4 lutego
sobota
Andrzeja, Weroniki, Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ks. Oder: Oskarżanie Jana Pawła II o zamiatanie pod dywan spraw pedofilskich przeczy faktom (wywiad)

Ocena: 4.8
620

- Oskarżanie Jana Pawła II o sprzyjanie czy „zamiatanie pod dywan” przestępstw na tle pedofili jest zupełnym absurdem, a przede wszystkim przeczy faktom – mówi w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną ks. prof. Sławomir Oder, postulator jego procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego.

Marcin Przeciszewski, KAI: Księże Prałacie, w przestrzeni publicznej stawiane są pytania czy proces beatyfikacyjny Jana Pawła II nie rozpoczął się zbyt wcześnie. Jakie były motywy decyzji Benedykta XVI z maja 2005 r. o pominięciu prawno-kanonicznej normy nakazującej 5 lat jakie muszą upłynąć od śmierci danej osoby, do rozpoczęcia jej procesu beatyfikacyjnego?

Ks. Sławomir Oder: Decyzja o dyspensie od 5-letniego okresu oczekiwania została ogłoszona przez Benedykta XVI już 13 maja 2005 r. podczas spotkania z kapłanami diecezji rzymskiej. Miała ona podstawy w powszechnym przekonaniu o świętości Jana Pawła II, wyrażanym choćby podczas jego pogrzebu w haśle: „Santo subito!”. Zresztą przez ostatnie tygodnie życia Jana Pawła II Plac św. Piotra wypełniony był ludźmi, którzy chcieli być przy człowieku, którego uważali za świętego. Byłem z nimi. Pamiętam te modlitwy a później moment, kiedy ogłoszono, że papież umarł. Najpierw zapanowała cisza, a potem ogromny aplauz. Była to cześć oddana wielkiemu papieżowi i przekonanie, że doświadcza już on chwały niebios. Ja sam w chwili śmierci Jana Pawła II nie potrafiłem modlić się za niego, a raczej prosiłem Papieża, aby pamiętał o mnie i zaniósł przed Boży tron intencje, które miałem w sercu.

Po śmierci Jana Pawła II Rzym był zalany pielgrzymami z całego świata. Byliśmy świadkami zjawiska, które Kościół odczytuje jako przekonanie o świętości (fama sanctitatis). I to właśnie ono stanowi podstawowy warunek do rozpoczęcia starań o beatyfikację. A kiedy rozpoczynało się konklawe, to kard. Jozef Tomko zainicjował petycję, zawierającą prośbę do przyszłego papieża o natychmiastowe rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. A jednym z jej sygnatariuszy był kard. Ratzinger. Trudno, aby zmienił swe zdanie po wyborze na Biskupa Rzymu.

Jeśli ktoś dziś formułuje zarzut, że rozpoczęcie tego procesu beatyfikacyjnego nastąpiło za szybko, to odpowiem, że każdy proces beatyfikacyjny ma dwa wymiary. Wymiar ludzki, związany z przekonaniem ludzi o świętości danej osoby. I to właśnie powszechne przekonanie o świętości uruchamia te wszystkie mechanizmy i kanoniczne formalności przewidziane przez Kościół, na które składa się proces beatyfikacyjny. A drugim wymiarem jest wymiar nadprzyrodzony, co wyraża się w interwencji „z góry”. A jest nim cud za wstawiennictwem kandydata na ołtarze. Gdyby w przypadku Jana Pawła II nie było owego „przynaglenia z góry”, to proces ten pomimo, że rozpoczął się tak szybko, mógłby się zatrzymać choćby przez brak cudu. A uzdrowienie Francuzki, s. Marie-Simon Pierre z choroby Parkinsona, miało miejsce niecałe dwa miesiące po śmierci Jana Pawła II. Nie znam drugiego przypadku, kiedy cud nastąpiłby tak wcześnie. Bardzo często trzeba było czekać wieki.

Kwestionowana jest też rzetelność procesu beatyfikacyjnego Karola Wojtyły. Mówi się, że istotni świadkowie zostali pominięci, np. dr Wanda Półtawska, bliska przyjaciółka Papieża. Dlaczego?

Oskarżenia, które padły o wyeliminowanie pewnych postaci, a wśród nich dr. Wandy Półtawskiej, nie odpowiadają prawdzie.

Jak to? Na jakiej więc podstawie byli powoływani świadkowie?

Faktem jest, że Jan Paweł II utrzymywał systematyczne kontakty z setkami osób w różnych krajach i nie sposób było ich wszystkich powołać na świadków w procesie. Trzeba było dokonać wyboru, wedle pewnych jasnych kryteriów. Kryteria doboru świadków wyznaczają kwestie, które stanowią przedmiot studiów w czasie procesu beatyfikacyjnego. Pierwszą sprawą jest to jak żył kandydat na ołtarze. Tu kluczem wyboru było zaproszenie osób związanych z Karolem Wojtyłą w różnych okresach jego życia, a także z różnymi środowiskami, z którymi utrzymywał kontakty. Następna kwestia dotyczy heroiczności cnót. Jako świadków szuka się osób, które miały okazję uczestniczyć w sytuacjach, w których przejawiała się jego postawa w sensie doskonałości moralnej, definiowana jako realizacja chrześcijańskich cnót w stopniu heroicznym. A trzecim badanym elementem jest opinia o świętości. Świadkami mogą być osoby, które może nawet nigdy nie miały okazji spotkać Papieża osobiście, ale były do głębi przekonane o jego świętości.

Istnieje też grupa świadków, którzy powoływani są z urzędu. Delegat biskupi ma obowiązek dodać do listy świadków, także pewne osoby z urzędu, np. osoby, których związki z osobą sługi Bożego pojawiły się podczas prowadzonych przesłuchań świadków lub w następstwie przeprowadzonych przez komisję historyczną kwerend archiwalnych.

A trzecią kategorią świadków są osoby, które same się zgłosiły. Przed rozpoczęciem procesu publikowany jest edykt, w którym wszystkie osoby mające dokumenty bądź ważne sprawy do zakomunikowania przed trybunałem beatyfikacyjnym, są zobowiązane do stawienia się. Są to tzw. świadkowie spontaniczni. W procesie Jana Pawła II edykt został opublikowany w „Osservatore Romano”oraz wywieszony w wielu kościołach. Ukazał się także w języku polskim i został wywieszony w kurii rzymskiej i krakowskiej. Rozpoczęcie procesu było faktem powszechnie znanym. W odpowiedzi na opublikowanie edyktu do trybunału zgłosiło się kilka osób. Nie rozumiem tych, którzy dziś twierdzą, że nie mogli wziąć udziału w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Mogli, ale się nie stawili i nie przesłali do trybunału żadnych dokumentów.

W sumie ilu było świadków, którzy złożyli zeznania przed trybunałem beatyfikacyjnym?

Przeszło 120. W procesie rzymskim było ich 93, a w procesie rogatoryjnym prowadzonym w Krakowie 25. Do tego trzeba jeszcze doliczyć członków komisji historycznej.

A jakich najbardziej znanych bądź spektakularnych świadków możemy wymienić?

Nie mogę tego zrobić, gdyż jest to objęte tajemnicą procesową.

Coraz częściej wysuwany jest zarzut, że cień na świętości Jana Pawła II kładzie jego zbyt pobłażliwy stosunek do kwestii wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele. Czy i na ile sam trybunał, bądź promotor sprawiedliwości postawili sobie takie pytanie? Czy sprawa ta została przebadana?

Prawda jest taka, że temat ten został podjęty w trakcie trwania procesu. O potrzebie jego poważnego potraktowania była mowa już na samym początku na spotkaniach grupy ekspertów, która miała mi pomóc we wskazaniu płaszczyzn badań, jakie należało podjąć. W jej skład weszły osoby z bardzo wysokiej półki: ze świata nauki, polityki oraz mediów. Były to zarówno osoby świeckie jak i kapłani. Żadna z tych osobistości nie widziała problemu w podejściu Jana Pawła II do kwestii nadużyć seksualnych. Podkreślano konieczność badań źródłowych, aby nie było wątpliwości co do uczciwości Jana Pawła II w tej sferze.

W czasie procesu temat ten został podjęty pomimo pewnych trudności metodologicznych. Polegały one na braku bezpośredniego dostępu do zbiorów archiwum watykańskiego, zawierającego dokumenty z ostatnich lat. Po prostu się ich nie udostępnia. Może to nastąpić dopiero po kilkudziesięciu latach. Ale do rozwiązania tego problemu została powołana komisja historyczna w ramach prowadzonego procesu. Komisja sformułowała listę pytań, które zostały przekazane najpierw Kongregacji Spraw Świętych, która skierowała je do odpowiednich organów Stolicy Apostolskiej z prośbą o przeprowadzenie kwerendy. Chodziło głównie o Sekretariat Stanu, gdyż tam znajdują się archiwa i tam są zaprzysiężeni archiwiści, którzy są kompetentni w dokonywaniu rzetelnej kwerendy. Były to między innymi pytania dotyczące stosunku Jana Pawła II do kwestii pedofilii i związanych z tym problemów w Kościele amerykańskim czy anglosaskim jak również związane z postacią Maciela Degolado, założyciela Legionistów Chrystusa. W ślad za tym, pracownicy archiwum, dokonali kwerendy dokumentów. Po kilku miesiącach otrzymaliśmy formalną odpowiedź.

Potwierdzała ona przekonanie, że Jan Paweł II jest człowiekiem, który pozostaje poza jakimikolwiek podejrzeniami dotyczącymi matactw w tej dziedzinie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lutego

Sobota, IV tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter