11 kwietnia
niedziela
Filipa, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Biblia łączy czy dzieli?

Ocena: 0
664

 

Gdyby doszło do „idealnego” tłumaczenia Biblii, to kwestia podziałów religijnych mogłaby zniknąć?

„Idealne”, to znaczy wspólne i zgodne tłumaczenie Pisma Świętego dokonane przez chrześcijan i wyznawców judaizmu, jest niemożliwe. Żydzi odrzucają Stary Testament jako pojęcie i rzeczywistość obejmującą księgi deuterokanoniczne. Ale nie tylko to! Gdy skupimy się jedynie na Biblii Hebrajskiej, patrzymy na nią, mówiąc obrazowo, przez zupełnie odmienne okulary: z Chrystusem albo bez Chrystusa, a właściwie wbrew Chrystusowi. To dwa radykalnie odmienne podejścia, które są nie do pogodzenia ze sobą. Ponadto judaizm ortodoksyjny zakazuje swoim wyznawcom jakichkolwiek religijnych kontaktów z chrześcijanami. Zabrania im wspólnej modlitwy z wyznawcami Chrystusa oraz wspólnego czytania i rozważania ksiąg świętych. Z tego powodu „dialogowe” kontakty chrześcijan odbywają się tylko z Żydami liberalnymi albo reformowanymi, którzy nie mają wielkiego wpływu na tradycyjną religijność żydowską.

 

Udało się jednak dokonać ekumenicznego przekładu Pisma Świętego…

Ekumeniczny przekład Pisma Świętego w pewnym stopniu połączył przedstawicieli wyznań chrześcijańskich: katolików, prawosławnych i protestantów. Powstał z jednej strony jako przedsięwzięcie naukowe, akademickie, a z drugiej jako wyraz pragnienia ekumenizmu. Miarą wartości dla tego przekładu byłoby, gdyby wszystkie trzy wyznania: katolickie, prawosławne i protestanckie wprowadziły go do swojej liturgii. Gdyby więc z tego wspólnego tłumaczenia Biblii korzystano w czytaniach mszalnych, przy sprawowaniu sakramentów świętych czy na katechezie – wtedy można byłoby powiedzieć, że doszło do znamiennego konsensusu. W obecnej sytuacji przekład ten można określić mianem „życzliwego eksperymentu”. Dowodzi on, że podejmowane są próby ekumenizmu, ale do pełnego porozumienia wciąż jest bardzo daleko i wątpliwe, by kiedykolwiek do niego doszło. Na razie musimy poprzestać na budowaniu jedności w różnorodności.

 

Daleko do zgody, bo jest inne podejście do prawdy?

Podejście do prawdy dzieli nas przede wszystkim z wyznawcami judaizmu. Jest to kwestia aksjologii, a więc określonego systemu wartości. Poza tym w Kościele katolickim, a także w prawosławiu, dominuje struktura wertykalna, pionowa. Funkcjonuje Urząd Nauczycielski Kościoła z papieżem na czele, a biskupi, kapłani i wierni są zobowiązani w sumieniu przyjąć prawdy wyznawane przez Kościół. W judaizmie i wśród protestantów takiego autorytetu i takiej struktury wertykalnej – hierarchicznej – nie ma. Każdy „dla siebie” jest pastorem czy rabinem, wobec czego istnieje daleko większa przestrzeń swobody. Nie mówię „wolności”, lecz „swobody”, co znajduje wyraz w subiektywnym podejściu do prawdy i subiektywnej interpretacji tekstów biblijnych. Wprawdzie istnieją ramy, poza które wyjść nie można, ale często dzieje się tak, że każdy ma swoją prawdę. Zatem jeden rabin czy pastor zupełnie nie zgadza się z drugim rabinem czy pastorem. Bywa, że jeden naucza czegoś zupełnie innego niż to, czego naucza drugi. W Kościele katolickim akcentuje się dociekanie prawdy, a chociaż nie jesteśmy jej posiadaczami, to jednak wiemy, że ona istnieje.

 

A jednak w ramach spotkań ekumenicznych i międzyreligijnych wspólnie celebrujemy Słowo Boże. Jak to się ma do różnic, o których Ksiądz Profesor mówi?

Wspólne spotkania łączą nielicznych przedstawicieli różnych wyznań chrześcijańskich. Od pewnego czasu jeszcze bardziej nagłaśniane są inicjatywy spotkań chrześcijańsko-żydowskich. Są one nagłaśniane też w mediach, mają jednak charakter doraźnej akcyjności. Ten, kto chce naprawdę wejść w rzeczywistość dialogu i ekumenizmu, powinien poczynić postanowienie, że będzie systematycznie czytać Pismo Święte. W tym roku Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan zbiega się z Niedzielą Słowa Bożego. Przypomina ona, że czytanie i poznawanie Biblii nie może mieć formy akcyjności zawężonej do jednego dnia czy tygodnia w roku. Potrzeba systematyczności, wytrwałości i świadomości, że Pismo Święte pogłębia naszą wiarę i może skutecznie odmienić nasze życie.

 

W jaki sposób powinniśmy czytać Pismo Święte?

Katolicy powinni czytać katolickie wydania Biblii, odpowiednio przygotowane i dla nich przeznaczone. Zalecam systematyczną lekturę, rozdział po rozdziale, księga po księdze. Sądzę, że otwieranie Pisma Świętego na losowo wybranej stronie i szukanie w ten sposób przesłania dla siebie ma coś z magii. Usiłuje bowiem wymusić na Bogu, żeby mi w tej chwili, koniecznie powiedział to, czego potrzebuję, zwalniając mnie z samodzielnego myślenia i odpowiedzialnego decydowania o sobie.

Czytając codziennie jeden rozdział, w ciągu 4-5 lat przeczytamy całą Biblię. Wtedy sprawdzi się starożytna zasada: „Scriptura crescit cum legente” – „Pismo wzrasta z tym, kto je czyta”. Im bardziej systematycznie je czytam, tym lepiej je rozumiem i tym większe błogosławione owoce mi przynosi. Wymaga to hartu ducha i wytrwałości, czego większości z nas po prostu brakuje. Ten, kto jest systematyczny, wytrwały i prawdziwie kocha Słowo Boże, w ciągu swego życia mógłby kilkakrotnie przeczytać cały Stary i Nowy Testament.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter