27 października
wtorek
Iwony, Sabiny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pojedynek o świat

Ocena: 0
1839

Niemniej najważniejszy sukces, jaki w tych negocjacjach odniosła administracja Trumpa, dotyczy możliwości wypowiedzenia USMCA. W przypadku, gdyby któryś z sygnatariuszy podpisał umowę o wolnym handlu z państwem, którego gospodarka nie jest „gospodarką wolnorynkową”, Stany Zjednoczone mają prawo wystąpić z USMCA. Mówiąc wprost, w zamian za utrzymanie dostępu do rynku USA, Kanada i Meksyk wyzbyły się części swej suwerenności. W praktyce USA będą w przyszłości posiadać prawo weta wobec umów o wolnym handlu, które ich partnerzy z USMCA będą zawierać. Jest to sytuacja bez precedensu w stosunkach międzynarodowych – do tej pory członkowie stref wolnego handlu mieli zupełną swobodę zawierania podobnych umów z wszystkimi innymi państwami. Nie bez powodu tym osiągnięciem chwalił się amerykański sekretarz skarbu Wilbur Ross, odpowiednik polskiego ministra gospodarki.

 

Albo my, albo Chiny

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Otóż krajem, o którym przedstawiciele obecnej amerykańskiej administracji nieustannie wyrażają się jako o gospodarce „niewolnorynkowej”, są Chiny. Groźba wystąpienia z NAFTA i późniejsze kroki, nałożenie ceł, wymusiły na Kanadzie i Meksyku opowiedzenie się: albo wybierają suwerenność w zakresie współpracy z Chinami, albo dostęp do rynku USA. W kolejce do dokonania podobnego wyboru stoją Japonia i UE. Także i w ich przypadku Stany Zjednoczone zastosowały nacisk w postaci już nałożonych ceł i groźby wprowadzenia dalszych.

Biorąc pod uwagę, że dla gospodarki Niemiec przemysł samochodowy jest kluczowy, dla UE zaś interesy Niemiec są über alles, można przypuszczać, że i w tym zakresie prezydent Trump będzie mógł pochwalić się sukcesami. Japonia jest bardzo zależna od USA politycznie i wojskowo (parasol atomowy), więc w niedługim czasie będzie musiała skończyć z polityką lawirowania pomiędzy obecnymi największymi potęgami. Zatem najbliższe miesiące wykażą, czy Donaldowi Trumpowi uda się zbudować szeroką antychińską koalicję łączącą Amerykę Północną, UE i Japonię.

Dla Europy i Japonii stawka jest ogromna. Chiny to jest bez wątpienia największy rynek zbytu przyszłości. Kraj ten ponad czterokrotnie przewyższa USA pod względem liczby ludności i, biorąc pod uwagę jego tempo rozwoju, niebawem może stać się ważniejszy z gospodarczego, a także politycznego i wojskowego punktu widzenia. Można powiedzieć, że to ostatni moment, kiedy USA mogą zahamować, jeśli nie powstrzymać marsz Chin do dominacji nad Azją, a potem Afryką i Ameryką Południową. Już obecnie Chiny są ważniejszym od USA czy UE partnerem handlowym dla większości krajów tych kontynentów.

Na naszych oczach rozgrywa się pasjonujący, a zarazem niesłychanie groźny pojedynek o panowanie nad światem. Stany Zjednoczone montują ogólnoświatową antychińską koalicję, i proces ten ma charakter niekoniecznie dobrowolny. Donald Trump w praktyce stosuje zasadę: „kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam”. Nawet tak dużych graczy na światowej scenie politycznej jak UE stawia się przed wyborem: albo my, albo Chiny.

 

I sprawa polska

Przypadek Kanady i Meksyku stanowi istotny przykład dla innych. Przed prawie ćwierć wiekiem kraje te zawarły porozumienie sądząc, że w grę wchodzą wzajemne korzyści, natomiast dziś, gdy ich gospodarki są dużo bardziej zintegrowane z amerykańską, czyli gdy państwa te są jeszcze bardziej zależne od USA, wymaga się od nich jednostronnych ustępstw. Donald Trump, w przeciwieństwie do Billa Clintona, nie gra roli dobrego Wujka Sama, ale bezwzględnie domaga się korzyści w ramach polityki America first.

Owszem, okoliczności są odmienne, powraca okres zimnej wojny (oby tylko zimnej), tym razem z Chinami. Kraj Środka to jest bez porównania groźniejszy przeciwnik, niż był Związek Sowiecki, bo ma zdecydowanie większy potencjał demograficzny, jego polityka gospodarcza zaś jest niezwykle skuteczna. Niemniej można by sobie wyobrazić równie skuteczną, a bardziej subtelną grę ze strony Waszyngtonu, politykę, w której używa się nie tylko kija, ale i marchewki.

Oczywiście, perypetie związane z renegocjacją NAFTA i zwrotem w polityce zagranicznej USA pod hasłem America first niosą w sobie ważne nauki dla Polski. Nasze stosunki z USA muszą być obliczone na bardzo długą metę. Musimy wypracować taką strategię, w ramach której nawet najbardziej niezwykły zwrot w amerykańskiej polityce nie byłby dla nas tak niemiłym zaskoczeniem, jakim dla Kanady i Meksyku była groźba rozwiązania NAFTA i nałożenia ogromnych ceł na najważniejsze towary wywożone do USA. W zamian za utrzymanie strefy wolnego handlu, aczkolwiek już mniej korzystnej, kraje te wyzbyły się części swej suwerenności. Oby za ćwierć wieku Fort Trump i podobne przedsięwzięcia mające na celu obronę naszej niepodległości były dla nas tak samo korzystne, jak jawią się dzisiaj.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 października

Wtorek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 5,21-33; Ps 128,1b-5; Łk 13,18-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter