23 stycznia
niedziela
Ildefonsa, Rajmunda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wielkopostne ożywienie wiary

Ocena: 4.7
940

Żyjemy pod presją światowej pandemii, niejako w stałej wielkopostnej aurze. Na naszych oczach dokonują się dramatyczne przewartościowania w świadomości społecznej, katolicyzm zdaje się tracić na znaczeniu.

fot. xhz

Mamy prawo błagać Boga, by oddalał od nas tego rodzaju próby, by chronił przed zarazami, konfliktami, wojnami. Żebyśmy mogli egzystować w przestrzeni wolnej od tego rodzaju działań i wolnomyślicielskich nadużyć. Budowali rzeczywistość na miarę darów, będących konsekwencją miłości. Tej z nieba i tej z naszej ziemi.

 


WOBEC DRUGIEGO

Żyjemy w wielobarwnych wspólnotach. Tworzymy narody, państwa, federacje, by dzięki nim i własnej pracy rozwijać potencjał zawarty w naszej naturze. W porządku psychologicznym jednak niezbyt chętnie godzimy się na to, że inni ludzie są – w pewnych sferach – od nas szlachetniejsi czy bardziej zdolni. Jakbyśmy zapomnieli, że przecież to nie od sukcesów innych osób zależy nasza osobista wartość. Jej źródło – dlaczego tracimy takie poczucie? – tkwi w stwórczej Bożej miłości. Wszak samemu Bogu jesteśmy drodzy i On, jeszcze przed założeniem świata, wybrał nas i obdarzył niepowtarzalną barwą indywidualności.

Jeżeli nie uczynimy z tego wydarzenia podstawy podejmowanych wyborów i decyzji, nie pozbędziemy się rozżalenia, niepewności, a nawet rozpaczy. Będziemy tkwili w zakłamaniu, o jakim wspomina św. Marek, opowiadając o tym, jak Jezus został zlekceważony przez swoich pobratymców w Nazarecie, nie wyłączając bliskich krewnych, którzy niezbyt przychylnie odnosili się do Niego, tym bardziej że wolał On przebywać w Kafarnaum niż w rodzinnej miejscowości, czego zapewne nie chciano Mu wybaczyć. Nie od dzisiaj wiadomo, że patriotyzm lokalny i rywalizacja przynależą wszystkim ludziom i środowiskom bez wyjątku. Jezus próbował przezwyciężyć ten fatalny stan rzeczy, pozostając w Nazarecie przypuszczalnie kilka dni. Wciąż jednak słyszał: „Leczysz obcych, a nas, swoich, nie chcesz wspomóc?”. I ostatecznie został odtrącony i wygnany z Nazaretu.

Co wydobędziemy z tej historii jako ważne w obecnej chwili? Głównie to, by naukę chrześcijańską interpretowano zgodnie z nauczaniem Kościoła, żeby wierni, wczytując się w słowa Jezusa, odczuwali w głębi swoich serc, że rzeczywiście jest On obecny pośród nich. Należy widzieć w Jezusie kogoś, kto spełnia powinności otrzymane od Boga. Pozostaje przy tym osobą wolną, mającą władzę i udział w panowaniu Ojca. Ale stykamy się z najróżniejszymi reakcjami na Boże słowo. Jedni powtarzają gesty człowieka opętanego przez ducha nieczystego, inni odrzucają Jezusowe nauczanie, jeszcze inni szczycą się, że prowadzą życie duchowe, które obywa się bez wskazań i dyrektyw Kościoła. Na takie postawy trzeba się naturalnie godzić, gdyż wynikają z wolnych postanowień konkretnych ludzi. Lecz nie możemy pozwolić sobie na to, by ci, którzy żyją bez Boga, dyktowali taki styl życia wszystkim innym. Mamy prawo do istnienia według wartości, w obronie których nie zawahamy się cierpieć. A żyjąc we wspólnocie, najpierw rozmawiajmy, odwołując się do racjonalnych argumentów i wspólnego dobra. Prawdziwy dialog bowiem nie wyklucza, lecz jednoczy w poszukiwaniu tego, co daje poczucie ładu i sensu.

 


BYĆ APOSTOŁEM

Jezus – podobnie jak Sokrates – nie napisał żadnej księgi, w której zawarłby swoje religijne przesłanie. Pamiętamy jedynie, że pisał na piasku, kiedy Go pytano o grzechy człowieka. Lecz to, co wówczas nakreślił, zostało zadeptane, a dzieła zniszczenia dopełnił wszędobylski wiatr. Na szczęście dla świata Jezus, zamiast redagować kodeksy czy traktaty, powołał kolegium apostołów, by stanowili niecodzienną księgę, na której kartach umieścił to wszystko, co miał do przekazania. Chciał, by jego uczniowie stanowili żywą Ewangelię, czytaną we wszystkich zakątkach świata. Wyposażył ich bezwzględnie w odpowiednie (z Jego punktu widzenia) narzędzia oraz umocnił w nich ducha prawdy, żeby mogli odsłaniać przed ludźmi pewne wymiary Królestwa Bożego.

Ci z nas, którzy przyjęli Ewangelię, przedłużają tamto Jezusowe pokolenie. Realizują zadania, które stawia przed nimi wiara i obecność w Kościele, jak również sam Kościół, który obecnie znalazł się w niebywale dramatycznej sytuacji. Gołym okiem widać, jak wiele spraw, dawniej ukrywanych, dzisiaj wyszło na światło dzienne i niejako z zaskoczenia unieruchomiło moralną decyzyjność wielu hierarchów kościelnych. A my, zwyczajni katolicy, którzy bez wiary, liturgii i kultury chrześcijańskiej nie potrafimy żyć, gdyż tylko w Kościele znajdujemy drogę prowadzącą ku zbawieniu – co możemy uczynić? Mamy być apostołami na dzisiejszy czas: żywymi księgami, zapisanymi pismem Bożym. W chwili chrztu przecież Bóg zanurzył nas w tajemnicy swojej męki i zmartwychwstania. Ofiarował dar Eucharystii, przebaczenia, miłosierdzia. Napełnił Duchem Świętym, posłał, by nas czytano jako świadków najczystszej miłości, wynikającej z naszej osobistej postawy wobec rzeczywistości oraz innych ludzi.

By nie popadać w pułapki zastawiane przez rzeczywistość, zostaliśmy pozbawieni wszelkiego oręża, dzięki któremu moglibyśmy narzucać komuś styl i treść myślenia. Mimo to wieść o Królestwie Bożym powinna dotrzeć do wszystkich, zarówno tych, którzy zechcą o niej słuchać, jak i tych, którzy odwrócą się od niej z pogardą. Sukces w tej sprawie nie jest ważny. Jedynie Ten, który nas posyła, jest zwycięzcą, my natomiast czerpmy pocieszenie z tego właśnie, że służymy samemu Bogu.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 23 stycznia

Niedziela, III Tydzień zwykły
Niedziela Słowa Bożego
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 1,1-4;4,14-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Słowo Boże w naszym życiu (komentarz "Idziemy")



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter