22 września
sobota
Tomasza, Maurycego, Joachima
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Świadectwo prawdy

Ocena: 4.85
2795

Piłatowe pytanie: „Cóż to jest prawda?” nie musi być przejawem cynizmu. Odpowiedź na nie może stanowić klucz do zrozumienia nie tylko posłannictwa Chrystusa, ale także ostatnich sporów polsko-żydowskich. Tak się bowiem składa, że Chrystus i Piłat reprezentowali po ludzku dwa różne światy, w których rzymskie i greckie rozumienie prawdy nie pasowało do tego, jak prawdę pojmowali Żydzi.

W cywilizacji grecko-rzymskiej prawda jest zgodnością naszego myślenia i mówienia z faktami i obiektywnym stanem rzeczywistości. Prawdę się odkrywa jako istniejącą niezależnie od naszej woli i akceptacji. W kulturze żydowskiej zaś prawda ma charakter intencjonalno-moralny. Prawdziwe jest to, co jest uznawane za słuszne i podporządkowane dobru. Nieprawdziwe zaś będzie to, co mu nie służy, choćby miało uzasadnienie w faktach. Ostatecznym punktem odniesienia w odróżnianiu prawdy od fałszu jest dla religijnego Żyda najwyższe dobro, którym jest Bóg. Dla człowieka niewierzącego, ale tkwiącego w mentalności żydowskiej, takim punktem odniesienia pozostaje własne „ja”, czego konsekwencją będzie uznanie, że każdy ma swoją prawdę. Dla syjonisty kryterium uznania czegoś za prawdziwe będzie dobro Żydów i państwa Izrael.

W rozbieżnościach między żydowskim i europejskim podejściem do prawdy mógł się pogubić nie tylko Piłat. Gubi się w nich także wielu współczesnych polityków, dziennikarzy. Bo jak rozumieć słowa premiera Izraela Beniamina Netanjahu, który podczas wizyty w Niemczech w październiku 2015 r. odpowiedzialnością za Holokaust obciążył… Palestyńczyków? Albo niedawną prowokację byłego ministra finansów Izraela Yaira Lapida o jego babci, którą rzekomo mieli zamordować Polacy razem z nazistami? W odpowiedzi na pytania polskich dziennikarzy, jak to możliwe – wobec faktów, że żadna z babć Lapida nie straciła życia podczas Holokaustu – zaległo milczenie. Podobnie jest z prowokacją izraelskiego dziennikarza Ronena Bergmana wobec premiera Mateusza Morawieckiego w Monachium. Jak to możliwe – pytają Polacy – żeby jego matka, rzekomo odznaczona przed wojną przez polskiego ministra edukacji, ratowała swoich krewnych przed Polakami, skoro podczas Holokaustu miała, jak sam gdzie indziej stwierdził, zaledwie pięć lat? Tutaj też nie należy spodziewać się odpowiedzi. Ale prowokacja się udała. Bo nie o fakty chodziło. Władze Izraela zdobyły argument do ataków na Morawieckiego i na Polskę. A zbrodnicza działalność choćby żydowskiej organizacji „Żagiew”? Choć była faktem, to w żydowskim rozumieniu nie jest prawdą.

Gdzie więc jest sens merytorycznego dialogu w sprawach historycznych między Polakami i Żydami? Zresztą – czy strona izraelska w ogóle takiego dialogu potrzebuje? Do dnia oddania do druku naszego tygodnika Izrael nie powołał nawet swoich przedstawicieli do wspólnego zespołu ds. dialogu prawno-historycznego, choć po polskiej stronie wszystko jest gotowe od dwóch tygodni. Nasza sytuacja coraz bardziej przypomina „rozmowę z radiem”.

Nie oznacza to bynajmniej, że w obronie naszego dobrego imienia nie możemy nic zrobić. Po pierwsze, jak radzi mój żydowski przyjaciel, kochający Polskę, nasz głos powinien być głosem pomordowanych podczas Holokaustu. Powinniśmy choćby wydawać w powszechnie rozumianych językach pozostawione przez nich zapiski i wspomnienia. One przemawiają na naszą korzyść. Po drugie, trzeba przypominać, że żaden inny naród podczas ostatniej wojny nie zrobił dla Żydów więcej niż Polacy. Temu nie zaprzeczają nawet Żydzi. Po trzecie, powinniśmy bardziej upamiętniać Polaków ratujących Żydów. Jak dotąd jedyny taki pomnik został odsłonięty przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Łodzi w roku 2009, z inicjatywy Jerzego Kropiwnickiego. W ubiegłym roku kaplicę upamiętniającą polskich Sprawiedliwych otwarto w Toruniu z inicjatywy o. Tadeusza Rydzyka. Taką funkcję pełni też Muzeum Ulmów w Markowej. Wciąż nie ma pomnika w miejscu stracenia rodziny Kowalskich w Ciepielowie. A już prawdziwym skandalem jest brak takiego pomnika w Warszawie, choć został przez rząd zapowiedziany w roku 2001 i ostatecznie miał być gotowy w roku 2015!

Ma rację prof. Kazimierz Dadak, pisząc w tym numerze „Idziemy”, że naszym celem nie powinno być samo tylko odparcie oskarżeń o udział w Holokauście, ale zdobycie zasłużonego uznania w świecie za to, co Polacy robili dla Żydów, gdy największe światowe potęgi zawiodły.

 

***

Testimony to the Truth

Pilate’s question ‘What is truth?’ does not have to be a symptom of cynicism. The answer to the question may be the key to understanding not only Christ’s message but also to the recent Polish-Jewish disputes. It so happens that in human terms Jesus and Pilate represented two different worlds, in which the Roman and Greek understanding of the truth did not match the way Jews conceived the truth.

In the Greek and Roman civilization the truth is conformity of our thinking and speaking with facts and with the objective state of reality. The truth is discovered as existing independently of our will and acceptance. Whereas in Jewish culture the truth has an intentional and moral character. True is what is considered right and subordinated to good. While untrue will be what does not serve good, even if it is justified by facts. For a religious Jew the ultimate reference point to distinguish true from false is the supreme good, which is God. For a nonbeliever, yet remaining in Jewish mentality, such a reference point will be the person’s own ‘I’. This results in the belief that everybody has his or her own truth. For a Zionist the criterion for considering something true will be the good of Jews and of the State of Israel.

It is not only Pilate who could get lost in the divergence between the Jewish and the European approaches to the truth. So do many contemporary politicians and journalists. Because how should we understand the Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu’s words, who during his visit to Germany in October 2015 placed the responsibility for Holocaust on Palestinians?! Or a recent provocation of Israel’s former Minister of Finance Yair Lapid about his grandmother, purportedly murdered by Poles together with Nazis? A silence fell after a question from Polish journalists how that was possible given that neither of Lapid’s grandmothers lost her life in Holocaust. Similar was Ronen Bergman’s provocation aimed at Prime Minister Mateusz Morawiecki in Munich. How was it possible, Poles ask, for the former’s mother, reportedly decorated by a Polish Minister of Education before the war, to save her relatives from Poles if during the Holocaust, as he declared, she was only five years old? Neither here should we expect an answer. But the provocation came off. It was not about facts, after all. Israeli authorities found an argument to attack Morawiecki and Poland. And, for example, the criminal activity of a Jewish organization named Żagiew[1]? Although it was a fact, in the Jewish understanding it is not true.

Therefore what sense does a matter-of-fact dialogue on historic matters between Poles and Jews make? Besides, does the Israeli side need such a dialogue at all? Our situation is more and more like ‘talking to a radio’.

Yet this in no way means that there is nothing we can do to defend our good name. Firstly, as my Jewish Poland-loving friend recommends, our voice should be the voice of those who perished in the Holocaust. For one thing, we should start publishing their notes and memories in widely spoken languages. Their testimonies speak in our favour. Secondly, we have to remind the world that during World War Two no other nation did more for Jews than Poles. This is something that not even Jews deny. Thirdly we should commemorate the Poles saving Jews more. So far the only such monument was unveiled by President Lech Kaczyński in Łódź on Jerzy Kropiwnicki’s[2] initiative in 2009. Last year a chapel near Radio Maryja[3] commemorating the Polish Righteous was opened in Toruń. The museum named after the Ulm family in Markowa[4] also serves that purpose. A monument on the Kowalski family[5] execution site in Ciepielów is still missing. And the lack of such a monument in Warsaw, although the government announced it in 2001 to be ready in 2015, is a real scandal.

Professor Kazimierz Dadak, one of the contributors to this issue of Idziemy, is right as he writes that our goal should not only be refuting the charges of participation in the Holocaust but also winning the credit we deserve in the world for what Poles did for Jews, when the world’s biggest powers failed.

[1] A Polish word for firebrand (translator’s note)

[2] Jerzy Kropiwnicki A Polish politician and economist, Mayor of the City of Łódź (translator’s note)

[3] Poland’s nationwide Catholic radio (t. n.)

[4] The Museum of Poles Rescuing Jews during World War Two (t. n.)

[5] One of the families executed by Germans for helping Jews (t. n.)

 

Idziemy nr 8 (646), 25 lutego 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI