni ratunek, ale też jako niepodważalna wartość. Podobnych cytatów w pismach Norwida znaleźć można niemało, wielokrotnie wprost pisał on o sobie jako chrześcijaninie (rzadziej jako katoliku, choć znajdziemy i takie stwierdzenie: „mam zaszczyt być katolikiem”), często też podkreślał, że bycie uczniem Chrystusa i członkiem wspólnoty Kościoła to z jednej strony właśnie „zaszczyt”, z drugiej zaś zobowiązanie i zadanie. W pewnym polemicznym liście żądanie należnego mu szacunku artysta uzasadniał słowami: „radzę Ci tak mniej więcej postępować ze mną, bowiem zasłużyłem na to i chrześcijaninem jestem przez Łaskę Bożą”. W innym z kolei liście swój sprzeciw wobec działań władz rewolucyjnych Paryża tłumaczył tym, że „godność człowieka i chrześcijanina obrażone i zagrożone będąc, przez to samo prawo protestu nadawały każdemu”. Jak stwierdził niegdyś jeden z badaczy, Norwid stale „patrzy i rozumie przez sacrum”. Można też dodać, że także stale ocenia przez sacrum – zarówno samego siebie, jak też innych. 

Wiara i przynależność do Kościoła nie były dla Norwida czymś wyłącznie prywatnym; przeciwnie – otwarcie o nich mówił, a przede wszystkim starał się przekładać je na swoje codzienne życie. Wiara powinna się, jego zdaniem, objawiać właśnie w powszednim dniu, w zwykłych czynnościach, w kontaktach z drugim człowiekiem, chrześcijaninem zaś jest tylko ten, kto naprawdę żyje Ewangelią. Tak pojęte chrześcijaństwo jest nie tyle uzyskanym jednorazowo w akcie chrztu niezmiennym stanem przynależności do określonej konfesyjnej wspólnoty, ile raczej szczególną postawą. Jest postawą świadomie, w sposób wolny przyjętą i realizowaną. Prawdziwym, w pełni tego słowa chrześcijaninem zatem raczej się „bywa” czy też „staje” niż po prostu „jest”. Owo „stawanie się”: wewnętrzne wzrastanie, dojrzewanie nie jest możliwe bez pomocy Boga, bez kontaktu z sacrum, dlatego też stałym elementem życia chrześcijanina powinna być lektura Pisma Świętego oraz modlitwa, czyli „znalezienie stosunku naszego z Siłami Najwyższymi i użycie go”. 

 


POLECAŁEM CIĘ W MODLITWIE 

Norwid wierzył w to, że „ustawne modlenia mogą wyjednać […] zmianę w losach, że wielu rzeczy można się domodlić u krzyża”. W jednym z listów pisał: „na polu moim innej ja nie mam siły, oprócz modlitwy, czuwania, prawd-historycznych, przekonywania lub natchnienia i wreszcie przykład – bo to jest cała władza moja i każdego wolnego chrześcijanina moc pojedyncza”. Wyznawał, że modlitwa to najlepszy sposób poradzenia sobie z życiowymi trudnościami, i podkreślał, że „ten sposób jest prawie że wszechmocny, tak jak Źródło, z którego powstał”. 

Z przeświadczenia o tym, że modlitwa może realnie wpływać na ziemskie tu i teraz, wynikała praktyczna postawa poety, który często modlił się w intencji krewnych i przyjaciół. Michałowi Kleczkowskiemu wyznawał np.: „polecałem Cię w modlitwach mych”, a w innym miejscu: „Sercem, myślą i modlitwą pamiętam Cię”, do Teofila Lenartowicza pisał zaś: „Bliski mi w modlitwach jesteś” oraz: „trwam w modlitwie dla Ciebie”. 

Norwid także wielokrotnie prosił o modlitwę w swojej lub czyjejś intencji. Do Marii Trębickiej pisał np.: „Proszę się czasem, ale czasem modlić za mnie, teraz – i później”, a do księży zmartwychwstańców: „Wołam do Was, Ojcowie – i proszę, módlcie się za mnie i za tych, do których odezwać się w ten sposób zobowiązało mnie sumienie”. W liście do Aleksandra Jełowickiego apelował, aby Polacy „mieli publiczne modły na rzecz siedzącego na Stolicy Apostolskiej Piusa IX”, a Michałowi Kleczkowskiemu wyruszającemu do Chin wyznawał: „poleciłem, aby kuzynki modliły się na rzecz wyprawy Twej”. Z kolei w innym liście do Marii Trębickiej Norwid powierzał modlitwom adresatki intencję ogólniejszą: „Proszę się za mnie nie modlić, ale za powodzenie prawdy w społeczeństwie”. 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 13,10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter