20 kwietnia
sobota
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Papieska bombka

Ocena: 0
803

Bombka z rysunkiem wadowickiego kościoła, zdobiąca zakopiańskie drzewko w prywatnym apartamencie Ojca Świętego, pozostaje najcenniejszą ozdobą bożonarodzeniową w moim domu.

fot. arch. ks. Artura Niemiry, dziś kanclerza KDW; Magdalena Melińska, WDR

Przede wszystkim przypomina o świętym papieżu, o Wadowicach, gdzie „wszystko się zaczęło, i życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła...”. Jest pamiątką dnia z mojego kapłańskiego życia, gdy „po kolędzie” byłem u Ojca Świętego.

Jak to się stało, że Jan Paweł II zaprosił nas na kolędowy wieczór? Tradycją tego pontyfikatu były spotkania Ojca Świętego z księżmi studentami mieszkającymi w Papieskim Kolegium Polskim i Papieskim Instytucie Polskim w Rzymie. Tamtej niedzieli, wieczorem 20 stycznia 2002 roku Jan Paweł II nie miał już żadnych oficjalnych zajęć i, nie spiesząc się, z każdym ze studentów gawędził, pytał o studia, wspominał swoje związki z polskimi diecezjami. Mnie zapytał o ks. prof. Stanisława Olejnika, a także przypomniał o wychodzącym we Włocławku „Ateneum Kapłańskim” oraz o tym, że był w Licheniu.

Pamiętam naszą radość, gdy okazało się, że będziemy kolędować w prywatnej bibliotece papieskiej, a nie w którejś z audiencyjnych sal. Wszedł Ojciec Święty, złożył nam życzenia i udzielił błogosławieństwa. Później były spotkania indywidualne. Gdy jeden z nas, klęcząc przed papieżem, otrzymywał błogosławieństwo i rozmawiał, pozostali śpiewali kolędy.

Na zakończenie wspólne zdjęcie, a potem znów mówił gospodarz: „Dziękuję wam za kolędę. To i jakąś ofiarę trzeba by złożyć” – zażartował. I zaintonował: „Za kolędę dziękujemy, zdrowia, szczęścia winszujemy...”. Podjęliśmy śpiew, a po nim były brawa dla Ojca Świętego. Na jego pogodną, radosną, uśmiechniętą twarz patrzyliśmy przez godzinę, mając wrażenie, że zostawił za sobą cierpienie. A później były powinszowania. „Życzę wam wszystkiego dobrego na studia, na wasz wysiłek – mówił Ojciec Święty – życzę nie tylko uwieńczenia tych studiów jakimś stopniem akademickim, ale przede wszystkim tego, by był to czas poznania Rzymu, bo Rzym jest jeszcze jednym źródłem wiary. Bóg wam zapłać i szczęść Boże.”

Kiedy papież wychodził, zaintonowaliśmy „Bóg się rodzi”. Przy drzwiach wyjściowych zatrzymał się, odwrócił do nas, oparł o ościeżnicę i z widocznym wzruszeniem śpiewał z nami:

Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony.

Zaintonowaliśmy następną zwrotkę, a on pokiwał głową, dając do zrozumienia, że na tych słowach zależało mu najbardziej, i śpiewał:

Podnieś rękę, Boże Dziecię,
błogosław ojczyznę miłą...

Żyje w mojej pamięci ta oparta o drzwi postać świętego papieża proszącego w kolędzie-modlitwie o błogosławieństwo Boże dla Polski i Polaków. Na koniec Jan Paweł II jeszcze raz podziękował i, żegnając nas chrześcijańskim pozdrowieniem, wyszedł z biblioteki. Niemym świadkiem tych wydarzeń były zakopiańskie choinki, zdobiące jego papieski dom. Wniosły wspomnienia Polski, zapach Bożego Narodzenia, ożywiły wspomnienia. Umieszczone na nich bombki, malowane przez nieznanych mi z nazwiska ludzi, są jak fotografie najmilszych miejsc i wydarzeń. Kiedy Ojciec Święty spoglądał na każdą z nich, jego myśli pewnie biegły ku najdroższym sercu wspomnieniom. A ja, spoglądając na podarowaną mi bombkę z rysunkiem wadowickiego kościoła, przy okazji świąt zastanawiam się, o czym myślał papież, patrząc na nią. I w jakimś sensie próbuję znaleźć na jej powierzchni odbicie twarzy Jana Pawła II.

Idziemy nr 52 (586), 25 grudnia 2016 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -