22 stycznia
środa
Anastazego, Wincentego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ksiądz na nieludzkiej ziemi

Ocena: 5
731

Jeden z więźniów łagru w Uchcie na obozową kufajkę zawsze narzucał sutannę. Z czasem tylko jej strzępy. Jedyny duchowny w okolicy.

fot. archiwum

Po dwunastu godzinach pracy przy wyrębie tajgi znajdował siłę na modlitwę. Nakrył go raz strażnik i zabrał mu brewiarz. Obserwujący sytuację Żyd Abraham Zak pomstował i złorzeczył. Ksiądz Stanisław Szulmiński pocieszał go z uśmiechem: „Na szczęście wiele z tych psalmów znam na pamięć, a tego mi już nikt nie odbierze”.

W Uchto-Iżemskom Isprawitielno-Trudowom Łagrze, za kołem podbiegunowym przebywał od 19 marca do 27 listopada 1941 r. Potajemnie niósł posługę duchową. Nie tylko spowiadał. Od prawosławnej rodziny kupił ikonę Matki Bożej i odprawiał przy niej Różaniec.

 


DUCHY NIEPOKORNE

Prędzej czy później w obozie każdy zetknął się z ks. Szulmińskim. Przebywało tam 1,2 tys. polskich obywateli, w 75 proc. wyznania mojżeszowego. Ksiądz po pracy służył jeszcze w szpitalu. Intrygował swoją postawą, podtrzymywał w więźniach nadzieję. To niejedyny powód, dla którego trwają prace nad jego beatyfikacją. Wieść o śmierci duchownego przejęła wszystkich, wspominał Abraham Zak. W pamiętnikach pisanych po wojnie pisał: „ten »nie-Żyd«, ten rzymski katolik często pocieszał mnie odpowiednim fragmentem psalmów. Mimo że król Dawid był przecież moim królem, a nie jego”.

– W pracy w obozie ks. Szulmiński nie szczędził sił – traktował to jako ekspiację za grzechy własne oraz za grzech podziału Kościoła Chrystusowego, jako ofiarę za Kościół i swoją ojczyznę – urodził się w Odessie, jego serce biło więc dla Kresów Wschodnich – mówi ks. Przemysław Krakowczyk SAC, notariusz w procesie beatyfikacyjnym ks. Szulmińskiego. – Był przyjacielem wszystkich ludzi, nie dzielił ich według wiary czy narodowości.

Jak wspominał młodszy brat Jerzy Szulmiński, mężczyźni ich rodu „nie byli pokornego ducha”. Pradziad Michał walczył w insurekcji kościuszkowskiej, jego synowie za „nieprawomyślność” zostali zesłani na Sybir, a dziadek Paweł, żyjący z kołodziejstwa pod Kamieńcem Podolskim, dokładał starań, by syna Aleksandra posłać na studia. Ten za swoje poglądy nieraz miał do czynienia z carską ochraną.

Aleksander skończył studia prawnicze na Sorbonie, bo z uniwersytetów w Kijowie i w Odessie go wydalono. W Odessie razem z pierwszą żoną założył pensjonat dla polskich dzieci – internat wybudował za własne środki. Miał z nią dwóch synów: Stanisława i Mieczysława. Po przeprowadzce do Kamieńca Podolskiego w 1905 r. uczył języków klasycznych i francuskiego w szkole średniej, był opiekunem tajnego szkolnictwa polskiego. Zasiadał w Zarządzie Miasta, był też jego prezydentem. W czasie I wojny światowej troszczył się o organizację miejskiej piekarni. Po śmierci żony ożenił się z prawosławną poetką ukraińską Olimpią Michajłowną Paszczenko, z którą mieli syna Jerzego. W 1918 r. utworzyli w Kamieńcu Państwowy Ukraiński Uniwersytet.

Kiedy ks. Szulmiński przyjeżdżał w odwiedziny do domu, wypytywał Jerzego o postępy w nauce, karcił za nieposłuszeństwo wobec rodziców, zabierał na wycieczki krajoznawcze. „Te godziny spędzone ze Stasiem dały mi później dużo siły i odporności w ciężkich momentach mojego życia w więzieniu, w łagrze i na wojnie” – wspominał w 1947 r. jedyny ocalały po wojnie z rodziny Jerzy. „Stanisław był wysoki, barczysty, cokolwiek pochylony; przed wojną nosił długą, czarną brodę; miał głęboko osadzone, ciemne oczy. W ruchach i postępowaniu działający w zastanowieniu, miał w sobie coś z patriarchów Wschodu” – pisał o bracie.

W 1917 r. Stanisław wstąpił do seminarium w Żytomierzu, ale rewolucja sprawiła, że wraz z innymi alumnami przeniósł się do Tarnowa. Tam święcenia diakonatu otrzymał w maju 1923 r., a dwa miesiące później – kapłańskie w Buczaczu, w diecezji kamienieckiej. Mimo zdolności matematycznych, przyrodniczych i rysunkowych, zdobytych jeszcze w średniej szkole handlowej w Kamieńcu Podolskim, pozostał skromny, a talenty wykorzystywał z myślą o innych.

 


BRODA KONSPIRATORA

Jeszcze w seminarium pragnął poświęcić się sprawie pojednania Kościołów katolickiego i prawosławnego. Po święceniach miał zamiar szerzyć posługę duszpasterską w ZSRS, zwłaszcza w Kazachstanie, gdzie mieszkało wielu Polaków, a nie było kapłanów.

– Wykształcił się na felczera, ale fach miał być tylko przykrywką dla planowanej działalności apostolskiej w głębi Rosji. Zakładał, że jako lekarz nawiąże kontakt z różnymi warstwami społecznymi. I udało mu się to, ale w obozie w Uchcie – mówi ks. Krakowczyk. – Być może jego zdolności i posługa w obozowym szpitalu uchroniły go przed anonimową śmiercią.

Wymarzony wyjazd w głąb Rosji okazał się niemożliwy. Ksiądz Szulmiński wstąpił na KUL, gdzie w 1927 r. uzyskał stopień licencjata teologii. Przez rok mieszkał pod jednym dachem z ks. Stefanem Wyszyńskim.

W środowisku lubelskim szerzył zainteresowanie tematem zjednoczenia Kościoła i nie ustawał w staraniach o wyjazd na Wschód. Wkrótce zaczął wykładać teologię porównawczą w seminarium w Łucku. W 1928 r. wstąpił do pallotynów w Ołtarzewie. Prosił władze zakonu o pozwolenie na przekroczenie tajnego przejścia przez granicę polsko-sowiecką. Wiedział, że groziła za to śmierć – ale gotów był ją ponieść dla pojednania chrześcijańskiego.

Długa, czarna broda miała ukryte znaczenie: w razie zdekonspirowania jego działalności w głębi Rosji miałby ją zgolić i przez to stać się mniej rozpoznawalny. O zgodę na nią musiał prosić przełożonych. Zarówno zakon, jak i Stolica Apostolska kazały mu jednak działać na miejscu i czekać na możliwość wyjazdu.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 stycznia

 Jezus głosił Ewangelię o królestwie
i leczył wszelkie choroby wśród ludu.

Dziś w Kościele: środa, II tydzień zwykły, wspomnienie św. Wincentego Pallottiego, prezbitera albo św. Wincentego, diakona i męczennika
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 1Sm 17,32-33.37.40-51; Ps 144 (143),1b-2.9-10; Mk 3,1-6
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -