23 kwietnia
wtorek
Jerzego, Wojciecha
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Poszukiwać zagubionych - wywiad z bp. Wiesławem Śmiglem cz.1

Ocena: 4.6
214

W kwestii towarzyszenia parom niesakramentalnym Kościół w Polsce przeżył swoiste nawrócenie pastoralne – przyznaje bp Wiesław Śmigiel.

Fot. episkopat.pl

Tomasz Królak (KAI): Jak ocenia Ksiądz Biskup rządową propozycję dopuszczenia „pigułki po” bez recepty i od 15. roku życia?

Bp Wiesław Śmigiel: Ocena moralna już wielokrotnie była przedstawiana przez specjalistów z zakresu z bioetyki i teologów moralnych. Nauczanie Kościoła na ten temat jest jasne i mam wrażenie, że powszechnie znane. Nie jestem lekarzem, więc odwołam się do Stanowiska Zespołu Ekspertów KEP ds. Biotycznych odnośnie do stosowania tzw. antykoncepcji doraźnej. Podkreślono w nim, że dostępne w Polsce preparaty mają działanie wczesnoaborcyjne oraz nie są obojętne dla organizmu kobiety.   

Warto jednak dla jasności przypomnieć, że w Polsce owa tabletka jest dostępna, ale dla kobiet od 18. roku życia, po konsultacji z lekarzem oraz na receptę. Abstrahując już od argumentów teologicznych, to podawanie środków o działaniu hormonalnym młodzieży bez konsultacji lekarskiej niesie spore niebezpieczeństwo dla zdrowia. Ponadto postrzegam to nie tylko jako paradoks, ale również jako poważną niekonsekwencję, ponieważ zakup energetyków, tytoniu i alkoholu (nawet tzw. niskoprocentowego) jest możliwy od 18. roku życia, a tabletka zażywana po stosunku seksualnym jest dostępna od 15. roku życia i bez kontroli dorosłych. Przecież nawet niektóre filmy można oglądać po ukończeniu 16. lub nawet 18. roku życia.

Pytań jest znacznie więcej, np. czy przez dopuszczenie pigułki dzień po dla młodzieży bez recepty, a nawet zgody rodziców, w pewnym sensie nie legitymizujemy lekkomyślnych i ryzykownych zachowań seksualnych?

Czuje się Ksiądz Biskup zawiedziony tym, że decyzja o nieograniczonym praktycznie dostępie do tego specyfiku okaże się w Polsce polityczną przynętą?

Jeżeli czuję się zawiedziony, to tym, że niestety nie zawsze polityka jest roztropną troską o dobro wspólne, a niekiedy lub nawet często staje się bezwzględną walką o władzę. Jestem również zaniepokojony, że coraz częściej politycy różnych opcji działają według zasady, że cel uświęca środki. Mam wrażenie, że głównym siłom politycznym w Polsce zależy na awanturze, ponieważ mobilizują w ten sposób swoje elektoraty. Niestety podziały i napięcia polityczne przenikają do domów i rodzin, odbierają radość życia i utrudniają ludzkie relacje, a to już jest poważny problem.

Truizmem jest stwierdzenie, że społeczeństwo w Polsce się zmienia się, ale ja mam nadzieję, że w którymś momencie zmiany doprowadzą do tego, że procesy demokratyczne wyłonią polityków roztropnych, zrównoważonych, kompetentnych, którzy w sprawach zasadniczych będą współpracować ze sobą.

Jak ocenia Ksiądz Biskup sejmową debatę wokół ważnych kwestii moralnych – in vitro, pigułki, czy „legalnej i bezpiecznej” aborcji do 12. tygodnia ciąży?

Szczerze mówiąc, poważnej i merytorycznej debaty nie zauważyłem. A jak sam pan zaznaczył, są to ważne kwestie moralne, które wymagają namysłu. Każda z nich to odrębny temat. Szacunek dla życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci wyklucza aborcję. Dla ludzi wierzących życie jest nie tylko owocem miłości kobiety i mężczyzny, ale także darem Boga.

Złożoność problemów najlepiej chyba widać na przykładzie procedury in vitro.  Z jednej strony pragnienie potomstwa jest głęboko zapisane w sercu małżonków, dlatego trudności związane z poczęciem dziecka są bardzo bolesne i naturalne jest współczucie i chęć pomocy tym, którzy tęsknią za własnymi dziećmi.  W takich sytuacjach ludzie wiary winni prosić Boga o pomoc, ale również trzeba korzystać z pomocy lekarzy, psychologów i terapeutów… Jednak Kościół katolicki jest zobowiązany do jasnego przedstawiania nauczania również w wymiarze moralnym oraz winien zachęcać do rzetelnej dyskusji wokół trudnych tematów.

Pragnienie potomstwa jest szlachetne, ale cel nie może uświęcać wszystkich dostępnych środków. Najpierw chciałbym zaznaczyć, że każde dziecko urodzone w wyniku zastosowania in vitro jest darem oraz powinno zostać przyjęte z miłością. Nie wolno tych dzieci stygmatyzować! Jednak sama procedura in vitro, według encykliki „Evangelium vitae”, oddziela prokreację od naturalnego kontekstu aktu małżeńskiego i budzi cały szereg wątpliwości. Moralnie niedopuszczalne jest powoływanie jednego życia kosztem innego. Nie wszystkie embriony wytworzone w procedurze in vitro otrzymają szansę na narodzenie. Procedura zakłada selekcję, niszczenie lub mrożenie embrionów. Czy to nie jest kolejna niebezpieczna relatywizacja ludzkiego życia? 

In vitro rodzi sporo poważnych wątpliwości również z bioetycznego, filozoficznego, medycznego i prawnego punktu widzenia. Pytań i wątpliwości jest naprawdę sporo. Pojawia się m.in. pytanie o to, co dzieje się z zamrożonymi embrionami? Kto za nie odpowiada, gdzie są przechowywane i jak mogą zostać wykorzystane w przyszłości? Sprawa jest zbyt poważna, aby tych pytań nie stawiać.

Wydawałoby się, że decyzje polityków odnośnie do takich kwestii jak pigułka „dzień po”, aborcja czy in vitro skłonią autorytety różnych dziedzin – prawników, psychologów, ginekologów – do zabrania głosu i naświetlenia konsekwencji takich decyzji z perspektywy prawa, psychologii, medycyny. Tymczasem można odnieść wrażenie, że owi eksperci, poza nielicznymi wyjątkami i oczywiście środowiskami definiującymi się jako katolickie, nabrali wody w usta…

Pojawiają się nieliczne głosy, które podkreślają, że szacunek i ochrona życia ludzkiego wynikają z prawa naturalnego i w tak ważnej kwestii, nawet wyłącznie z pobudek humanistycznych, nie powinniśmy relatywizować wartości życia. Społeczność ludzka i każdy człowiek z osobna są zobowiązani do ochrony ludzkiego życia oraz nikt nie powinien rościć sobie prawa, nawet większość parlamentarna, do rozstrzygania komu można życie odebrać. Jednak takie głosy są niepopularne.  

Moim zdaniem opinie autorytetów, które nie mieszczą się w dominującym nurcie liberalnym są marginalizowane. Zdarza się również, że ludzie kompetentni są zmęczeni stylem i poziomem debaty publicznej w Polsce, ponieważ ciągłe awantury i lekceważenie oponentów jest zaprzeczeniem rzetelnego dialogu. Niekiedy ludzie wierzący o jasnych poglądach boją się hejtu, ale oczywiście to nie usprawiedliwia dezercji.

Kard. Eijk, który ostatnio był w Polsce i promował swoja książkę pt. Więź miłości. Katolicka moralność małżeńska i etyka seksualna powiedział, że w Holandii widzi pewne małe znaki odrodzenia katolicyzmu, ale jego książka ze względu na niepopularne tezy w zlaicyzowanym świecie jest przemilczana. U nas jeszcze mamy media katolickie i inne, które nie lekceważą głosu Kościoła, choć mają one ograniczony zasięg.

Przeczytałem ostatnio ciekawy tekst, że Polska z powodu swojej historii powinna prowadzić samodzielną politykę praw człowieka i być liderem działań na rzecz cywilizacji życia i praw rodziny, ale takiej roli z różnych przyczyn nie spełnia. Ta odrębna droga wynika przede wszystkim z drugiej wojny światowej, jej okrucieństwa i tego, że życie ludzkie zostało zrelatywizowane, zdeptane. Ponadto powinniśmy się odwoływać do doświadczenia stalinizmu, kiedy to życie ludzkie również było traktowane bardzo instrumentalnie. Trzecia specyfika tej naszej drogi to pontyfikat Jana Pawła II – nie możemy o tym zapominać. Jednak z takimi tezami trudno się przebić w dominującym nurcie poprawności myślenia.

Co z obecnych przemian obyczajowych, odzwierciedlonych we wzrastającej liczbie nieformalnych związków oraz dzieci rodzących się poza małżeństwem, przyzwolenia na partnerstwo utrzymywane latami, ale też różne rozwiązania prawne dowodzące liberalnego podejścia do seksualności i prokreacji – wynika dla Kościoła w Polsce?

Kościół realizuje swoją misję w konkretnych uwarunkowaniach czasu i miejsca. Na te uwarunkowania wpływa wiele czynników. Najogólniej można powiedzieć, że żyjemy w świecie pluralistycznym, który charakteryzuje się wielością poglądów, propozycji i stylów życia. Ponadto oprócz wielości jest również konkurencja, czyli ciągłe przekonywanie do swoich poglądów. W takim świecie Kościół ze swoim głosem i przypomnienie o Ewangelii jest niezwykle ważne. Nikomu nie odbieramy głosu, ale sami musimy głośno mówić o wartości małżeństwa i rodziny.

Przemiany obyczajowe dotyczące małżeństwa i rodziny pokazują nam, jak ważne jest duszpasterstwo rodzin. Nawet jeśli jakaś część społeczeństwa lekceważy głos Kościoła, to nadal jest on potrzebny, ponieważ przybliża Chrystusa i pokazuje, że życie wiarą jest drogą do szczęścia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 kwietnia

Wtorek, IV Tydzień wielkanocny
Kto chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną,
a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 12, 24-26)
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)


ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter