19 września
wtorek
Januarego, Konstancji, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Abp Górzyński: Orędzie z Gietrzwałdu przekracza ramy epoki

Ocena: 0
759

– Orędzie z Gietrzwałdu to niezwykły dialog zwykłych ludzi z Matką Bożą, rzadko spotykany w innych objawieniach – mówi KAI abp Józef Górzyński.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Metropolita warmiński wyjaśnia, że wyjątkowość tych objawień polega także na tym, że poprzedzają one dokonania Soboru Watykańskiego II, szczególnie jeśli chodzi o zwrócenie uwagi na wagę i rolę życia sakramentalnego.

 

Marcin Przeciszewski (KAI): Księże Arcybiskupie, trwają obchody 140. rocznicy objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Jakie jest ich przesłanie na dziś, dla każdego z nas?

Abp Józef Górzyński: Orędzie Matki Bożej z Gietrzwałdu ma bardzo uniwersalny charakter, zdecydowanie przekraczający ramy epoki czy regionu, w którym się zdarzyły. Matka Boża – tak jak w innych swych objawieniach – wzywa nas do głębokiej przemiany życia, do nawrócenia i do modlitwy, w tym do częstej modlitwy różańcowej. Wyjaśnia, że w tej modlitwie każdy się odnajdzie, niezależnie od wieku czy poziomu intelektualnego. Jest to wspólny mianownik wszystkich objawień maryjnych.

Objawienia w Gietrzwałdzie mają miejsce 19 lat po objawieniach Matki Bożej z Lourdes i o 40 lat wyprzedzają objawienia fatimskie. Ale szczególnym wątkiem przesłania z Gietrzwałdu jest zwrócenie uwagi na wagę i rolę życia sakramentalnego.

 

Maryja tłumaczy ponoć, że Eucharystia jest o wiele ważniejsza od odmawiania różańca?

Mimo, że Maryja apeluje o systematyczne odmawianie różańca, to kiedy pada pytanie, czy lepiej jest iść na Mszę świętą czy odmówić różaniec, odpowiada, iż Msza święta jest najważniejsza. Zwraca uwagę, aby uczestnictwa we Mszy świętej nie zastępować niczym innym. Mówi konkretnie: "Wpierw proszę, abyście uczestniczyli we Mszy świętej, a później odmawiali różaniec. Msza świętej jest ważniejsza niż różaniec!"

Warto przypomnieć, że jest to rok 1877, kilkadziesiąt lat przed Soborem Watykańskim II, kiedy świadomość sakramentalnego wymiaru życia Kościoła była o wiele mniejsza niż dziś. Orędzie Matki Bożej z Gietrzwałdu jest uprzedzające wobec tego, co po latach zdarzy się w Kościele podczas Soboru Watykańskiego II. Jest to jedno ze zdumień, jakie wywołuje lektura treści tych objawień.

 

Kim są dwie młode dziewczynki, wizjonerki z Gietrzwałdu?

Najpierw, 27 czerwca widzenia doznaje 13-letnia Justyna Szafryńska, a potem dołącza do niej Barbara Samulowska. Jak podają zapisy, gdy na głos dzwonu odmówiła "Anioł Pański", na klonie rosnącym koło plebanii zobaczyła jasność, a w niej biało ubraną postać, siedzącą na złocistym tronie. Gdy dziewczynka odmówiła Pozdrowienie Anielskie, postać podniosła się i wraz z aniołem uniosła się do nieba. Tak rozpoczęły się objawienia Matki Bożej, które trwały do 16 września.

Obie wspomniane dziewczynki pochodzą z polskich, katolickich rodzin. Na takich rodzinach opierał się wówczas Kościół katolicki na Warmii, który – co warto dodać – w tym okresie doświadcza negatywnych skutków Kulturkamfu. W latach 1871-1878, kanclerz Otto von Bismarck usiłował doprowadzić do ograniczenia wpływów Kościoła katolickiego w państwie. Pod wpływem Kulturkampfu zaczęto rugować z Warmii niepokornych kapłanów i zgromadzenia religijne, z wyjątkiem tych, które zajmowały się działalnością charytatywną. Katolicyzm i polskość były tu odgórnie osłabiane i „gaszone”.

Tymczasem Matka Boża objawiając się w Gietrzwałdzie w 1877 r., zaczyna – jak wiemy – mówić "po polsku". Nie jest to całkiem ścisłe, gdyż Maryja mówi w języku zrozumiałym dla tutejszych Polaków, czyli w gwarze warmińskiej. A jest to gwara, która ma swoje podłoże w języku polskim, ale z dużymi naleciałościami niemieckimi. Powstała ona w naturalny sposób w tym „tyglu kulturowym”, z jakim mamy do czynienia przez wieki na Warmii. Jest to ziemia spotkania kultur, języków i konfesji, które potrafiły tu żyć w sposób pokojowy, tworząc wspólną kulturową przestrzeń.

Dlatego, kiedy mówi się, że "Matka Boża mówiła po polsku", nieco boli to rodowitych Warmiaków jako wyraz niedostrzegania ich rodowitej, warmińskiej mowy. Jest to pewien skrót myślowy, którego używał nawet kard. Karol Wojtyła podczas odchodów stulecia objawień w Gietrzwałdzie. Warto dodać, że ten lokalny język ma bogatą literaturę religijną.

Ogromną i pozytywną rolę w recepcji objawień w Gietrzwałdzie, poprzez właściwe towarzyszenie widzącym, odegrał miejscowy proboszcz ks. Augustyn Weichsel. Był Niemcem, ale otwartym na Polaków i świetnie mówił po polsku. Przez trzy niedziele w miesiącu głosił polskie kazania, za co był zresztą szykanowany przez władze pruskie.

 

Objawienia w Gietrzwałdzie mają inny niezwykły wymiar. Matka Boża nie tylko przekazuje swe orędzie za pośrednictwem wizjonerek, ale też odpowiada na pytania zwykłych ludzi.

Matka Boża ukazuje się 160 razy, w sumie jest to bardzo dużo. Najpierw – jak już powiedzieliśmy – jest to wezwanie do pogłębienia życia duchowego i odmawiania różańca, ale następnie odpowiada na pytania, przekazywane za pośrednictwem wizjonerek. Jest to niezwykły dialog zwykłych ludzi z Matką Bożą, rzadko spotykany w innych objawieniach. Lud Boży przybywa ze swoimi codziennymi problemami A dotyczą one tego, co im jest bliskie, konkretnych sytuacji życiowych. Są oni reprezentacją całego przekroju społeczeństwa, co do wieku i wykształcenia oraz statusu społecznego.

 

O co konkretnie pytają ludzie Matkę Bożą?

Pytania są bardzo "życiowe". Dotykają często prozaicznych spraw. Coś się zdarzyło w rodzinie i ktoś stawia bardzo konkretne pytanie. Czy np. ta osoba, która zachorowała bądź odeszła z zakonu, co się z nią będzie działo? Odpowiedzi Maryi stanowią przykład pedagogii wskazującej, w jakim kierunku życie chrześcijanina winno się rozwijać. Te dialogi spisane są dzień po dniu. Jest to znakomity materiał, przypominający czasami "Dzienniczek" s. Faustyny.

Ktoś pyta, jak odnosić się do osób, które trwają w nałogu? Ze strony Matki Bożej pada odpowiedź, która jest wezwaniem do radykalnej przemiany. Maryja wzywa całą społeczność, aby poprzez wsparcie duchowe, ale także konkretną pracę i duchową mobilizację, podejmowała walkę z tymi wadami. Cały czas powtarza, że człowiek musi się zmieniać i to nie wedle takiego czy innego programu, ale wedle klucza Ewangelii. Wskazuje zawsze na Chrystusa, wedle przesłania Maryi podczas cudu w Kanie Galilejskiej: "Uczyńcie, co Syn mój wam powie!"

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły