28 listopada
niedziela
Leslawa, Zdzislawa, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Patron wygnańców

Ocena: 0
566

Piąte nowe zawołanie w Litanii do św. Józefa brzmi: Patronie wygnańców. W jakim sensie i dlaczego możemy go określić tym mianem?

fot. Sanktuarium w Torreciudad

Nietrudno sobie odpowiedzieć na pytanie, jaki związek opiekun Zbawiciela mógłby mieć z wygnańcami, ponieważ sam znalazł się wraz z Rodziną na obcej ziemi, gdy musiał opuścić ojczyznę i udać się do Egiptu. Ale czy określenie „wygnaniec” jest w jego przypadku w pełni uzasadnione? Przecież ani Józef, ani jego Rodzina nie zostali wygnani z ziemi Izraela.

 


OPUSZCZENIE NAZARETU

Ojciec Święty Franciszek pisze, że Józef jest „szczególnym patronem tych wszystkich, którzy są zmuszeni do opuszczenia swojej ziemi z powodu wojny, nienawiści, prześladowań i nędzy” (Patris corde, 5). Słowa papieża uświadamiają nam, że termin „wygnaniec” obejmuje więcej, niż zazwyczaj myślimy. Aby to zrozumieć, pochylmy się nad kilkoma wydarzeniami w życiu opiekuna Odkupiciela, które pokazują, w jaki sposób Bóg przygotowywał go do bycia patronem wygnańców.

Pierwszym takim wydarzeniem była podróż z Nazaretu do Betlejem w czasie spisu ludności. To wyjście z miasta zamieszkania nie było co prawda wygnaniem, chociaż wiązało się z koniecznością opuszczenia domu w niesprzyjających okolicznościach z trzech powodów. Po pierwsze, Najświętsza Maryja Panna była w stanie błogosławionym, bliska rozwiązania, a zatem, gdyby nie było spisu ludności, Rodzina z pewnością nie podjęłaby się takiej podróży. Po drugie, Józef był żonatym cieślą przygotowującym się do narodzin Dziecka Małżonki. W takiej sytuacji nieroztropne byłoby przerwanie pracy zawodowej – z której utrzymywała się Rodzina – na czas nieprzewidywalny. Poza tym Józef wiedział o spisie ludności dokonanym przez swojego praojca Dawida, który zakończył się zabójczą zarazą (por. 2 Sm 24, 1-17). Wszystkie trzy czynniki składają się dla Józefa na nieprzychylne okoliczności opuszczenia Nazaretu w celu udania się do Betlejem.

 


BETLEJEMSKA BEZDOMNOŚĆ

Przyjście Chrystusa na świat w żłobie ze względu na brak miejsca w gospodzie jest obrazem bezdomności. Żłóbek nie jest miejscem, gdzie powinny się znajdować nowo narodzone dzieci. Jest to sytuacja, która może się kojarzyć z ludźmi wygnanymi ze swojej ziemi i bez dachu nad głową. W tym kontekście przychodzi na myśl rozpaczliwy stan wielodzietnej rodziny Soubirous, która musiała opuścić dom rodzinny i zamieszkać w byłej celi więziennej. Trudne warunki mieszkalne i bieda nie stanowiły jednak przeszkody dla Matki Bożej, aby powierzyć jednemu dziecku z tej rodziny, Bernadetcie, orędzie, które z czasem doprowadziło do powstania znanego na świecie sanktuarium maryjnego – Lourdes. Wolno przypuszczać, że spoglądając na rodzinę Soubirous, Matka Boża mogła wspomnieć własne doświadczenie rozterki w chwili, gdy nadszedł dla Niej czas rozwiązania w skrajnych warunkach w Betlejem. Nie zapominajmy również, że narodziny Syna Bożego w żłobie nastąpiły w mieście, które św. Józef mógł nazwać swoim drugim domem. Było to w końcu miasto jego królewskiego rodu, gdzie przyjście Mesjasza na świat powinno nastąpić w bardziej wzniosłych okolicznościach i godnych warunkach. W sercu Józefa, ustanowionego głową Świętej Rodziny, wiedzącego o boskim pochodzeniu Dziecięcia, ubogie warunki porodu mogły wywołać poczucie niezręczności i bezradności. Taka bezradność nie różniłaby się od bezradności wygnańców, przebywających z dala od domu bez możliwości wpływu na nową sytuację, w której się znaleźli.

 


BEZRADNOŚĆ MAŁŻONKA

Kolejne trudne doświadczenie, stanowiące zapowiedź ostatecznego wygnania Świętej Rodziny z ziemi ojczystej, nastąpiło w świątyni jerozolimskiej. Małżonkowie wraz z nowonarodzonym Chrystusem przybyli tam, aby – jak pisze św. Łukasz – przedstawić Dziecię Panu (por. Łk 2, 22). W tym samym czasie do świątyni przyszedł starzec Symeon i powiedział Matce Bożej, że Jej duszę przeniknie miecz. Jakie myśli musiały się zrodzić w sercu opiekuna Zbawiciela, gdy usłyszał te słowa? Jako miłujący mąż z pewnością zapragnął, aby to jego dusza zamiast duszy Niepokalanej Małżonki została przeniknięta zapowiedzianym tajemniczym mieczem. A jeżeli to nie byłoby możliwe, to niewątpliwie chciałby przynajmniej podzielić ten sam los co Ona, aby nie musiała w samotności dźwigać całego zapowiedzianego przez Symeona bólu. Bądź co bądź Symeon skierował swoje słowa tylko do Niej, Józef został pominięty. Mogła to być aluzja do czasu męki Chrystusa, kiedy Józefa miało już nie być wśród żyjących. Gdy Pan Jezus będzie umierał, pod krzyżem będzie obecna tylko Jego Najświętsza Matka wraz ze św. Janem Apostołem. Wobec tego rozterka opiekuna Odkupiciela w świątyni przypomina los ojca rodziny, który w wyniku nieoczekiwanych okoliczności dowiaduje się, że nie będzie mógł ulżyć swoim najbliższym w ich niedostatku i cierpieniu.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 28 listopada

Niedziela, I Tydzień Adwentu
«Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie».
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 21,25-28.34-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Spojrzenie w niebo (komentarz "Idziemy")

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter