14 grudnia
piątek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Błogosławiona serafitka

Ocena: 0
5124
Całe życie poświęciła potrzebującym. We wszystkich działaniach szukała woli Boga. Matka Małgorzata Łucja Szewczyk dołącza do grona błogosławionych.
Siostry pracują na rzecz ludzi niesamodzielnych, nieuleczalnie chorych i starszych oraz upośledzonych dzieci. Mają dziś domy w całej Polsce i poza nią. W Warszawie posługują w parafii Najświętszego Zbawiciela. Ich założycielka to matka Małgorzata Szewczyk, która 9 czerwca zostanie beatyfikowana w Krakowie. To już druga błogosławiona serafitka. Pierwszą była s. Sancja Szymkowiak z Poznania, którą beatyfikował Jan Paweł II podczas ostatniego pobytu w Polsce.

– Matka Małgorzata jest dla nas wzorem gorliwości apostolskiej, przykładem życia oddanego całkowicie sprawie Bożej. Zachęca nas do tego, by służyć bliźniemu nie dla jakiejkolwiek ziemskiej nagrody. Intencją nadrzędną codziennych trosk i zmagań powinna być chwała Boża i dobro bliźnich – podkreśla s. Ancilla Stasiowska.

Kim była matka założycielka? Małgorzata Łucja urodziła się w 1828 roku na Wołyniu, w rodzinie szlacheckiej. Jako dziecko przeżyła rodzinną tragedię – jej tata zmarł, gdy miała siedem lat, mama dwa lata później. Dziewczynką zajęła się przyrodnia siostra. Był to okres wzmożonych represji stosowanych przez rząd rosyjski po to, by niszczyć wszelkie ślady polskości i wiary katolickiej na Kresach.

– Małgorzata Łucja od młodych lat zdobywała formację w duchowości franciszkańskiej. Jako tercjarka, a później osoba zakonna odznaczała się franciszkańską prostotą i duchem ubóstwa, odnajdując prawdziwe szczęście w Bogu, któremu oddała się całkowicie. Bolesne doświadczenie osierocenia w bardzo młodym wieku i kontakt z trudną rzeczywistością ojczyzny w czasach niewoli narodowej uzdolniły ją do ofiarnej miłości wobec ubogich, cierpiących i opuszczonych – podkreśla s. Ancilla.

W roku 1870 Małgorzata Łucja wraz z inną tercjarką wyjechała na pielgrzymkę do Ziemi Świętej i do Loreto. Była to podróż nie tylko męcząca, ale przede wszystkim niebezpieczna. W Ziemi Świętej mieszkała trzy lata, służyła biednym i chorym pielgrzymom. Wtedy postanowiła całkowicie poświęcić się Bogu. Po powrocie z pielgrzymki udała się do Warszawy, a potem do Zakroczymia, gdzie spotkała się z o. Honoratem Koźmińskim. Od tego momentu stał się jej ojcem duchownym. Właśnie w Zakroczymiu Małgorzata Łucja wynajęła mieszkanie, w którym zamieszkała z dwiema staruszkami. Wkrótce zaczęły dołączać kolejne kandydatki, wzrastała też liczba przyjmowanych staruszek. W ten sposób zapoczątkowała nową rodzinę zakonną pod kierunkiem bł. Honorata, o nazwie: Siostrzyczki Ubogich. W 1881 roku o. Honorat Koźmiński oddał zgromadzenie pod opiekę Matki Bożej Bolesnej, a we wstępie do Ustaw umieścił jego hasło: „Wszystko dla Jezusa przez Bolejące Serce Maryi”. Siostrzyczki Ubogich służyły także w Warszawie i Częstochowie. Wszelkie środki pozyskiwały dzięki szyciu bielizny i szat liturgicznych. W 1891 roku matka Małgorzata założyła dom w Hałcnowie, nie tylko dla ubogich staruszek, ale także dla sierot i dzieci przedszkolnych. Dla dziewcząt zakładała pracownie krawieckie i hafciarskie. Podjęła decyzję o wybudowaniu domu centralnego w Oświęcimiu, gdzie powstał nowicjat i Zarząd Generalny zgromadzenia. Wkrótce wybudowała tam także kościół Matki Bożej Bolesnej. Pod koniec życia matka pracowała również w Nieszawie, pomagając najuboższym. Zmarła w opinii świętości 5 czerwca 1905 roku.

Liczne cuda i łaski wymodlone przez wstawiennictwo matki Małgorzaty zapełniają księgę podziękowań. – Wierni dziękują najczęściej za przemianę serca i uwolnienie z nałogu, pomoc w trudnych sprawach, szczęśliwą operację i powrót do zdrowia, za szczęśliwe urodzenie dziecka, za ocalenie z wypadku – opowiada s. Stasiowska. I wymienia konkretne przykłady.

Już podczas celebracji przeniesienia doczesnych szczątków matki Małgorzaty do kościoła klasztornego pani Aniela z Oświęcimia otrzymała łaskę uzdrowienia całkowitego i trwałego z długoletniej choroby. W tym samym roku jedna z sióstr opowiadała o cudownym uzdrowieniu dziecka, które nastąpiło w momencie, kiedy lekarze stwierdzili, że nie ma dla niego ratunku. Wielką łaską było także uzdrowienie 40-letniego Ryszarda. Był chory na raka płuc i przebywał długo w szpitalu. Gdy nie było żadnej nadziei wyzdrowienia, został zabrany do domu. Rodzina chorego rozpoczęła modlitwę za wstawiennictwem matki Małgorzaty. Po kilku dniach zauważono radykalną poprawę stanu zdrowia. Lekarze potwierdzili, że nie ma śladu raka.

– Matka Małgorzata przykładem swego życia chce nam powiedzieć, że każdemu z nas Bóg wyznaczył do spełnienia jakieś wyjątkowe zadanie, wyposażył w różne dary i talenty – przypomina s. Ancilla Stasiowska i zaprasza do Krakowa na beatyfikację.

Ewelina Steczkowska
Idziemy nr 23 (404), 9 czerwca 2013 r.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -