22 stycznia
sobota
Anastazego, Wincentego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Filozof na tronie

Ocena: 0
780

Mija 1900 lat od narodzin cesarza Marka Aureliusza. Jego przemyślenia są bliskie chrześcijaństwu, a pomnik stał się inspiracją dla jednego z symboli Warszawy.

fot. xhz

Pomnik konny Marka Aureliusza na Kapitolu

 

Pomnik Marka Aureliusza na rzymskim Kapitolu każdego dnia oglądają tysiące turystów (z wyjątkiem dni, kiedy także Rzym boryka się z dotkliwymi ograniczeniami spowodowanymi przez epidemię). Większość z nich pewnie nie wie, że na zewnątrz jest tylko kopia, choć całkiem udana. Oryginał znajduje się w pobliskich Muzeach Kapitolińskich, udostępniających jedną z najbogatszych w Wiecznym Mieście kolekcję obrazów, rzeźb, pomników, nagrobków. Pomnik Aureliusza jest jednym z symboli starożytnego Rzymu pogańskiego, w pełni porównywalnym ze słynną wilczycą z bliźniętami czy Koloseum.

W średniowieczu zatroszczono się o ten pomnik, w przekonaniu, że przedstawia on cesarza Konstantyna Wielkiego, zasłużonego dla religii chrześcijańskiej, autora słynnego edyktu mediolańskiego. Może jednak byłoby lepiej, gdyby pomnik Marka Aureliusza pozostał tam, gdzie się znajdował pierwotnie, czyli na Lateranie, dokładnie w tym miejscu, gdzie dzisiaj podziwiać można najwyższy z trzynastu obelisków egipskich sprowadzonych do Rzymu. To w tej dzielnicy urodził się i wychował późniejszy cesarz i filozof. Może nawet o tym nie pomyślał Michał Anioł, który zaproponował przeniesienie pomnika ze wzgórza laterańskiego na kapitolińskie, umieszczając go w centrum placu przez siebie zaprojektowanego i do dzisiaj podziwianego przez zwiedzających Rzym.

 


ADOPTOWANY NA CESARZA

Niektórzy historycy uważają Marka Aureliusza za jednego z największych cesarzy rzymskich, bo odważnie i z namysłem podejmował różnorakie wyzwania. Zajmował się solidnie administracją, obroną interesów rozległego imperium i był jednym z nielicznych władców cesarstwa piszących dzieła literackie, podejmując w nich tematy w jakiejś mierze ciągle aktualne.

Przyszło mu rządzić w czasach szczególnie ciężkich dla całego cesarstwa, z pewnością w niektórych dziedzinach porównywalnych z tymi, w których dzisiaj żyje nasz europejski kontynent. Był to bowiem czas klęsk żywiołowych (wylew Tybru), demonstracji ulicznych, najazdów barbarzyńców, wojen na różnych frontach i trwającej długo epidemii dżumy, która spowodowała śmierć milionów obywateli cesarstwa w różnych jego regionach, najprawdopodobniej także samego Marka Aureliusza.

Przyszły cesarz urodził się 26 kwietnia 121 r. w Rzymie, w dosyć zamożnej rodzinie. Gdy miał trzy lata, zmarł mu ojciec. Chłopcem zaopiekował się cesarz Hadrian, który w 138 r. zaadoptował go, widząc w nim swojego następcę. Marek otrzymał staranne i wszechstronne wykształcenie, zwłaszcza w retoryce i filozofii. Często przebywał w towarzystwie Hadriana, dostrzegając w nim wzór cnotliwego władcy. Cesarzem został w 161 r. i rządził państwem aż do śmierci, która nastąpiła najprawdopodobniej w Wiedniu w 180 r. Szczerze opłakiwali go senatorowie i lud rzymski, bo prowadził życie skromne i spokojne, zgodne z surowymi zasadami stoickimi, wykazując głębokie poczucie obowiązku służenia cesarstwu i jego obywatelom.

Ciągle pozostaje do wyjaśnienia mało dotychczas zbadany temat prześladowań skierowanych przeciwko chrześcijanom w czasie jego panowania. Wiadomo, że takowe miały miejsce, ale ich liczba i skala nie jest potwierdzona. Co więcej, nie jest pewne, na ile były one zamierzone i kierowane przez samego Marka Aureliusza, a na ile przez namiestników w poszczególnych prowincjach. Jeden przypadek z tych czasów jest znany i dobrze udokumentowany, a w dodatku dotyczy Rzymu: ok. 165 r. prefekt tego miasta, Junius Rustyk, skazał św. Justyna wraz z jego sześcioma uczniami na śmierć przez ścięcie za to, że byli chrześcijanami. W tym przypadku zachowała się autentyczna relacja z procesu, oparta na aktach sądowych.

Prowadząc przez niemal dwadzieścia lat wojny przeciw plemionom germańskim, Marek Aureliusz, który z natury był człowiekiem nastawionym bardzo pokojowo, spisywał refleksje, które do dzisiaj pozostają swego rodzaju bestsellerem na skalę światową. Notował je po grecku, myśląc głównie o… sobie samym, aby realizować w codziennym życiu reguły, które poznał w młodości od swoich wybitnych nauczycieli. Chciał w ten sposób dodawać sobie odwagi i entuzjazmu, wszak nie brakowało mu różnych wyzwań i trudności. Ten zbiór myśli, przepisany przez kogoś po śmierci cesarza, najpierw nazwano po grecku „Eis heauton”, co się tłumaczy „Do siebie samego”. Później, pewnie z racji praktycznych, dzieło przeszło do historii literatury pod tytułem „Rozmyślania”. Trochę szkoda, bo pierwsze sformułowanie głębiej wyraża jego genezę i cel. To głównie z uwagi na piastowaną funkcję i na te spisane refleksje Marek Aureliusz jest znany jako „filozof na tronie”.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest kapłanem diecezji płockiej, filologiem klasycznym i patrologiem, pracownikiem Stolicy Apostolskiej

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 stycznia

Sobota, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni/ wsp. Najświętszej Maryi Panny w sobotę/ wsp. św. Wincentego, diakona i męczennika/ wsp.  św. Wincentego Pallottiego
Bogu zaufam, nie będę się lękał.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II): Mk 3,20-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter