21 listopada
wtorek
Alberta, Janusza, Konrada
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Klęcznik ze słów

Ocena: 0
489

Na sam Wielki Post trafia nam się prezent, o jakim człowiek nawet nie śmie marzyć, zduszony niekiedy niemocą w kontaktach z Panem Bogiem, jakimś osłabieniem w rozmowie z własną duszą, tym wszystkim, co w uczonych religijnych książkach nazywają „rozproszeniem na modlitwie”.

Ksiądz Jan Sochoń, profesor filozofii i poeta, ale także wrażliwy, czuły, delikatny i wnikliwy obserwator duchowej rzeczywistości analizowanej również na naszych łamach, przygotował oto „Modlitewnik poetycki”. Wybrał do niego – a przejrzał w tym celu 1500 tomików poetyckich – takie wiersze naszych poetów XX wieku, które są modlitwą.

Co to zaś znaczy, wyjaśnia we wstępie i osobiście podczas wieczorów poetyckich poświęconych „Modlitewnikowi”: „Chodzi o takie i tylko takie wiersze, które zawierają w sobie podstawowe wyróżniki, dzięki którym możemy je bez obawy włączyć w gatunkowy obszar modlitwy poetyckiej”. Czyli takie, kiedy poeta prawdziwie chce się z Bogiem spotkać, i to z Bogiem Osobowym – dodaje autor zbioru, sam przecież poeta.

Na okładce tego nie widać, ale na karcie tytułowej jest jeszcze dodatkowy tytuł: „Klęcznik ze słów”. To pokazuje, jak wysoko ustawił ks. Sochoń poprzeczkę wybieranym do tego tomu słowom. I przestrzega dla tych potencjalnych czytelników, którzy mogą sobie wyobrażać, że poezja ma „łapać za serce”. Poezja – mówi ksiądz poeta i znawca poezji – przemawia do człowieka, a człowiek ma rozum, wolną wolę i serce. Nie jest więc prawdą, że poezja przemawia tylko do serca, ma w sobie bowiem element racjonalny. Poezja nie jest notowaniem irracjonalnych emocji, nie jest jakimś surrealistycznym doświadczeniem. Przeciwnie, poeta jest zanurzony w realnym świecie.

Niewielu mamy w Polsce poetów – odkrywa przez nami autor tomu – którzy nie pisaliby wierszy religijnych. Należą do nich wybitne poetki Wisława Szymborska i Urszula Kozioł – i ich wierszy nie znajdziemy w tym tomie. Nie znajdziemy też kilku innych nazwisk, autorów z kolei niezwykle modlitewnych wierszy, jak Anna Kamieńska czy Konstanty Ildefons Gałczyński, bo ich spadkobiercy nie udzielili zgody. Ale i tak mamy w czym buszować: od Leopolda Staffa, Czesława Miłosza i Zbigniewa Herberta z Tadeuszem Różewiczem w tle po Rafała Wojaczka, od Krzysztofa Kamila Baczyńskiego po Wojciecha Bąka, od ks. Jana Twardowskiego po ks. Janusza Pasierba, od Stanisława Grochowiaka do Piotra Cielesza, którego wiersz przemówi głęboko do wielu z jego (1958 rocznik) pokolenia: „długo mnie u Ciebie nie było/ tak na dobrą sprawę od chrztu chyba/ który wymodliła babcia Franciszka (…) za długo eksperymentowałem w sprawach złych/ ale już jestem już/ czy zapalisz ze mną papierosa Boże/ czy przytulisz mnie ślicznie/ czy pomożesz mi Boże”. A niektóre z tych wierszy – powiedział ktoś na spotkaniu w warszawskiej kawiarni „Docelowo” – to właściwie całe rekolekcje. Więcej chyba poecie nie trzeba.

 

"Modlitewnik poetycki" pod redakcją ks. prof. Jana Sochonia, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2017, ss. 368

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"



SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły