25 lutego
niedziela
Wiktora, Cezarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Misjonarz to nie "Rambo" Pana Boga (wywiad) cz.2

Ocena: 4.3
290

Jeśli jako katolicy nie będziemy wprowadzać i utwierdzać uniwersalnego braterstwa, to jestem pewien, że św. Paweł powiedziałby dzisiaj: „nasza wiara jest daremna!” - powiedział o. Giulio Albanese.

Fot. pixabay.com/CCO

Jako misjonarze podejmowaliście się misji pokojowej.

Razem z dwójką moich współbraci pojechaliśmy spotkać się z nimi. Mieliśmy wszystkie pozwolenia władz rządowych na podjęcie rozmów pokojowych z rebeliantami. Jednak pewna grupa wojskowych należących do rządu otoczyła wioskę, w której prowadziliśmy rozmowy. Zaczęli do nas strzelać. Żołnierze dobrze wiedzieli, że tam jesteśmy. Miejscowy dowódca nie chciał żadnych rozmów z rebeliantami. Wojna na północy Ugandy była dla żołnierzy biznesem. Posłał żołnierzy mówiąc im: „uwaga w wiosce są handlarze bronią z Al Kaidy”, i nas też tak określił. Strzelano do nas. Chatki zaczynały się palić. Rebelianci uciekli. W wiosce zostały osoby starsze, kobiety i dzieci. Strzelanina trwała ok. 45 minut. Jeden z moich współbraci został ranny. Wojsko rządowe weszło do wioski. Pobito nas i torturowano.

W pewnym momencie chwycili kobietę w ciąży. W naszej obecności nożem przecięli jej brzuch. Dzieliło nas kilka metrów. Wyrwali dziecko z jej łona. Malutka córka tej kobiety bardzo mocno płakała. Jeden z żołnierzy chwycił ją za nóżkę i “zakręcił” nią w powietrzu. Główka tego dziecka uderzyła o kamień. Kawałki jej czaszki i mózgu spadły mi na twarz. Zacząłem głośno płakać, krzycząc: „Boże, gdzie jesteś?!” Jeden z moich współbraci, ojciec Tarcisio, który leżał obok mnie na ziemi mocno mnie upomniał: „Nie krzycz: Boże, gdzie jesteś, ale gdzie jest człowiek?!” Płakałem.

Powiedzieli nam, że zaraz nas rozstrzelają. Prosiłem o wstawiennictwo u Boga mojego współbrata, który półtora roku wcześniej został zabity przez rebeliantów w zasadzce. Chociaż muszę powiedzieć, że nie do końca nie wierzyłem w jego wstawiennictwo. To już była desperacja. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że to chyba już mój koniec. Myśląc o egzekucji chciałem, żeby mnie trafili. Bałem się, że umrzemy z upływu krwi. Zamykałem oczy widziałem wszystkich moich bliskich. Nazwa miejsca w języku acioli brzmiała: “miejsce w którym mieszka okrutna bestia”. To było tak surrealistyczne doświadczenie, że mój duch uleciał w górę… widziałem siebie samego leżącego, jakby z drona, widziałem moich dwóch współbraci, leżących obok mnie. Widziałem bardzo dobrze moje rany na plecach. Wtedy doświadczyłem tego, że dusza istnieje. Było to bardzo mistyczne przeżycie.

Zaraz potem pojawił się dowódca plutonu. Złapał moich współbraci za włosy i krzyknął do nich: „dranie, nie znam was! Rozstrzelać ich”. Potem zaczął przyglądać się mnie, mówiąc: ojcze Giulio, co ojciec tu robi? Okazało się, że był moim ministrantem, studiował w seminarium w Kampali w latach osiemdziesiątych. Wiele lat go nie widziałem. Zmienił pracę. Został żołnierzem. To Boża łaska, że teraz mogę panu opowiedzieć tę historię.

W ciągu ostatnich latach często słyszymy o porwanych misjonarzach.

Myślę, że nie powinniśmy postrzegać misjonarzy tylko w tym kontekście. Mogłoby się pojawić niebezpieczeństwo, że dla opinii publicznej będziemy jakimiś „Rambo” Pana Boga. Naszym zadaniem jest dać głos tym, którzy głosu nie mają. Tamtego dnia widziałem jak mordowano kobiety i dzieci. O nich musimy mówić, o człowieczeństwie, o obolałej ludzkości na ołtarzu ludzkiego egoizmu. O nich musimy się troszczyć.

Jeśli zdecydowaliśmy się zostać misjonarzami to na pewno nie ze względu na jakiś szczególny heroizm. Każdy z nas jest tchórzem. Ja pierwszy nim jestem. Widziałem wiele sytuacji, które krzyczą wręcz o Boży gniew: niesprawiedliwości, codzienne poniżanie, czy wykorzystanie surowców naturalnych. To mi też pozwoliło zrozumieć dynamikę zjawiska migracji ludzi.

Jeśli jako katolicy nie będziemy wprowadzać i utwierdzać uniwersalnego braterstwa, jeśli konsekwentnie nie pochylimy się nad cierpiącym człowiekiem, który przychodzi do nas z południa świata, to jestem pewien, że św. Paweł powiedziałby dzisiaj: „nasza wiara jest daremna!”

Zatem jak media powinny mówić o imigrantach?

Nasi europejscy politycy, kiedy mówią o imigrantach to zdaje się, jakby mówili o czymś bardzo skomplikowanym. A jest to złożony problem. W tym tkwi różnica. Rzeczy skomplikowane można rozwiązać, natomiast w kwestiach złożonych trudno znaleźć rozwiązanie.

Papież Franciszek w adhortacji “Evangelii Gaudium” mówi, że musimy uruchomić procesy i wskazać drogi. Jeśli coś jest złożone trzeba próbować różnych rozwiązań. Informacja w tej kwestii jest bardzo ważna, bo to pierwsza forma solidarności. Muszę zrozumieć racje nie tylko mojego narodu tu w Europie, ale też innych.

Oczywiście, że wyzwaniem pozostaje przyjęcie uchodźców i ich integracja. Ale ja muszę zrozumieć, co się dzieje w ojczyźnie migrantów, co sprawia, że wyjeżdżają ze swoich krajów. Nikt sobie nie zdaje sprawy z tego do ilu katastrof doprowadził tam biały człowiek. Dzisiaj nie można pokazywać palcem tylko na europejskie kraje, dawnych kolonizatorów. Teraz tam krzyżują się interesy amerykańskie, hinduskie, chińskie, rosyjskie, tureckie. Wszyscy patrzą na „Afryki”, jak na dojną krowę. Specjalnie użyłem słowa Afryka w liczbie mnogiej, ponieważ to kontynent trzy razy większy od Europy i bardzo zróżnicowany. Ludność Afryki to 1 mld 400 mln mieszkańców. W 2050 roku Afryka będzie miała 2 mld 400 mln mieszkańców. Europa będzie miała niedługo mniej niż 5 proc. populacji świata. Trzeba zrozumieć, że wszyscy znajdujemy się na tej samej łodzi.

Nasz kontynent dramatycznie się starzeje i zamyka. W Europie nikt nie rozumie słów powtarzanych prawie codziennie przez Franciszka: „łączy nas wspólny los, nas i ich”. Co znaczy być katolikami! Katolikos znaczy powszechny. Trzeba utwierdzić mądrze powszechną globalizację Boga a tym jest właśnie solidarność. Jest to odwrotność globalizacji i kultury odrzucenia.

*

Giulio Albanese (Rzym, 12 marca 1959 r.) jest włoskim misjonarzem i dziennikarzem, należącym do Zgromadzenia Misjonarzy Kombonianów. Jest księdzem od 1986 r., kierował New People Media Centre w Nairobi i założył Missionary Service News Agency w 1997 r. Współpracuje z różnymi gazetami w kwestiach związanych z Afryką i Globalnym Południem, w tym Avvenire, Limes, Nigrizia, Città Nuova, Messaggero di Sant'Antonio, Italia - Caritas, Radio Vaticana, Radio Svizzera i Radio Rai.

Od lutego 2007 r. do czerwca 2014 r. wykładał "dziennikarstwo misyjne / dziennikarstwo alternatywne" na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i do 2019 r. był redaktorem czasopism misyjnych Papieskich Dzieł Misyjnych - Missio Italia, Popoli e Missione i Il Ponte d'Oro. Od marca 2012 r. do marca 2022 r. był również członkiem Komisji ds. interwencji charytatywnych na rzecz krajów Trzeciego Świata Konferencji Episkopatu Włoch. Od marca 2019 r. jest felietonistą L'Osservatore Romano. W marcu 2023 r. został mianowany dyrektorem Biura Komunikacji Społecznej i Biura Współpracy Misyjnej między Kościołami i Wikariatem Rzymskim. Jest także autorem kilku esejów związanych z geopolityką, dziennikarstwem i teologią misyjną.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 lutego

Poniedziałek, II Tydzień Wielkiego Postu
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem.
Ty masz słowa życia wiecznego.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Łk 6, 36-38
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo
Koronka ku czci Siedmiu Boleści Matki Bożej

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Materiał Partnera Portalu



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter