23 maja
poniedziałek
Iwony, Dezyderego, Kryspina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Męczennicy Eucharystii i jedności

Ocena: 0.05
1187

W osięcińskiej parafii co roku podczas procesji Bożego Ciała ostatni ołtarz umieszcza się przy szczególnym pomniku. Z cokołu na przechodniów spoglądają dwaj kapłani. Młodszy ksiądz własnym ciałem osłania starszego. Ponad ich głowami przez otwór w kształcie krzyża można dostrzec niebo, a na przecięciu jego ramion – monstrancję.

fot. Justyna Zacharek

Księża, upamiętnieni w Osięcinach położonych ok. 25 km na zachód od Włocławka, to Wincenty Matuszewski i Józef Kurzawa. Ich pomnik został pobłogosławiony 10 czerwca 1990 r. przez ówczesnego biskupa włocławskiego Henryka Muszyńskiego. Przedstawia moment aresztowania księży przez Niemców, gdy wikariusz osłaniał proboszcza przed uderzeniami ze strony prześladowców. W 2010 r. bp Wiesław Mering ustanowił tutaj Sanktuarium Błogosławionych Męczenników Eucharystii i Jedności Kapłańskiej. Sama parafia w Osięcinach istnieje od końca XIII wieku.

 


STRZAŁY Z BLISKA

Nocą z 23 na 24 maja 1940 r. księża Wincenty i Józef trwali na długiej modlitwie. Kilka dni wcześniej hitlerowcy urządzili rewizje na plebanii, jednak nic nie znaleźli. O godzinie 1.20 Johann Pichler, kierownik miejscowego posterunku policji, i Ernst Daub, komisaryczny burmistrz, weszli w cywilnych ubraniach na plebanię. Przed budynkiem czekało auto z kierowcą – Wilhelmem Fritzem Haackiem. Rozkazali kapłanom, by szybko się ubrali, po czym wyprowadzili ich z plebanii. Posadzono ich na tylnym siedzeniu samochodu. Ruszyli w kierunku Witowa. Samochód zatrzymał się w odosobnionym miejscu za Samszycami.

Pichler i Daub nakazali księżom wysiąść, a następnie oddali do nich strzały z bliskiej odległości. Po zostawieniu ciał kapłanów w rowie około 2.30 powrócili do Osięcin, jadąc ze zgaszonymi światłami w samochodzie. Świadkowie, którzy widzieli ciała zamordowanych, podkreślali, że były bardzo zmasakrowane i leżały w kałużach krwi. Około południa przetransportowano je wozem konnym do Osięcin, gdzie w przyszpitalnym budynku dr Kleinhofen przeprowadził sekcję zwłok. Msza żałobna odbyła się po kilku dniach.

Liturgii pogrzebowej przewodniczył ks. Ignacy Majewski z Kościelnej Wsi. Wzięło w niej udział bardzo wiele osób. Kondukt wiódł z kościoła na cmentarz drogą przystrojoną kwiatami. Zaskakujące może być, że okupanci pozwolili na normalny pogrzeb. Nie przeszkadzali w nim, a nawet kilku oddało nad trumnami po hitlerowsku honor. Kapłani byli bardzo szanowani, także przez Niemców.

 


DO KOŃCA Z PARAFIANAMI

Obaj błogosławieni byli świadomi czyhającego zagrożenia. Już na samym początku wojny, gdy 10 września Niemcy weszli do Oświęcin, wzięli 22 zakładników, w tym ks. Wincentego. Nocą podtrzymywał on na duchu towarzyszy niedoli. Pracująca wówczas na plebanii Katarzyna Walczak próbowała podać mu koc i poduszkę, on jednak odmówił – chciał dzielić los na równi z innymi zakładnikami.

Podczas niemieckiej okupacji diecezja włocławska straciła aż 220 kapłanów, tj. ponad połowę swojego duchowieństwa. Podobna zbrodnia miała miejsce niedaleko – w nocy z 31 października na 1 listopada 1939 r. Niemcy rozstrzelali 8 księży z parafii z okolic Piotrkowa Kujawskiego. Komendant Pichler, który brał udział w zabójstwie osięcińskich księży, miał uczestniczyć również w tym mordzie. Daub z kolei już kilka lat wcześniej w okręgu Saary w zachodnich Niemczech słynął z brutalności w zwalczaniu tamtejszego duchowieństwa katolickiego.

Osięciny podczas wojny wcielono do Rzeszy Niemieckiej do tzw. Reichsgau Wartheland (Kraju Warty). Tamtejszy namiestnik (niem. Reichsstatthalter) Arthur Karl Greiser od początku 1940 r. prowadził politykę według dewizy „Ohne Gott, ohne Religion, ohne Priesters und Sakramenten” („bez Boga, bez religii, bez kapłana i sakramentu”). Chcąc podporządkować ludność podbitych ziem, działania wymierzono m.in. w kler – aresztowano kilkuset księży katolickich, wielu wywieziono do obozów koncentracyjnych bądź przejściowych.

O czyhającym zagrożeniu w maju 1940 r. ostrzegał m.in. były burmistrz Leonard Arndt. Krótko przed morderstwem właściciel gospody podsłuchał rozmowę Pichlera i Dauba. Proszono, by księża uciekali, ratując życie. Bł. ks.Matuszewski odpowiadał: „Ja parafii swojej nie opuszczę i parafian swoich nie zostawię. Ja was, dzieci, nie opuszczę”. Sam jednak namawiał młodego wikariusza, by ten się ukrył. Trzydziestolatek chciał jednak trwać solidarnie wraz z nim: „Ja ciebie, ojcze, nie opuszczę. Jeżeli zginiemy, to razem”.

Akta procesowe przekonują, że zbrodnia była planowana już wcześniej. Powszechnie uważa się, że procesja Bożego Ciała była pretekstem do przyspieszenia egzekucji. Jak opowiada obecny wikariusz osięcińskiej parafii, błogosławieni, mając świadomość grożącego niebezpieczeństwa, zamknęli przykościelny teren przy organizacji procesji Bożego Ciała, by chronić wiernych. Bali się, że ktoś z uczestników mógłby ponieść nieprzyjemne bądź nawet tragiczne w skutkach konsekwencje ze strony Niemców.

 


GORLIWI PASTERZE

Wincenty Matuszewski narodził się 3 marca 1869 r. w Chruścieleńskiej Woli. 23 lata po przyjęciu święceń prezbiteratu, w 1918 r., powierzono mu obowiązki proboszcza w parafii w Osięcinach. Był nie tylko dobrym administratorem; spędzał długie godziny, słuchając spowiedzi wiernych. Był powszechnie szanowany także przez miejscową społeczność żydowską czy Niemców mieszkających przed wojną w okolicy. Zapamiętano go jako wzorowego, wytrwałego i ofiarnego duszpasterza, często spacerującego z brewiarzem w ręce wokół kościoła.

Ks. Józef Kurzawa wspominany jest jako duszpasterz o wielkim sercu dla każdego, zwłaszcza cierpiących i biednych. Przyjaciel młodzieży, mówił piękne kazania i potrafił dobrze śpiewać. Przyszedł na świat 6 stycznia 1910 r. we wsi Świerczyn, a w 1931 r. rozpoczął formację we włocławskim seminarium. Parafia w Osięcinach była jego pierwszą placówką, w której rozpoczął posługę 1 sierpnia 1936 r. jako wikariusz i prefekt.

Księża Józef i Wincenty zostali beatyfikowani 13 czerwca 1999 r. w Warszawie podczas podróży apostolskiej św. Jana Pawła II. Należą do grona 108 polskich męczenników zamordowanych w czasie II wojny światowej.

Kult męczenników rozwija się w parafii. Po niedzielnej sumie odprawiana jest nowenna, a prawdopodobnie od września w pierwsze czwartki miesiąca (dzień poświęcony modlitwie o powołania kapłańskie) sprawowana będzie rozszerzona formuła nowenny ku czci błogosławionych. Parafianie co roku pielgrzymują do miejsca śmierci błogosławionych kapłanów pomiędzy Osięcinami a Witowem przy drodze wojewódzkiej nr 267, gdzie znajduje się upamiętniający ich pomnik. Przed laty była to większa zorganizowana piesza pielgrzymka do Witowa. Obecnie pątnicy starają się pielgrzymować raczej osobiście.

– Rolę błogosławionych księży odczytuję jako przyprowadzanie do ołtarza, by zasiąść do jednego stołu z Jezusem. Oni właśnie za to, że do tego stołu przyprowadzali ludzi, zostali zabici – opowiada ks. Michał Laskowski, który jest wikariuszem w Osięcinach już ponad 4 lata. Kapłan w homiliach często opowiada o męczennikach, podkreślając rolę i istotę męczeńskiej śmierci. – Doświadczam tu jedności kapłańskiej – zaznacza ks. Laskowski. – Wielu księży, którzy wędrowali z jakimiś problemami, przyjeżdża tu, by pobyć, porozmawiać, pomodlić się, odprawić Eucharystię.

W ołtarzu kościoła parafialnego wmurowany jest relikwiarz z kilkoma kośćmi błogosławionych, a pozostałe relikwie znajdują się u sióstr karmelitanek we Włocławku. Małą izbę pamięci m.in. z pamiątkami po błogosławionych, którzy są patronami gminy, zorganizowano przy salce parafialnej. Wśród nich znajdziemy notatnik, modlitewnik, pocztówkę czy list należące do błogosławionych, a nawet odręcznie napisany przepis na babkę.

Mordercy, co może zaskakiwać, zostali ukarani. Kapłani byli niezwykle szanowanymi obywatelami. Na terenie parafii od dawna mieszkały niemieckie rodziny, za którymi ks. Wincenty wstawiał się przy próbach samosądów po ataku Niemców na Polskę. Trójka oprawców stanęła przed sądem w Inowrocławiu. Wyrok zapadł po przesłuchaniu 9 świadków (3 Polaków i 6 Niemców). Pichlera i Dauba skazano na 15 lat pozbawienia wolności z utratą praw obywatelskich na 10 lat, a Haacka – na karę pieniężną w wysokości 1 tys. marek niemieckich. Sąd uzasadnił wyrok faktem, że „swym czynem przynieśli szkodę narodowi niemieckiemu”, a mord ten „mógł wzbudzić niepokoje wśród ludności polskiej”. Prawdopodobnie osadzono ich w Rawiczu. W czerwcu 1941 r. wysłano ich na front wschodni i nie wiadomo, jakie były ich dalsze losy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 maja

Poniedziałek, VI Tydzień Wielkanocny
Niech święci cieszą się w chwale, *
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 15,12-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter