5 grudnia
poniedziałek
Sabiny, Krystyny, Edyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

I jak tu wierzyć w Kościół?

Ocena: 0
465

Kościół narodził się z przebitego boku Chrystusa, z którego wypłynęły życiodajne krew i woda. - mówi ks. dr. hab. Robert Skrzypczak, teolog dogmatyczny, w rozmowie z Moniką Odrobińską

fot. Monika Odrobińska

Hasło nowego roku liturgicznego brzmi: „Wierzę w Kościół Chrystusowy”. Często Ksiądz Profesor słyszy wśród wiernych: „Bóg tak, Kościół nie”?

To wybrzmiewa w ostatnich deklaracjach apostazji celebrytów. U zarania chrześcijaństwa apostazja była jednym z najcięższych grzechów, budzącym ból współwiernych. Przy czym, o ile wówczas dokonywała się ona na skutek prześladowań, o tyle Jan Paweł II mówił już o „milczącej apostazji człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał”. Dziś z kolei ma ona charakter wybiórczy – „do Boga nic nie mam, ale odchodzę z Kościoła jako instytucji, która się skompromitowała”.

 

Kościół jako instytucja nie jest nieskazitelny. Ale czy można mówić o wierze, która nie jest zakotwiczona we wspólnotowości?

Jeszcze sto lat temu mówiło się o eklezjologicznym odrodzeniu, ostatni sobór nazywany był eklezjologicznym, a dziś przeżywamy kryzys pt. „Chrystus tak, Kościół nie”. Wynika to z laicyzowania się i poganienia cywilizacji zachodniej – im więcej bogactwa materialnego, tym więcej powierzchowności, bezrefleksyjności. Do nabrania dystansu wobec Kościoła przyczyniły się też nieroztropne decyzje w czasie pandemii, którymi hierarchowie „pobłogosławili” odejściom wielu młodych. Teraz trudno ich odzyskać.

Wiary bez wspólnotowości nie wyobrażali sobie pierwsi chrześcijanie. Podążając za słowami Jezusa „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami”, Kościół rozumiano jako Ciało Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego, odżywiającego swe członki życiodajnymi sokami. Zmierzający do Damaszku Szaweł usłyszał pytanie: „Dlaczego mnie prześladujesz?”. Jezus miał w nim na myśli swoich uczniów, z którymi się utożsamiał. Wstępujących w szeregi chrześcijan pociągał wizerunek tej wspólnoty, którą Tertulian określił słowami: „Patrzcie, jak oni się miłują”. Dziś ludzie opuszczający Kościół lub gardzący nim nie dostrzegają w nim świadectwa wiary. Już na początku XX w. ateista Zygmunt Freud mówił, że katolicy wyglądają, jakby ich kto źle ochrzcił. To się nie zmieniło – dzisiejsi katolicy sięgają po antykoncepcję, popierają aborcję i rozwody, wyznają kult pieniądza.

Na decyzję o apostazji wpływ ma otoczenie apostaty: niewierzący rodzice czy niewierzący ksiądz, ale też za kampanią obrzydzania Kościoła stoją suto opłacane kampanie medialne. Współczesny młody człowiek składa się z duszy, ciała i smartfona, z którego czerpie wiedzę o świecie. Jego kształtuje rzeczywistość wirtualna, tymczasem Kościół stawia na kontakt bezpośredni: z głoszącym Ewangelię, z sakramentami; liczy na fizyczne dotknięcie Chrystusa. Przez to może się młodym jawić jako „nie z ich świata”.

 

Wspomniał Ksiądz o niewierzących księżach. Czy udzielane przez nich sakramenty są ważne?

Dziś Kościół Matka choruje w swych synach, którzy nie są dyscyplinowani i nawoływani do nawrócenia (nie dotyczy nawróceń na ekologizm). We Włoszech proboszcz z dużego miasta ogłosił, że nie będzie odtąd odmawiał z wiernymi Credo, bo nie wierzy w jego treść. Niemiecki Kościół przeprowadził mało subtelną akcję coming outów wśród duchownych. Znany jest udział duchownych w strukturach typu masońskiego.

Mechanizmu zgorszenia nie da się załagodzić. Jezus wzywał, by takim ludziom raczej zawiesić kamień młyński u szyi i ich utopić, niż gdyby mieli gorszyć niewinnych. Gorszące jest, gdy uczący kogoś katecheta czy ksiądz udzielający mu ślubu rzuci sutannę i odejdzie z innym mężczyzną, ale udzielone przez niego sakramenty są ważne, bo ich depozytariuszem jest Kościół, a nie szafarz.

 

To znów pokazuje wagę wspólnoty, jaką jest Kościół. Jednak jego przeciwnicy podnoszą, że nie ma o nim słowa w Piśmie Świętym, i pytają, na jakiej podstawie przyznał sobie przydomek „święty”…

Na fali zamętu pojęciowego rozmyła się także definicja Kościoła. Dziennikarze utożsamiają z nim hierarchię kościelną. Niektórzy przykładają do niego miarę świeckich organizacji czy partii stawiających znak równości między nimi a ich członkami. Jeszcze inni utożsamiają Kościół z budynkiem świątyni. Tymczasem on narodził się z przebitego boku Chrystusa, z którego wypłynęły życiodajne krew i woda. Apokalipsa jawi Kościół jako nowe Jeruzalem. Bóg nie potrzebuje świątyni, bo sam nią jest – tak samo jak to On decyduje o świętym charakterze Kościoła.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 5 grudnia

Poniedziałek, II tydzień Adwentu - dzień powszedni
Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Łk 5,17-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter